![]() |
|
I po koncercie w Berlinie :) - Wersja do druku +- Forum polskich fanów Marka Knopflera i Dire Straits (https://knopfler.pl) +-- Dział: Markowe tematy (https://knopfler.pl/forumdisplay.php?fid=3) +--- Dział: Koncerty (https://knopfler.pl/forumdisplay.php?fid=10) +--- Wątek: I po koncercie w Berlinie :) (/showthread.php?tid=1880) |
I po koncercie w Berlinie :) - mikołaj - 19.01.2012 tak, były stojące - i to jak blisko siebie ![]() gorąco było jak w piekarniku.. mamy trochę zdjęć na forumowej picasie z tamtych koncertów odnosnie spotkania z M. to może jest cos w forumowym archiwum? trzeba by sprawdzic.. a najlepiej przyjedź na zlot to się dowiesz wszystkiego 'z pierwszej ręki' I po koncercie w Berlinie :) - retro13 - 19.01.2012 mikołaj napisał(a):tak, były stojące - i to jak blisko siebie oj, no własnie czy to się w ogóle dało wytrzymać...? a ty się Mikołaj zaliczasz do szczęsliwego grona tych, co to "o-s-o-b-i-ś-c-i-e"? I po koncercie w Berlinie :) - Ania_M - 21.01.2012 retro13 napisał(a):z tymi osobistymi spotkaniami to oczywiście obiło mi się co nieco o uszy, ja zawsze takie historie łykam z wypiekami na twarzy, i już nie wiem jak o nie prosić.. choć jednocześnie muszę walczyć z dość trudnym uczuciem zazdrości i rozpaczy że ja nie, i pewnie nigdy już nie....Hej Aniu. A cóż to za smutki? Ja też łykam te historie z wypiekami na twarzy, ale w przeciwieństwie do Ciebie nie rozpaczam, że "ja nie i pewnie nigdy". Jeszcze nie wiem, jak uda mi się tego dokonać, ale mam w życiu takie szczęście, że większość moich marzeń się spełnia, więc jestem przekonana, że i ja dołączę do grona Szczęśliwców. A z natury jestem cwana i uparta Więc trochę więcej wiary, nadzieję trzeba mieć zawsze! Niby to matka głupich - ale zawsze matka. ![]() Przy okazji amuletów, wszelkie swoje bilety koncertowe i autografy kolekcjonuję w specjalnym albumie. Otwierają go oczywiście trzy bilety na koncert Marka z 2008 :-) Robert, czyżbyś ostatnio też "namiętnie" słuchał "One More Matinee"?
I po koncercie w Berlinie :) - mikołaj - 21.01.2012 nie Aniu. Nie spotkałem się jak dotąd z Markiem ![]() Nie wiem czy bym przezył takie wiesz....takie bliskie spotkanie. Chociaz kiedys było..było blisko - stalismy sobie w grupie przed koncertem na torwarze i ktos puscił hasło ze M. jeszcze nie przyjechał..i że może - jak będzie jechał - to zatrzymamy go siłą oczywiscie wszyscy podchwycilismy pomysł, układałem juz nawet w głowie tą sytuację....ale kiedy rzeczywiscie nadjechał w tym swoim mercu to mnie zamurowało,zmroziło. Nie mogłem się ruszyc. Jedynie Robbie i Kooba ruszyli do ataku. Reszta stała jak zamurowana....A ze Robson raczej wątły a Koobe Mark juz znał, to pomachał im jedynie rąsią i wjechał za bramę torwaru...
I po koncercie w Berlinie :) - Robson - 21.01.2012 Tak było ![]() Ania M to jest mój utwór zaczynającego się roku. A pewnie i dłużej. I po koncercie w Berlinie :) - Ania_M - 21.01.2012 Ciekawy zbieg okoliczności, u mnie jest tak samo
I po koncercie w Berlinie :) - retro13 - 21.01.2012 nie moge się opędzić od natrętnej wizji szarżującego kooby i Robsona... a tak w ogóle to czy on pomachał TYLKO do kooby i Robsona, czy były tam równiez inne wygłodniałe kontaktu jednostki...? ************ Aniu, nie wiem - może upór i cwaniactwo o których wspomniałaś mają coś tam wspólnego ze spełniającymi się marzeniami, ale powiem szczerze,dla mnie niewiele... wszystko najpiękniejsze co mi się spełniło spadło mi jakby z nieba ( patrz: koncert w Berlinie) i chociaż twierdzę że wszystko jest teoretycznie możliwe, to nie mogę całkowicie pozbawić się realistycznego myślenia- a to podpowiada mi że na spotkanie z MK nie mam specjalnie szans... zresztą - na samą myśl odczuwam takie onieśmielenie, że zastanawiam się za Mikołajem czy ja bym to w ogóle umiała sensownie i z klasą przeżyć... ![]() a poza tym boję się że coś takiego mogłoby tylko rozjątrzyć głód, a nie go zaspokoić... I po koncercie w Berlinie :) - koobaa - 22.01.2012 retro13 napisał(a):nie moge się opędzić od natrętnej wizji szarżującego kooby i Robsona... ![]() Szarżowaliśmy wtedy z Robsonem by z impetem rzucić się w razie czego na maskę tego Merca, ale powstrzymaliśmy się w ostatniej chwili tworząc swego rodzaju nieprzejezdny mur. Kierowca Merca postawił go prawie na zadzie widząc nas dwóch na swej drodze, jednak nieustraszony postanowił wykorzystać swoją przewagę i jednak się nie zatrzymał, a my z Robsonem, mając na uwadze, że jak się nie usuniemy to koncertu (i wspólnej pokoncertowej audycji) nie doświadczymy, uskoczyliśmy w ostatniej chwili ratując swe życia i ciesząc się w pełnym zdrowiu świetnym koncertem. Mark za to pomachał całej naszej gromadce (Mikołaj, BET i chyba jeszcze kilka osób ruszyli w międzyczasie do nas z odsieczą). Może teraz łatwiej Ci będzie przeprowadzić wizualizację z tego wydarzenia
I po koncercie w Berlinie :) - BET - 22.01.2012 ![]() ja to wspominam troche inaczej. Pamietam, ze naszym zamyslem bylo poprostu zabarykadowac droge i zmusic MK przynajmniej do otworzenia okna. Niestety, gdy doszlo co do czego.. ustawilismy sie w dwa rowne rzadki po obu stronach jezdni :] cholera no.
I po koncercie w Berlinie :) - retro13 - 22.01.2012 BET napisał(a): ![]() ![]() ta rozbieżność w zeznaniach zarąbiście mi się podoba ![]() ![]() jakkolwiek było, fajnie się to czyta I po koncercie w Berlinie :) - koobaa - 22.01.2012 BET ma rację, chciałem udramatyzować zajście by czytelnik dostał wypieków na twarzy czytając to
I po koncercie w Berlinie :) - retro13 - 22.01.2012 oczywiście, że dość ekscytujące byłoby przeczytać o tym jak Robson w desperacji położył się pod kołami Merca, a kooba wykonał tygrysi skok na maskę by zatrzymać samochód... mimo wszystko fakt, że pokornie i nieśmiało ustawiliście się po bokach wcale mnie nie rozczarowywuje wydaje mi się to dość naturalnym biegiem wydarzeń.. ;P i tak wam zazdroszczę. sam fakt że pan Mknopfler majestatycznie przejechał obok was w odległości kilku metrów ( 2? 3?) i na dodatek pomachał wam ręką jest jak dla mnie wystarczająco elektryzująca....
I po koncercie w Berlinie :) - retro13 - 22.01.2012 kooba ale ty zdaje się mialeś z Nim jakieś bliższe spotkanie, z tego co pamietam czy ty gdzieś o tym opowiadałeś? opisywałeś to? jeśli tak, daj jakieś namiary jeśłi nie, napisz o tym przy odrobinie wolnego czasu, proszę. I po koncercie w Berlinie :) - macsa - 23.01.2012 Aniu - tu znajdziesz coś na ten temat: http://chomikuj.pl/macsa/Mark+Knopfler*2c+Dire+Straits/Video/2001+Kongreswa+Warsaw I po koncercie w Berlinie :) - retro13 - 23.01.2012 dziękuję Maćku, jesteś nieoceniony I po koncercie w Berlinie :) - macsa - 23.01.2012 I jeszcze jedna wisienka: http://www.mark-knopfler-news.co.uk/frameset.php?frame=/biogs/guy.html I po koncercie w Berlinie :) - Robson - 23.01.2012 Tak wspomnienia odżyły. Mimo tego że się nie udało dla takich chwil warto żyć i się starać
I po koncercie w Berlinie :) - retro13 - 23.01.2012 ten uścisk dłoni którego doświadczył kooba jest sprawą tak daleko przekraczającą moje wyobrażenie że dopatruję się w tym mistrzowskiego fotomontażu... nie mam nawet siły zazdrościć by the way: Mark wyglądał wtedy świetnie...... I po koncercie w Berlinie :) - koobaa - 23.01.2012 Retro-Ania, mozesz mi wierzyc, ze dla mnie to bylo wtedy tak samo surrealistyczne jak teraz dla Ciebie. Mimo, ze mialem na przygotowanie do rozmowy kilka dni, w momencie kiedy Mark wszedl do sali moja przemowa sie posypala, w gardle zaschlo i kolana sie zatrzesly. Na szczescie Knopf to swoj gosc i nie dal mi czasu na treme. Uscisk dloni (pamietam ze nie chcialem puscic ), wreczyl mi wioslo, powiedzial, ze "it's a nice baby" i poszedl sciskac prawice innym uczestnikom spotkania. Ja w tym czasie chlonalem atmosfere i wdalem sie w pogawedke z Glennem Worfem i Chadem Cromwellem. To oni powiedzieli mi ze mam podejsc do Marka jeszcze raz i porozmawiac. Tak sie stalo i wtedy mialem swoje 5 minut (a moze 10?). Zaczalem wypytywac Marka o gitare, o trase koncertowa i wtedy on wzial ode mnie wioslo i zaczal grac a ja, no coz, to juz bylo ponad sily przecietnego fana, stalem z uchem przy tej gitarze zeby niczego nie uronic. Potem podpisal moje plyty (mialem tam ich caly zestaw) i za chwile poczulem, ze ktos szarpie mnie za rekaw mowiac mi "prosze nie ropraszac artysty, prosze nie przeciagac". To byl promotor koncertu i pamietam ze go wtedy zupelnie zignorowalem - tak bylem zaabsorbowany rozmowa. Mark tez nikogo nie slyszal - tak byl zaabsorbowany . Pamietam, jak powiedzial mi wtedy, ze na tego typu spotkaniach jest zawsze za malo fanow i za duzo tuzow z wytworni plytowych etc. W koncu do porzadku przywolal nas Paul Crockford i powiedzial, ze jesli MK chce zagrac koncert to musi juz isc. Na to Mark stwierdzil, ze "OK Kuba, I gotta go. See you there, make a lot of noise" ![]() No i poszedl. Zobaczylem go ponownie jak wynurzyl sie z ciemnosci w dzwiekach Calling Elvis. Reszte konecrtu odbieralem na falach kosmicznych. Dwa miejsca dalej, po mojej lewej stronie, siedzial Piotr Kaczkowski. Raz po raz spogladalismy na siebie kiwajac glowa z niedowierzaniem .(Przy okazji, czy ktos nagrywal moze wtedy audycje pokoncertowa w Trojce?) Ale to bylo moje drugie bliskie spotkanie z MK, na ktore mialem szanse psychicznie sie przygotowac (nie mowie, ze sie przygotowalem bo to nieprawda). Pierwszy raz byl w Londynie, na ulicy przed klubem Ronnie Scotts, po wystepie The Notting Hillbillies. Wtedy Mark mnie zaskoczyl, ale to juz inna historia. Na pewno juz o tym tu pisalem, moze znajde jak bede miec chwilke, to podam link. I po koncercie w Berlinie :) - Robson - 23.01.2012 Kuba wspaniale że wracasz do tych chwil. Takie relacje, wrażenia zawsze czyta się ze zdwojoną uwagą Dziękuję.
|