![]() |
|
Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - Wersja do druku +- Forum polskich fanów Marka Knopflera i Dire Straits (https://knopfler.pl) +-- Dział: Markowe tematy (https://knopfler.pl/forumdisplay.php?fid=3) +--- Dział: Koncerty (https://knopfler.pl/forumdisplay.php?fid=10) +---- Dział: Wrocław, Hala Stulecia - 2 lipca 2010 (https://knopfler.pl/forumdisplay.php?fid=28) +---- Wątek: Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia (/showthread.php?tid=1564) |
Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - Appo - 06.07.2010 Muszę przyznać, że gdy przybyłem pod Halę Stulecia i chwilę przed otwarciem bramek rozglądałem się po okolicy to z początku faktycznie myślałem, że "ci w czerwonych koszulkach" to jakaś grupa organizacyjna, może dlatego, ze sam szukałem jakiegoś stoiska z gadżetami, a do głowy mi nie przyszło, że ktoś mógł wykonać koszulki na własną rękę. Też nie sądzę, że jest to jakaś "siara" - często się zdarza, ze fankluby mają jakieś znaki wspólne wśród uczestników, jeszcze częściej są to koszulki. Nie widzę nic złego w takim sposobie wyrażania swoich pasji. Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - filipk91 - 06.07.2010 faf123 napisał(a):. Do tego to wygladało jakbyscie byli członkami obsługi koncertu, albo jakiegoś zgromadzenia zgromadzenia. A tu ci powiem, że jak staliśmy na tyłach to jakiś gość od przesyłek powiedział mi, że ma doręczyć mikrofon i żebym go wpuścił przez bramę
Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - Robson - 06.07.2010 W ogóle w takich koszulkach marzy mi się abyśmy kiedyś razem pojechali na jakiś eurupejski koncert MK> Kiedyś na ten temat rozmawiałem z Waldkiem Jambore. Wynajmujemy autokar i w drogę. Fani Bruce'a Springsteena tak robią i oczywiście w swoich forumowych koszulkach. Ale będziemy sie martwic gdyby Mark niechcacy ominął Polskę> ps> chyba z pięć osob pytało mnie przy którym stoisku można kupic te czerwoną koszulke> I co ja miałem im powiedziec
Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - Ania_M - 06.07.2010 Na prośbę Filipa, mimo, że nie jestem Bartem wydzieliłam linki do zdjęć i nagrań do osobnego wątku:http://forum.knopfler.pl/showthread.php?t=1765 I prosiłabym, żeby takowe linki się tam właśnie znalazły
Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - Bart - 06.07.2010 Robson napisał(a):Po co Wy się w ogole tlumaczycie ile piwek wypiliscie>Numitor faf bylismy na pewno w tym samy klubie? Niby racja Chociaż jednak jakiś tam komentarz mam ochotę dodać. Niech to będzie również moja "relacja" z wyjazdu.Panowie, jak już o kulturze mowa, to wypadałoby się chociaż pożegnać, a nie zmywać się po angielsku. Przywitaliście się, poszedłem chyba do kib... gabinetu odnowy biologicznej a potem was pięć minut szukałem w knajpie i na zewnątrz bo chciałem pogadać. To ja już wolę Józia, który pyta mnie: "żży tu żie sikhaa?" ;] Ja na to: "tak, ale wiesz - trzeba drzwi otworzyć, wejść do środka i w ogóle". Józio zawiedziony: "khuurwaa..." :| Wymagania, nie? ![]() Ale Józio tam był, bawił się dobrze, i to się liczy. A do nieprzytomności przecież nikt się nie spił. A jak by się nawet i spił, to znalazłby się jakiś dobry duch pokroju Mikołaja, który by nieszczęśnika odstawił bezpiecznie w ramiona Morfeusza. A w ogóle to zrobili się chyba tylko Józio i jambore Co do rozmów - ja słyszałem bardzo dużo o Marku, może dlatego, że byłem tam dłużej niż pięć minut Analizowaliśmy chyba każdy zagrany na koncercie kawałek, wpadaliśmy w ekstazę ilekroć obsługa puściła MK / DS, wspominaliśmy poprzednie koncerty i wyjazdy, gadaliśmy też o forum. Było zbiorowe czytanie recenzji z Tylko Rocka (Alchemy DVD), była dyskusja o Metallice, były żale do Marka że nie chciał płyty podpisać ![]() Dodam, że pisanie takich bredni (tak, bredni) to jest, że się tak wyrażę kolokwialnie, podcinanie gałęzi, na której sramy we własne gniazdo Widzicie ilu ludzi się tu ostatnio zarejestrowało? Wchodzą przede wszystkim w ten wątek i co widzą? Bandę zarzyganych pijaków, bo tak to mistrzowie odmalowaliście. Robson ma rację połowicznie: nie ma co tych pierdół komentować, bo sami wiemy jak było naprawdę. Ale biorąc poprawkę na forumową młódź warto zdementować to, co insynuują numitor i faf. Tak więc, droga młódzi (?) forumowa: nie było żadnych scen dantejskich ni karczemnych, oni przesadzają Stwierdziłem dwóch bardziej podpitych, reszta elegancko trzymała fason. A pod koniec imprezy tym bardziej okazało się, jacy to kochani i serdecznie ludzie - ale o tym poniżej ![]() Po tej dygresji właściwa relacja ![]() Ten wyjazd od początku zaczął się nietypowo. Byłem w piątek normalnie w pracy, a pociąg miałem o 16:35 - we Wrocławiu o 19:00. Na stacji okazało się, że pociąg ma 10 minut opóźnienia. Przed samym odjazdem "zwiększył opóźnienie do ok. 70 minut". Potem - do 100 minut... Potem okazało się, że gdzieś na trasie spłonęła lokomotywa i był zator. Trudno, jadę następnym. Kolejka, unieważnienie biletu, druga kolejka, zwrot kasy i nowy bilet. Pociąg stoi na stacji, hura! Wsiadam. Hmm... Opóźnienie 10 minut. Zaczyna się? Ale nie - jedziemy!Jednak różowo nie jest. Dojazd dopiero na 20:03, spóźnię się! Cóż, bywa. Dotarłem do Wrocławia, biegnę w kierunku schodów dworcowych - nie ma ich! Biegnę do drugich - są. Biegnę na dworzec - nie ma dworca! :| Fatum jakieś? W Krakowie podczas zlotu remonty, we Wrocku też... Na szczęście udało mi się złapać taxi w locie. Pan wykazał zrozumienie i gnał jak sam Szatan. Na bramce nawet mnie nie sprawdzali, tylko zawołali: GAZU! Ja bowiem z daleka się wydarłem: "PeKaPe - 100 MINUT OPÓŹNIENIA!" Zdążyłem na Prairie Wedding. Spokojne harmonie ukoiły zdyszany oddech.Minusem było tylko natrętne echo perkusji, plusem - cała reszta A jak usłyszałem pierwsze dźwięki Telegraph Road, to po nogach mi pociekło... Nadal mam dreszczyk jak sobie to przypomnę ![]() Aha, drugi minus: za szybko się skończyło! Mógłbym tam jeszcze dłuuugo siedzieć...Po koncercie spotkanie pod iglicą. Radość, uściski, zapoznawanie się, zdjęcia i wygłupy Już tęsknię! No i znak rozpoznawczy - zajebiste czerwone koszulki Ze wszystkich które mam, ta mi się podoba najbardziej, choć początkowo do tej czerwieni byłem sceptycznie nastawiony. Robiliśmy wrażenie Podczas marszu do knajpki wysłałem żonie MMSa - powiedziała, że wyglądamy jak Smerfy, tylko że czerwone ![]() Lokal przyjemny, studencka spelunka taka Szpilka już opisała co i jak się działo, ja tylko dodam, że Prowizorka Blues Band już zaczęła szlifować kawałki na zlot dzięki przyniesionej przez kogoś gitarze ![]() Tańców nie było, jedynie hulanki i swawole. Niektóre rozmowy tak nas pochłonęły, że musieliśmy wyjść przed lokal by nie zagłuszała nas muzyka. W pewnym momencie chyba z dziesięć osób tam stało. A pobliska kebabownia zapewniła, by nasze żołądki nie tylko płyn wypełniał (i czipsy ).Stopniowo ludzie zaczęli się wykruszać, ale grubo po północy zostało nas jeszcze z kilkanaście osób. Miałem plan by wrócić pociągiem o 3:23, ale Robson mnie namówił żebym jeszcze został. Dokładnie, namówił mnie w taki sposób: - Bart, zostań jeszcze, jedź następnym! - No cóż - namawiał, namawiał - i namówił... ![]() Zatem przesunąłem plany na 5:07. O trzeciej zadzwonił telefon. "Kochanie, ja nie żartuję - wody mi odeszły!". Szok! Termin na 28 lipca Spokojnym i opanowanym głosem profesjonalisty powiedziałem Asi co i jak ma robić i kiedy przyjadę, po czym rozłączyłem się i opadłem przerażony w fotel Wstałem jednak ogłosić wieści - bo nie dalej jak godzinę wcześniej rozmawiałem z paroma osobami właśnie o mojej przyszłej córce. Zapanowała atmosfera radości, uspokajania i dodawania otuchy, gratulacji i toastów za "Knopflerównę" Jeden tylko Mikołaj miał po usłyszeniu nowiny taką minę, że ucieszyłem się, iż ktoś jest bardziej przerażony niż ja ;]Robson i parę innych osób pożegnało się i na placu boku zostaliśmy: macsa, Pablo, jambore, szpilka, Mikołaj, Gasper i ja (chyba że coś pomieszałem, a to możliwe ). Zamówione taxi nas zrobiło w capa, ale nieoceniony jambore zdobył transport (ledwo mnie zawrócili z marszobiegu z buta na PKP ).Zdążyłem na poród, byłem jeszcze całą sobotę w szpitalu. Kładłem się spać mając na liczniku 43 godziny bez snu Ale szczęśliwy.Cały czas czułem Waszą obecność. SMSy, telefony, pozdrowienia. Nawet jeszcze dziś jambore dzwonił Czułem że nie jestem z tym sam i bardzo Wam za to dziękuję! Należeć do takiego KWA to zaszczyt (skrót KWA rozszyfruje numitor ).A rejestrację na forum pięć lat temu uważam za jedną z najlepszych moich decyzji. Będę się nadal starał, by zarówno forum jak i zloty dawały nam jak najwięcej radości. Howgh ;] Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - Ania_M - 06.07.2010 Bart, ja jako młódź Forumowa powiem jedno: chłopakom widocznie sprawia radość takie psioczenie na wszystko i grunt, że chociaż koncert im się podobał. Więc dementowanie jest niepotrzebne ![]() A tak nawiasem mówiąc, może wydzielę to do piaskownicy? Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - Bart - 06.07.2010 Piaskownica nie - to są w końcu jakieś opinie, nikt nie mówi że każdemu się musi podobać Sprostowanie zamieszczone, gra muzyka.
Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - Ania_M - 06.07.2010 Tak jest, szefie! Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - pablosan - 06.07.2010 Wojtek Wszyscy oszaleli na punkcie twoich koszulek (wliczajac w to piszacego te słowa)
Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - Ania_M - 06.07.2010 Mojej mamie też się podobały, a widziała tylko na zdjęciach (jak ja)
Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - Raingod - 06.07.2010 pablosan napisał(a):Wojtek Bardzo mi milo czytac te slowa Kurcze, moze do Knopflera napisze z oferta handlowa?
Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - Ania_M - 06.07.2010 Spróbować zawsze możesz
Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - mirek - 06.07.2010 Wojtku twoja kiszulka jak wiesz jest u Marka, ale oferte zloz
Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - mirek - 06.07.2010 Choc bylo tak pieknie, zawsze jest ktos komu bedzie zalezec by zburzyc to co piekne, dobre, co podnosi na duchu, zawsze bedzie ktos kto by chcial dzielic, poroznic. Nie dajmy sie sprowokowac. Ja wyznaje zasade "LUDZI CHORYCH TRAKTOWAC JAKO CHORYCH" i koniec. Choc sam nie jestem w pelni zdrowy ale to choroba "knopflerus chronicus acutus non curabile" Ta choroba dopadla wiekszosc z nas. Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - Zebo - 06.07.2010 ale w takiej czerwonej koszulce to troszkę wstydziłbym się chodzić. A powiedz w czym wstyd? Bardzo sympatyczne było jak ludzie przychodzili i pytali o te koszulki! Wydaje mi się że jesteś sztywnym gościem , który myśli że jest mądrzejszy od wszystkich i na wyższym poziomie.(tak to wygląda) Nie o to w życiu chodzi. Możesz na co dzień chodzić w garniaku i pod krawatem. Twoja sprawa.Przede wszystkim powinieneś przeprosić ludzi za głupie gadanie o pijaństwie. Widocznie dla ciebie wypicie piwa kwalifikuje już do pijaństwa. sam bobofruty pijesz? Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - Appo - 06.07.2010 Dobra, już nie róbcie takiego wielkiego halo z tego "pijaństwa". Przecież to całkiem normalne, że w pubie/klubie/jakkolwiek to nazwać się pije, no Chociaż w sumie to możliwe, że ja nie mam prawa głosu, gdyż znam to "zjawisko" tylko z obserwacji, bo sam raczej stronię od alkoholu. Co nie zmienia faktu, że wiele razy miałem do czynienia z ludźmi "pod wpływem" i jako "młódzi forumowej"(ciekawe określenie, btw) niespecjalnie mi przeszkadzają takie opisy w relacjach. A niech będą
Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - Maruda1262 - 06.07.2010 Witam! Chciałem sie podzielić wrażeniami. To mój drugi koncert, poprzednio byłem na Torwarze dwa lata temu, jednak nadal mam go w sercu jako spełnienie marzeń i przezycie niemal metafizyczne. Wyruszyłem wraz z żonką z domu o 13 (Tarnów). Tankowanie auta i w drogę. Ruch na drodze niesamowity - w Łapczycy mega korek więc jadę objazdem do autostrady. Na autostradzie wszystko idzie jak z płatka i pod halą jestem na 18.30. Na koncercie siedzę sektor A2 rząd 16. Siedziałem naprzeciwko jednej z kolumn i miałem wrażenie że słyszę dźwięk tylko z tej kolumny. Obok mnie siedziała Pani z wentylatorkiem na baterie, który włączała go co chwila, co bardzo irytowało. Dopiero jak ktoś jej zwrócił uwagę to przestała sie wietrzyć. Sam koncert powalający na kolana. Wprawdzie brakło mi dwóch piosenek które zagrał poprzednio (Our Shangri-La i True love(...)) ale szczególnie utkwiło mi w pamięci zagranie "Done With Bonaparte" - po prostu perfekcja, jaka harmonia dźwięków!!. Tyle razy słyszałem tę piosenkę a znów mnie zaskoczyła. Dużo lepiej zagrane Brothers in Arms w porównaniu z tym Torwarowym. Tak samo Marbletown. Jaka szkoda że nie zagrali Shangri-La! Powrót do domu to walka żeby nie zasnąć za kierownicą. Wróciłem szczęśliwie o 2.45 Do następnego koncertu, pozdrawiam ! Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - mirek - 06.07.2010 Choc bylo tak pieknie, zawsze jest ktos komu bedzie zalezec by zburzyc to co piekne, dobre, co podnosi na duchu, zawsze bedzie ktos kto by chcial dzielic, poroznic. Nie dajmy sie sprowokowac. Ja wyznaje zasade "LUDZI CHORYCH TRAKTOWAC JAKO CHORYCH" i koniec. Choc sam nie jestem w pelni zdrowy ale to choroba "knopflerus chronicus acutus non curabile" Ta choroba dopadla wiekszosc z nas. Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - liczi - 06.07.2010 liczi napisał(a):Czy ktoś się orientuje któż taki umilał czas w ramach supportu? Pytam oczywiście o przedkoncertowego wykonawcę kawałków puszczonych pewnie z mp3 ponawiam pytanie. Co do koszulek, fajny pomysł, gdybym miała taką możliwość też bym sobie ubrała ![]() Co do wrażeń z koncertu to jeszcze trawię. Piszecie, że problemy z nagłośnieniem, pogłosem itd, byłam w sektorze A1 rząd 6 i albo wszystko było tak jak być powinno albo przez tą 2 godzinną hipnozę z prawoskrętem szyjnym zwyczajnie nie zwróciłam uwagi na takie 'szczegóły'. Szkoda, że nie mam porównania z innymi koncertami. A tak poza tym to niesamowite przeżycie, REWELACJA ![]() Bart gratuluję "Knopflerówny"
Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia - koobaa - 06.07.2010 liczi napisał(a):Czy ktoś się orientuje któż taki umilał czas w ramach supportu? Pytam oczywiście o przedkoncertowego wykonawcę kawałków puszczonych pewnie z mp3Guy Fletcher: "Incidentally, a lot of folks have been asking Dave at the FOH desk what the pre-show music is that is played in the hour or so before the show. As it's a compilation I made up at the start of the tour, here is the full listing."
|