![]() |
|
Po Koncercie Jarre'a - Wersja do druku +- Forum polskich fanów Marka Knopflera i Dire Straits (https://knopfler.pl) +-- Dział: Pozostałe (https://knopfler.pl/forumdisplay.php?fid=4) +--- Dział: Muzyka - ogólnie i niekoniecznie Markowo ;) (https://knopfler.pl/forumdisplay.php?fid=15) +--- Wątek: Po Koncercie Jarre'a (/showthread.php?tid=151) Strony:
1
2
|
Po Koncercie Jarre'a - mencin - 29.08.2005 W Gdansku nie bylem, ogladalem w TV i jestem... rozczarowany. Pomijam juz nieudolnosc naszej telewizji i brak umiejetnosci relacjonowania takich wydarzen. Chodzi mi glownie o to, ze odnioslem wrazenie, ze Jarre nie wlozyl w ten koncert zbyt wiele wysilku. Oczywistym jest, ze wiekszosc dzwiekow na takim przedstawieniu musi byc odtwarzana z playbacku, ale tu bylo ich zdecydowanie za duzo. A szczytem wszystkiego bylo "solo" na akordeonie, kiedy Jarre macha reka do publicznosci, a akordeon gra... Naturalne jest takze, ze na roznych koncertach gra te same utwory, ale tu zabrzmialy identycznie jak na ubieglorocznym koncercie w Pekinie. To kolejna poszlaka, ze przedstawienie "szlo" z tasmy. Szkoda, szkoda, szkoda. Okolicznosci koncertu byly fantastyczne, ale Jarre nie stanal moim zdaniem na wysokosci zadania i nie zmienia tego uczucia we mnie nawet te szczegolne momenty jak utwor z chorem spiewajacym Mury (przy okazji: slyszalem wywiad z Gintrowskim, ktory opowiadal jak bardzo wkurzali sie z Kaczmarskim na ludzi z Solidarnosci za zawlaszczenie sobie tej piosenki jako hymnu strajkujacych, bo mowila ona o czyms zupelnie innym, a Kaczmarski nie byl kompozytorem muzyki tylko slow do niej.) Szkoda, mialo byc fantastycznie, wyszlo tak sobie.... A sztuczne ognie to raz do roku nawet w Skierniewicach mozna sobie obejrzec... Oczywiscie nie odmawiam innym bardziej entuzjastycznych opinii, wrazen, recenzji. Na pewno ktos, kto byl tam na miejscu zupelnie inaczej mogl to odbierac i z radoscia przeczytam jego opinie w tym watku. mencin (forumowy narzekacz) Po Koncercie Jarre'a - kszaq - 29.08.2005 nie znasz sie ja bylem zarowno w czwartek na probie generalnej bo dostalem bilet i w piatek i dla mnie Jean to po prostu geniusz ! wspaniala synchronizacja muzyki z obrazem itd Ide sluchac Oxygene Po Koncercie Jarre'a - majkel - 29.08.2005 Byłem ja i Trissi na koncercie Jarre'a. Koncert jednym słowem był mistyczny. Moim zdaniem Jarre pokazał klasę. Wie jak oczarować publiczność. Jego brzmienie jest we mnie od najmłodszych lat kiedy jako 5 letni chłopiec słuchałem jego muzyki na magnetofonie szpulowym... Tata opowiadał mi o duchach w pobliskich ruinach zamku... że teraz się budzą... Kawał historii mojego życia. Jarre wzrusza do łez - szczególnie kiedy się pojawił wątek Papieski. Łzy same leciały, serce biło szybciej a usłyszenie tego co od lat jest w Tobie 'na żywo' powoduje, że u człowieka powraca przeszłość. Powraca dawne myślenie, dawne ideały, powracają wspomnienia... Jeśli koncert Jarre'a miałby być grzechem - nigdy bym się z niego nie wyspowiadał !! Po Koncercie Jarre'a - Robson - 29.08.2005 W mieście Opolu jak wiadomo jest amfiteatr i tego dnia 26 sierpnia "władze miasta" wpadły na świetny pomysł aby ustawić wielki ekran i to wydarzenie transmitować. Wyszło doskonale i amfiteatr wypełniony po brzegi (sam siedziałem na schodkach). W ostatnich dniach dociera do mnie wiecej niepochlebnych opinii o tym koncercie. Zupełnie nie wiem dlaczego? Zawsze może byc lepiej. Ja od początku podchodziłem do tego koncertu nie wyłącznie jako do setu muzycznego JMJ ale też a może przede wszystkim jako do spektaklu muzycznego z przesłaniem i wszystkim ideami sierpnia 1980 roku. To była prawdziwa lekcja historii pod gwiazdami. I też kiedy na ekranach zobaczyłem JPII wzruszyłem się najmocniej. Po Koncercie Jarre'a - mencin - 29.08.2005 Kszaqu, nie lubie dyskusji, gdzie padaja argumenty typu "nie znasz sie", "glupi jestes", "bo nie/bo tak". Wypowiedzialem swoja opinie na temat tego co widzialem i tego jak to odebralem. Takie jest moje zdanie, jak najbardziej subiektywne i mam do niego prawo, tak samo jako Ty masz prawo do swojej opini o koncercie. Wyraznie napisalem, ze czekam na inne recenzje, bo nie odmawiam nikomu subiektywnego spogladania na swiat. Jestem wielkim fanem JMJ, mam prawie wszystkie plyty, co nie znaczy, ze mam fanatycznie patrzec na wszystko co on robi (tak samo jak krytycznie podchodze do niektorych utworow DS, MK, Pink Floyd). Kiedy widze, ze artysta nie postepuje uczciwie to glosno o tym mowie. Napisalem, ze koncert widzialem tylko w TV, nie bylem na miejscu, nie chlonalem innych wrazen, a to co widzalem nie zachwycilo mnie, bo niczego nie lubie tak, jak marnie udawanego playbacku. mencin Po Koncercie Jarre'a - kszaq - 29.08.2005 mencin zle mnie zrozumiales napisałem "nie znasz sie" nie dlatego zeby Cię urazić napisalem to w kontekscie humorycznym. Być moze inaczej byś mnie zrozumial gdybym dał po tych słowach emitikonke Ale jak Cięuraziłem to jamocniej przepraszam Po Koncercie Jarre'a - macsa - 29.08.2005 Witam Chciałbym się włączyć w dyskusję i w pełni zgadzam się z Mencinem.Ja również mam wszystkie płyty Jarre'a i słucham go od wielu, wielu lat. Koncert widziany w TV podkreśla wszystkie niedociągnięcia, zupełnie inaczej jest na żywo.Najbardziej zniechęcił mnie widoczny wyraźnie playback.Nie mogłem się także dosłyszeć orkiestry symfonicznej która uczestniczyła w koncercie - słychać było tylko klawisze i elektronikę. Prawdę mówiąc z koncertu zapamiętam tylko fragment gdy Jarre mówi o spotkaniu z Papieżem i widać wyraźnie wzruszenie i łzy w jego oczach. Cięzko było wytrwać do końca... Po Koncercie Jarre'a - Trissi - 29.08.2005 Wg. mnie koncert był przepiękny. Powróciły moje ideały. Tak piękne ideały, że warto było by powróciły choć na tą chwilę. Dużo łez, dużo myśli, oczyszczenie duszy, spojrzenie w jej głębie. Rachunek sumienia. Otworzenie serca. Cudowny koncert, cudowny dzień. Majkelowi dziękuję za wspólne przeżywanie. I wszystkim Wam obecnym. Po Koncercie Jarre'a - jambore - 29.08.2005 Jak dla mnie to JMJ lekcje odrobił znakomicie. Po Koncercie Jarre'a - Evelda - 30.08.2005 To nie był (i z założenia nie miał być koncert, jak każdy inny (komercyjny, promujący nowy album (..)). To był jak b.trafnie zauważył Robson muzyczny spektakl, połączony ze szczególną lekcją historii. Kilka wybranych (zgodnie z odczuciami i wolą twórcy) muzycznych fragmentów, dedykowanych konkretnym Ludziom. Przypominających o konkretnych wydarzeniach. I co chyba najistotniejsze przygotowany przez nie-Polaka. To nadaje/podkreśla ponadnarodowy wymiar Tamtych Wydarzeń. Dlatego myślę, że próbując go oceniać, nie powinniśmy przykładać tej samej (typowej dla koncertów muz. rockowej, elektronicznej etc.) miarki. Ale chyba rozumiem Mencin, Macsa - Wasze odczucia. Do Jarrea mam podobny sentyment. Właśnie uzmysłowiłam sobie, że mój pierwszy kontakt z jego muzyką musiał mieć miejsce właśnie w okolicach 80 roku... Pamiętam jak któregoś zimowego wieczora moją starszą (chorą wtedy) siostrę odwiedził przyjaciel... Aby ją czymś zająć (podnieść na duchu?) przytargał do nas swojego szpulowego Grundiga, z którego popłynęły odkrywczo świeże dla mnie wtedy dźwięki Nights in White Satin The Moody Blues... Bee Gees (Gorączka sobotniej nocy królowała )... Tubular Bells Oldfielda...(...) "Oxygene Jarrea...Muzyczne sesje powtarzały się później wielokrotnie i chociaż moja siostra i jej przyjaciel jakoś woleli upajać się tymi dźwiękami w odosobnieniu , to i do mnie nieznośnie ciekawskiej kilkulatki nawet przez zamknięte drzwi jakieś docierały . Początki mojej muzycznej edukacji. Chyba nie zdążyłam za nią podziękować... Niewiele rozumiałam z tamtych wydarzeń w sensie politycznym, ale jakoś podświadomie czułam ich niecodzienność... Mam też jeszcze przed oczami różne obrazki, np. taki jak przyjaciel siostry musiał pospiesznie się żegnać i wychodzić, aby zdążyć przed godziną policyjną... Ta muzyka rozjaśniała i nadawała niezwykłych barw tamtym szarym i smutnym czasom. Szczególnie Jarre przenosił nas w inny kosmiczny wręcz wymiar. Zawsze to potrafił. Z tych wszystkich (sentymentalnych gł.) powodów wybór właśnie Tego Artysty na obchody 25-lecia Wydarzeń Sierpniowych był dla mnie (i wierzę, że nie tylko dla mnie) wyjątkowo trafny. I nie zawiodłam się. Chyba wiem, czego nam zabrakło do pełnego odbioru tamtego muzycznego wydarzenia; piątkowego wieczora 26 sierpnia AD. 2005 powinniśmy się znaleźć na dziedzińcu gdańskiej Stoczni, wśród tłumu, pod rozgwieżdżonym niebem... I poczuć... siłę... jedność... i wiatr od morza na twarzy... I zapamiętać na zawsze to uczucie. Pozdrawiam serdecznie. Po Koncercie Jarre'a - Robson - 30.08.2005 Piękne wspomnienia Eveldo i jest w nich sedno tamtego dnia. Po Koncercie Jarre'a - Evelda - 30.08.2005 Eh, coś mi się na wspominki zebrało... (no zostałam sprowokowana )Wybaczcie rozmiar poprzedniego posta. Mam nadzieję, że z tego powodu... nie trzeba będzie ponownie przebudowywać Forum... (serwer?!
Po Koncercie Jarre'a - MARTINEZ - 30.08.2005 ale miales raczki przy sobie majkel ))trissi co za przezywanie )) ???
Po Koncercie Jarre'a - galex - 30.08.2005 witam! no to teraz JA! koncert był super na żywo wyglądał super! przeżycia wspaniałe i niezapomniane, wzruszenie itd. tylko włąśnie ten Playback mnie bardzo rozczarował! wiadomo jarre zawsze grał sporo z playbacku ale teraz chyba przesadził, pozatym jeśli to był playback to chociaż mógł dać jakiś lepszy gdzie były by jakieś drobne zmiany w utworach, dodatkowe dzwięki, bo tak to w pewnych momentach nie wyglądało to na koncert tylko na zwykłe odegranie z płyty CD zero zmian pozatym Jarre muzycznie się już chyba skończył...(mam nadzieje jednak że jeszcze nas czymś zaskoczy), zostały tylko te wielkie SHOW i chwała mi za to!!!! ale ogólnie coś pięknego! mistrz przedstawił nam naszą własną hisotrię! Po Koncercie Jarre'a - Patique - 31.08.2005 Nie ukrywam że byłem jednym z (jakby się wydawać mogło) szczęśliwców którzy występ francuskiej gwiazdy obejrzą na żywo. Bilet miałem jeden z droższych, a nazwa sektora (A) oznaczonego na nim wskazywałaby całkiem niezłą lokazlizację względem sceny. Jednak wraz z wejściem na rzeczony sektor wszelkie moje złudzenia zostały rozwiane. Stałem chyba ze sto metrów od sceny i gdyby nie to że Jarre ubrany był w białą koszulę to nie widziałbym nawet jego sylwetki. Nie ukrywam że nigdy nie byłem enruzjastą koncertów na wolnym powietrzu czy też na stadionach, ale pomyślałem sobie że okazja jest niecodzienna i warto przeboleć niedoskoanłości takiego rodzaju występów. Niestety po tym koncercie utwierdziłem się jeszcze bardziej w przekonaniu że na coś takiego w życiu się juz nie porwę. Mniejsza o to. Wiekszym rozczarowaniem był jednak sam Jarre. Pamiętam czasy podstawówki kiedy korzystając jeszcze z dobrodziejstw braku ustawy o prawach autorskich leciało się po zajęciach szkolnych na bazar (w moim przypadku było to istniejące jeszcze targowsko przy dworcu Gdynia-Chylonia) i wydało się resztki kieszonkowego na kasety. Jednymi z takich skarbów była cała niemalże dyskografia Jarre'a ze złotych lat 70-tych i 80-tych. Zdezelowane już kasety z "Oxygene" i "Equinoxe" uchowały się jeszcze do dziś. Po płycie "Rendez-Vous" (ewentualnie jeszcze "Revolutions" jest jeszcze do przełknięcia) artysta się najzwyczajniej w świecie skończył, a jego twórczości barkowało czegoś co nazywam mianem "ducha". Kontynuując kultowe "Oxygene" pod koniec lat 90-tych Jarre spastiszował samego siebie. I tak stojąc w ten piatkowy wieczor na terenie Stoczni łudziłem się że przynajmniej lwią część repertuary stanowić będą jego złote klasyki. Nic bardziej mylenego. Po jednym fragmencie z "Oxygene", "Equinoxe", "Rendez-Vous" to wszystko na co mogliśmy liczyć. Resztę repertuaru wypęłniły popłuczyny z jego późniejszej twórczości (pominę już milczeniem dwa kawałki techno, które odegrał i które zgodnie z przewidywaniami wywołały najmniejszy aplauz). Jeśli rozchodzi się o "Mury" to muszę z przykrością stwierdzić że Francuz nie sprostał temu utworowi i ograniczył się do wciśnięcia mdłego niemalże dance-owego podkładu, ale na szczęście sam utwór uratował swoim występem chór akademików z Uniwersytetu Gdańskiego. Poza tym wypowiedzi Jarre'a zakrawają na czystą hipokryzję. W piątek mówił o ideach "Solidarności", ich ponadczasowości i o tym że komuznizm był największą pomyłką XX wieku, a rok wcześniej wystąpił w kraju, który jest jednym z ostatnim reliktów tego ustroju, który tłamsi opozycję, torturuje tysiące więźniów politycznych, strzela do studentów na Tienanmen i bez procesu skazuje na śmierć setki Tybetańczów. Ale mają tam McDonads'y i dolary. Widocznie to było ważniejsze niż idee "Solidarności" o których Jarre tak pięknie mówił. Pozdrawiam wszystkich ciepło (rozgoryczony) Patique Po Koncercie Jarre'a - mencin - 31.08.2005 Patique, O to wlasnie mi chodzilo. Ogniste przemowienia pelne gornolotnych frazesow, pompatyczna atmosfera, a z drugiej strony takie splaszczanie. Szkoda, naprawde jest mi szkoda, ze tak wyszlo, nie napracowal sie za bardzo. Rozumiem niektore opinie pelne wzruszenia i lez w oczach, ale wydaje mi sie, ze te atmosfere stworzyli sami widzowie, tym bardziej, ze co chwile uzywane byly bliskie niektorym tresci zwiazane z JP2, Solidarnoscia, walka z uciskiem, ale JMJ poszedl na skroty... Zeby wywolac wsrod widzow emocje potrzebny byl za przeproszeniem katalizator... Funkcje te chyba spelnil, ale ja oczekiwalem czegos wiecej. mencin Po Koncercie Jarre'a - pablosan - 31.08.2005 Patique, podpisuje sie obiema rękoma pod tym co napisałeś. Hipokryzja iektórych artystów dzisiejszych czasach nie zna granic... Wolałbym, żeby powiedziano, że zarobi tyle i tyle, że robi to dla kasy czy dla tzw. promocji, chęci odświeżenia się-bo przecież to nie zbrodnia, za pracę nalezy sie płacą i ja to w 100% rozumiem i popieram, a tak pełno frazesów... Szkoda, że nie wystapił Roger Waters. ja pracuje tylko i wyłacznie dla kasy, ale na Zloty Fanów MK jeżdże dla idei ps. jak byłem dzieckiem, to sporo słucham płyt JMJ z lat 70-tych i 80-tych Po Koncercie Jarre'a - tawnuk - 01.09.2005 Ja się o tym panu o którym mowa w wątju dowiedziałem dopiero przy okazji tego koncertu, widziałem moze z 5 min w TV i jakoś mnie to nie kręciło B) Po Koncercie Jarre'a - lukas1119 - 01.09.2005 A więc tak... Nie jestem może wielkim znawcą muzyki Jarre'a, ale 7 płyt mam więc mogę się wypowiedzieć. Koncert mi się podobał, mimo iż oglądałem go tylko w TV. Setlista jak najbardziej ok. Stare, kultowe utwory były na tym koncercie więc proszę nie narzekać Nie wyobrażam sobie że mogłoby zabraknąć np Rendez vous 2 czy Oxygene 4. Ale artysta nie może grać ciągle tego samego, a nowsze kompozycje świetnie wpisują się w setlistę, tworząc udaną całość. Nie zgodzę się z opinią jednego z poprzedników na temat kontynuacji Oxygene, jestem święcie przekonany że ta (świetna, lecz nie tak genialna jak oryginał oczywiście) płyta nie zostałaby aż tak źle oceniona gdyby inaczej się nazywała. Ja ją bardzo lubię. Co do hipokryzji, sloganów, idei i Chin wydaje mi się, że również przesadzacie. Jedynie jedna rzecz mnie lekko intryguje. Otórz Jean Michel Jarre popierał swojego czasu Jeana Marie Le Pena, populistycznego nacjonalistę,który chciał wypędzić z Francji obcokrajowców, zerwać z UE itd. Kłóci się to trochę z tym co mówił w Gdańsku ale cóż. Natomiast w Chinach wystąpił, bo lubi jak widać występować w miejscach nietypowych. Kraj ten i miasto gdzie zagrał jak najbardziej się do tego nadają, a to że teraz jest tam komunizm, cóż tak wyszło. Papier też wymyśleli chińćzycy ale nie komuniści. Wydaje mi się, że nie chodziło tam o politykę, sprzeczność z ideami, zamanifestowanie czegoś, tylko o występ w takim a nie innym miejscu - podobnie jak pod piramidami. A pieniądze to odrębna sprawa, ja też nie grałbym za totalne free bo ktoś tam gdzieś tam obchodzi swoją wielką rocznicę... A i tak niexle że wystąpił, gdyż założę się że propozycji ma dużo, widać idee Solidarnościowe są mu bliskie skoro się zdecydował. Nie bez znaczenie jest tu także chyba osoba Papieża Polaka. Wzruszyłem się przy "papieskiej" części występu. Widać, że był On muzykowi bliski, głos Jana Pawła II pojawia się na płycie Live Houston Lyon, coś w tym jest. Nie widzę więc żadnej hipokryzji. Po Koncercie Jarre'a - Patique - 02.09.2005 Lukasie 1119, PO PIERWSZE: Hipozkryzja Jarre'a polegała też na tym, że gadał że nie robi tego dla kasy, a za pierwszym razem rozmowy na temat jego występu w Stoczni zerwane zostały z powodu... pieniędzy właśnie! Potem gdy oficjalnie podano że zwrócono się z podobną prośbą do Rogera Watersa, Jarre nagle się zreflektował i dziwnym trafem negocjajcje przebiegły zaskakująco łatwo. PO DRUGIE: Może rzeczywiście co do kontynuwacji Oxygene mogę się mylić. Przesłuchałem tylko pierwsze trzy kawałki bo wtedy wyłączyłem play gdyż dalej nie zniósłbym słuchania tej płyty. Jest to moja subiektywna opinia. PO TRZECIE: Co do komunizmu również się myliłem. Będąc ścisłym to Jarre potępił komunizm sowiecki, a nie chiński, który najwidoczniej mu nie przeszkadza (z wiadomych powodów;-)$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$ Patique |