![]() |
|
Basil - Wersja do druku +- Forum polskich fanów Marka Knopflera i Dire Straits (https://knopfler.pl) +-- Dział: Markowe tematy (https://knopfler.pl/forumdisplay.php?fid=3) +--- Dział: Tłumaczenia tekstów (https://knopfler.pl/forumdisplay.php?fid=8) +---- Dział: MK - Tracker (https://knopfler.pl/forumdisplay.php?fid=61) +---- Wątek: Basil (/showthread.php?tid=2470) |
Basil - Robson - 05.05.2015 Pozwoliłem sobie wkleić przekład recona. Ale nie wiem jak zrobić nowy temat w dziale tłumaczenia. W ogóle szkoda że mamy tak mało a właściwie nic z nowej płyty jeśli chodzi o tłumaczenia. Basil 1963-64, Newcastle, redakcja gazety The Evening Chronicle My Saturday job pays six and six down A copy boy at the Chronicle Five cigarettes and two silver half crowns Meeting Vince at Mark Toney’s in town Boy, do we get around (15-letni Mark: ) Jestem gońcem w Kronice. To jest jedynie sobotnia praca. Zarabiam 6 szylingów i 6 pensów, płatne z dołu. Jeśli kupię 5 papierosów, to jeszcze zostają 2 półkorony. Po pracy zwykle spotykam Vince'a w Mark Toney (cukiernia) i „ruszamy w miasto”. Basil sits there on the table for subs But not a part of the Bri-nylon club Ancient blue sweater, too old for the job Bored out of his mind With the Colins and Bobs Basil (Bunting, nieco już zapomniany poeta po sześćdziesiątce, który wróci monumentalnym, autobiograficznym wierszem o młodości i utraconej miłości - „Briggflatts” siedzi (półdupkiem?) na stole dla korektorów. Nie dotknęła go moda na Bry-nylonowe ubrania (bry-nylon to brytyjska odpowiedź na amerykański nylon). Nosi swój antyczny niebieski sweter. Jest już za stary na tę pracę i potwornie znudzony tymi pospolitymi Colinami i Bobami (jest przecież poetą, a zajmuje się korektą tekstów o bieżących wydarzeniach w brukowcu).I’m a jack and a lad And I’m up for the world And I’ve kissed a Gateshead girl A ja jestem beztroskim łobuzem, gotowym rzucić wyzwanie światu – typowym nastolatkiem patrzącym na życie przez różowe okulary. I całowałem się z już z dziewczyną zza rzeki! (Gateshead i Newcastle to sąsiednie miasta położone na dwóch brzegach rzeki Tyne) He calls for a copy boy, grumpy as hell Poets have to eat as well What he wouldn’t give just to walk out today To have time to think about time And young love thrown away Basil wzywa gońca, a jest przy tym ogromnie naburmuszony. Nienawidzi tej pracy, ale przecież poeci też muszą jeść. Czego by nie oddał, by móc wyjść od tak i rzucić to wszystko. Zająć się wyłącznie poezją (MK: „poezja jest medytacją nad czasem” : rozważaniem nad czasem i utraconą młodzieńczą miłością (do 17 letniej Peggy, to on podjął wówczas decyzję o rozstaniu i zawsze tego żałował). I’m a jack and a lad And I’m up for the world And I’ve kissed a Gateshead girl A ja... Starlings swarming A cloud over Grainger Street Over the black church Over the Black Gate And the shadowy Keep Gromady szpaków zbierają się nad miejscami-symbolami Newcastle. (Czy ten fragment do czegoś nawiązuje? W 21 sekundzie filmu Hansena „Tracker” widać okładkę książki „The Bedside Book of Birds”, poświęconej obecności ptaków w kulturze na przestrzeni dziejów. Czy może twierdzi ona, to co podaje też ta dziwna strona http://www.linsdomain.com/totems/pages/starling.htm, że szpak jest symbolem osobnika dobrze współżyjącego w grupie. Mogłoby wówczas chodzić o kontrast z postawą zgorzkniałego Basila.) He peers through his wire rims At the fish and chip words He’s supposed to dish up and forget His drudgery now has become slightly blurred By one of his Players untipped cigarettes Spogląda przez okulary z cienkimi oprawkami na tę papkę językową. On, wyrafinowany kucharz słów ma przyrządzić do konsumpcji tego językowego fast-fooda (fish and chips to jak wiadomo popularna brytyjska przekąska). Przyrządzić, zaserwować, zapomnieć. Jedynie ulubione papierosy bez filtra marki Player's pozwalają mu złagodzić tę mitręgę. Jednocześnie dla gońca jego postać nieco rozmywa się w papierosowym dymie. Bury all joy Put the poems in sacks And bury me here with the hacks Tak, stary poeto, stłamś wszelką radość, odłóż wiersze na bok i dobij mnie tymi ciosami(obelgami? Czy Basil wybucha i werbalnie odreagowuje frustrację na gońcu?) In the summer the fair Will stretch over the Moor Lovers will lie and make out in the park Latem na Town Moor (400 hektarów łąki w sercu Newcastle) jak co roku pojawi się wesołe miasteczko (The Hoppins). Kochankowie będą cieszyć się swoją bliskością. Basil puts on his old duffel and scarf And goes out into the dark Dzień się skończył. Basil zakłada swoją starą budrysówkę i szalik, rusza sam w mrok. Nie tylko na dworze jest ciemno. Basil - Raingod - 05.05.2015 Wybitne tłumaczenie. Bardzo mi się podobało. Brawo RECON
Basil - Robson - 05.05.2015 Co prawda to prawda
Basil - Raingod - 05.05.2015 Ten utwór nie jest moim ulubionym w sferze muzycznej, ale tłumaczenie Recona bardzo mi pomogło w docenieniu piekna opowieści. Potwornie żałuję, że mój angielski jest na poziomie żenującym...
Basil - Andrzej - 05.05.2015 I Mark i Recon staneli na najwyższym podium. Potrząsneli mym organizmem. Jakoś bez przerwy chodzi mi ten tekst po głowie. Basil - Robson - 05.05.2015 Raingod chyba się bardzo cieszę bo oszalałem na punkcie tego nagrania. Andrzeju mam tak od 16 marca
Basil - mikołaj - 06.05.2015 tak, Basil jest niesamowity....teraz jeszcze bardziej...dzięki Rob i Recon Basil - Łoś - 06.05.2015 Chapeau bas! Teraz wreszcie zrozumiałem ten tekst - bez znajomości kontekstów w wielu miejscach kompletna enigma... Basil - Andrzej - 06.05.2015 Myślę , że każdy z nas w swym życiu spotkał swojego Basila...... Zimą na przełomie lat 70\80 pojawił się w moim szarym , brudnym miasteczku, człowiek ,który od razu swym wyglądem wyróżniał się spoza małomiasteczkowej gawiedzi. Miał inne ramki okularów (nie te z NRD z zakładów Karl-Zeiss-Jena), teczkę, i garnitur skrojony inaczej niż, wiecznie nam panujący pierwszy sekretarz partii i komendant milicji. Wieść, szybko rozeszła się , że ów jegomość to nowy radca prawny miejscowego Magistratu,wtedy nazywanego Prezydium. W kraju na skraju upadającej komuny , dość skutecznie edukowano nas w zakresie rusyfikacji. Nie uczono angielskiego , tylko rosyjskiego. Czasy były ciężkie, panował energetyczny dwudziesty stopień zasilania, co oznaczało wyłączanie prądu w godzinach od 16-21 przez ówczesny Tauron. Jedynie radiowa Trójka muzycznie otwierała nam wielki świat zza żelaznej kurtyny. Na horyzoncie pokazała się już pierwsza DS i Communique. Nikt z nas niestety nie znal angielskiego, ażeby choć w minimalnym stopniu zajarzyć o czym śpiewa Mark. (RECONA tez jeszcze nie było) Szybko okazało się , że jedyną osobą w mieście , który zna angielski był ów Radca Prawny (skończył Uniwersytet Jagielloński). Pan Radca miał jednak swoje przywary, wśród których nadmienić należy..... , "że nienawidził nikogo, w tym samego siebie". Gdy po raz pierwszy poprosiłem go o przetłumaczenie tekstu Sułtanow , otrzymałem odpowiedz, cytuję: " matura tuż tuz , a ty się głupotami zajmujesz, no i ażeby tekst Dire Straits nie zamienił się dla Ciebie "Wielkimi Kłopotami" w czasie egzaminu maturalnego". Pamiętam ,że wpuścił nas z kumplem do domu i od ręki zabrał się za tłumaczenie. W domu przeraziła nas niezliczona ilość popielniczek zawalonych totalną ilością spalonych papierosów i ......wszechobecne książki. Czy był poetą, nie wiem, ale widać było ,że zainspirował go tekst Marka. Zapytał nawet kto go napisał? Takie były początki, miałem to szczęście , że uczestniczyłem w narodzinach pierwszych płyt DS, choć te początki nie były łatwe. Wczoraj przeszukałem strych , bo na pewno mam oryginalne zapiski radcowskich tłumaczeń. Na razie bez rezultatu, ale znajdę je. Jakby nie patrzeć to jednak kawał zapisanej historii. A pan Radca? Ciągle mieszka w moim mieście w Słubicach, kłaniamy się sobie, choć on nigdy nie wyraził na twarzy zadowolenia z tego powodu. A ja ciągle czekam , ażeby zapytał o moją maturę.....wtedy z satysfakcją odpowiedział bym mu , że nie skończyła się ona dla mnie "wielkimi kłopotami", z angielskiego Dire Straits. Przygoda z Dire Straits ciągle trwa. P.S. Jeśli macie swojego Basila - piszcie. Basil - Robson - 06.05.2015 "Myślę , że każdy z nas w swym życiu spotkał swojego Basila...... No właśnie. Napisałeś bardzo ważną rzecz Andrzeju. Czasami wydaje mi się...nie to zbyt osobiste... Ale ileż takich ludzi widzimy i znamy? Z bagażem doświadczeń i zaprzepaszczonych marzeń. Porzuconych nadziei. Starych, schorowanych i zamkniętych w sobie. Nie rozumiemy ich świata i co tam w ich środku drzemie. Jeszce nie rozumiemy tak jak nie rozumiał Mark w wieku 15 lat Basila. Ale perspektywa prędzej czy później się zmieni. Mark już o tym wie. To tak naprawdę opowieść o Basilu Buntingu i o nim samym. Basil - jambore - 06.05.2015 Ja wiem ,że to nie Basil , ale warto ..... http://www.noircafe.pl/moj-mark-knopfler/ RE: Basil - MARTINEZ - 07.12.2018 W końcu się wzialem za czytanie tekstow
|