![]() |
|
Long Goodbyes, Make Me So Sad... - Wersja do druku +- Forum polskich fanów Marka Knopflera i Dire Straits (https://knopfler.pl) +-- Dział: Pozostałe (https://knopfler.pl/forumdisplay.php?fid=4) +--- Dział: This is us (https://knopfler.pl/forumdisplay.php?fid=17) +--- Wątek: Long Goodbyes, Make Me So Sad... (/showthread.php?tid=537) |
Long Goodbyes, Make Me So Sad... - Patique - 16.12.2006 Chciałem Wam napisać moi drodzy (w pewnym sensie) pożegnalnego posta, ale nie wiem jak się do tego zabrać... W niedzielny wieczór wylatuję do Irlandii, jak zapewne się domylacie - do pracy. Porzuciłem swojš (mogłoby się wydawać, że wygodnš) posadę handlowca w branży budowlanej (pomijam fakt że mojej przewietnej firmie nie działo się od pewnego czasu najlepiej, ale to już zupełnie inna historia...), zrobiłem kurs barmański i podjšłem decyzję, która pewnie niedawno nawet nie przeszłaby mi przez głowę... Targajš mnš skrajne uczucia. Z jednej strony skłamałbym jeli powiedziałbym, że się nie boję (co więcej: miałem kilka takich poranków że byłem wręcz przerażony). Z drugiej natomiast nie ukrywam, że czuję ten niesmawity dreszczyk ekscytacji wyprawy w całkiem innš rzeczywistoć. Kojarzy mi się to trochę z "W drodze" Kerouaca: rzucenie wszystkiego i podróż w nieznane. Czuję, że tego potrzebuję: ekstremalnego wyzwania oraz sytuacji w których będę zdany tylko na siebie, w których będę panem własnego losu i pełnej wiadomoci że mój następny dzień zależy od mojego działania. Jestem głęboko przekonany, że to dowiadczenie zmieni mnie wewnętrznie, porzucę ten wewnętrzny marazm i zacznę się rozwijać. Poza tym nie na pewno będzie to ciekawa inspiracja do skończenia mojej powieci nad którš się biedzę od dobrych kilku lat. Cieszę się, że staram się dostrzegać pozytywne strony mojej decyzji i że biorš one górę nad tymi negatywnymi: strachem i niepewnociš. Powiem Wam szczerze, że jestem wewnętrznie dumny ze swojego podejcia, bo od wczesnych lat dziecięcych byłem wychowywany w duchu "skrajnego pesymizmu nazywanego realizem" usktutecznianym przez mojego ojczulka. Pomimo tego, iż wierzę że mój kochany staruszek miał szczere zamiary i chciał zapewne przygotować mnie na najgorsze, ale uwierzcie mi, że przez takie podejcie przez lata bałem sie brać los we własne ręcę. Na szczęcie zmienia się to od kilku lat, czyli od dni w którym wyprowadziłem się z domu i zaczšłem życie z Monikš (to już też inna histora... nie będe Was zanudzał romantycznymi frazesami o odnalezeniu się nawzajem i tego typu rzeczach... ). Cieszę się również z tego że mój wyjazd jest zdetermonowany nie tylko przez cele czysto zarobkowe ale w równie dużej mierze przez chęcia przeżycia przygody, przeżycia wenwętrznego katharsis (mniej więcej takiego kalibru jak podczas pierwszego przesłuchania "Close To The Edge" przed wielu, wielu laty ). A co najważniejsze: pewnego dnia nie obudzę się jako zgorzkniały piernik w rednim wieku i nie będę marudził i pluł sobie w brodę: "Kurcze, kiedy można było wyjechać i poszukac innego życia a ja nawet nie spróbowałem..."Może zamiejecie się z moich planów, ale chciałbym aby cała ta (planuję że roczna) wyprawa będzie takim trochę cygańskim życiem. Tylko ja i moja Monika, cały czas na walizkach, nieprzywišzani do konkretnego miejsca. Podšżajšc za pracš chcielibymy zwiedzić Irlandię, Szkocję i nawet Islandię. Żegam się gdyż nie wiem gdzie na dobrš sprawę wylšduję i jak będzie z dostępem do netu. Na pewno jak już się gdzie zadomowię to na pewno się odezwę i będę zdawał Wam relację na bieżšco z mojej podróży. ciskam Was wszystkich mocno i trzymajcie za nas kciuki. Patique Long Goodbyes, Make Me So Sad... - Ania_M - 16.12.2006 Powodzenia - trzymam kciuki i do przeczytania :-) Long Goodbyes, Make Me So Sad... - pablosan - 16.12.2006 Patyku Do zobaczenia na koncercie Rogera Watersa (mam nadzieje) w Dublinie:-) Long Goodbyes, Make Me So Sad... - Robson - 16.12.2006 Patique pomylnych wiatrów. Long Goodbyes, Make Me So Sad... - grzegorz - 16.12.2006 Życzę powodzenia. Mam nadzieję, że nie jedziesz całkiem w ciemno i masz się gdzie zahaczyć. Zresztš zawsze możesz wrócić. Long Goodbyes, Make Me So Sad... - macsa - 16.12.2006 Patique - bardzo miała decyzja, ale do odważnych wiat należy !! Mylę, że tak ogromna zmiana w Twoim życiu zaowocuje co najmniej skończeniem powieci, a kto wie co będzie dalej... Zdawaj nam tu relacje jak tylko będziesz miał dostęp do netu - czekamy na każdš nowinkę. Wpadnij po drodze do Marka i pozdrów go od nas !! Powodzenia Long Goodbyes, Make Me So Sad... - ania - 16.12.2006 Patyku- wszystko bedzie dobrze!!! jestem pewna, ze obejdzie sie bez zaplutej brody na stare zreumatyzowane lata ![]() podzielam twoje mieszane uczucia, ale ... ... ale wyjezdzajac do szkocji mialam w portfelu w porywach do 150 funtow (oszczedzanie nigdy nie bylo moja mocna strona ), ktorych po zaplacie za dwa tygodnie akademika zostalo niecalych 70 :ph34r: oczywiscie moglam liczyc na pomoc rodzicow, ale jak robaczek dumny to az glodno ...juz wyjasniam- nie dalam znaku ze z kasa krucho (pierwsza wyplate dostaje sie dopiero po uplywie dwoch tygodni) tylko jadlam na przemian makaron za 17 pi z fasolka za 18 pi (tak, tak Olaf marki tesco), a do sluchawki zachwalalam inteligencje Wlochow, ktorzy wymyslili nieskonczona ilosc mozliwosci przygotowania spagetti panike mailowa rozpoczelam po dwoch tygodniach (bo nikogo tutaj nie mialam) ku uciesze wszystkich, ktorych ona objela nie trwala zbyt dlugo poniewaz prace dostalam tygodnia trzeciego nie bylo to mistrzostwo swiata- sprzatalam miejscowy teatr, ale starczylo na cytryny, dzem, mleczko dla koteczka i rachunki... plus darmowe bilety na sztuki i drinki w czasie antraktow do tego poznalam przewspanialych optymistow- aktorow Johna i Irene!!!no i brudasa nad brudasami rezysera James'a Brining'a...nie przejal sie, ze nie sprzatalam jego biura ponad dwa tygodnie (najzwyczajniej w swiecie zapomnialam, ze ono tez wchodzi w zakres moich obowiazkow) no i znalazlam pozniej plesn tu i owdzie, a skarpetki to nawet do biurka przyklejone!!! ale to moj ulubiony brudas :wub: czlowiek o nieprzecietnej wyobrazni tryskajacy poczuciem humoru, niesamowicie oczytany (brakuje mi teraz jego biblioteczki ) , majacy genialne pomysly!!! B) urodzil mu sie synek w tym roku ![]() slowem Patyku jestem pewna, ze sobie poradzisz trzymam kciuki! czekam na wiesci! a z ta szkocja - jestem do polowi lipca (z przerwa na zlot rzecz jasna B) ) wiec jakby co to pw Edinburg jest fantastyczny!!!p.s. cmok w bok dla Moniki :* kobiety to jednak potrafia zdzialac cuda
Long Goodbyes, Make Me So Sad... - Andrzej - 17.12.2006 Piękna i bardzo odważna decyzja. Jestem pelen podziwu. Nie zapomnij ,że mylami jestesmy z Tobš. Pomyl czasem o nas, że tu w Polsce zostali Twoi prawdziwi przyjaciele, którzy wierzš ,że na pewno się Tobie uda. Ze swej strony jestem pewny,że tak będzie bo przeciez ludzie słuchajšcy Marka sš nietuzinkowi (jak to kiedy napisał Barciu) a tacy wiele mogš o czym ciagle dowiadujemy sie na Forum. Czekamy na Twoje relacje, bo niewyobrażam sobie, żeby mógł żyć bez muzyki naszego życia, no i bez nas. Już wiem ,że pierwsze funty przeznaczysz na laptopa i internet no i oczywicie na kilka płyt w wydaniu angielskim. A reszta sie ułoży. Powodzonka. Long Goodbyes, Make Me So Sad... - HOWARD - 18.12.2006 No i wyruszył... najdłuższš ze swych dróg... Long Goodbyes, Make Me So Sad... - olaph72 - 18.12.2006 Życie czasem niespodziewanie koryguje plany. Ja też wyjeżdżałem z mylš o najwyżej rocznym pobycie na obczynie, nastawiony na ciężkš pracę na budowie. Miesišc po przyjedzie zamiast za kierownicš wózka widłowego siedziałem znów za mikrofonem radiowym. Niespodzianka goniła niespodziankę. Założyłem firmę, kupiłem auto, dostałem kartę kredytowš i... już wiem, że mój pobyt w Kanadzie jest bezterminowy. Chłopie, będzie dobrze! Jeszcze Cię ta Irlandia zaskoczy! To rozwojowa okolica.
Long Goodbyes, Make Me So Sad... - pablosan - 18.12.2006 Olaf, chodzisz na NHL? Long Goodbyes, Make Me So Sad... - olaph72 - 18.12.2006 Eee, jako mnie hokej nie bawi... ^_^ Long Goodbyes, Make Me So Sad... - pablosan - 19.12.2006 Cytat:Originally posted by olaph72@Dec 18 2006, 07:59 PMMoja ulubiona dyscyplina zimowa i jeszcze biathlon
Long Goodbyes, Make Me So Sad... - BET - 21.12.2006 3maj sie Brachu! Piekna trase wybrales tak btw... Pozdrow ode mnie Przyladek Cobh... Long Goodbyes, Make Me So Sad... - MARTINEZ - 24.12.2006 to moze bartek zalatwi jakis wstepny kontakt ? o ile sie nie myle to siostra zony bartka siedzi w irlandii z jakims irlandczykiem ?
Long Goodbyes, Make Me So Sad... - Patique - 13.01.2007 Z rozpedu zapomnialem knopflerowej braci podziekowac za wsparcie. Napradwe takiego odzewu i podtrzymania na duchu sie nie spodziewalem. Jak juz zdazyliscie zauwazyc w osobnym temacie ("Patique`s Diary") bede wam zdawal relacje na biezaco. Ze zdobyciem pracy wcale nie bylo tak najgorzej, bo juz druga rozmowa przyniosla sukces i doslownie kilka dni po przylocie zaczalem juz zarabiac. Pracuje jako kelner w restauracji w Newbridge (jakies 30 km od Dublina). Jeszcze raz dzieki za wsparcie. ^_^ Long Goodbyes, Make Me So Sad... - macsa - 13.01.2007 Cieszę się, że tak dobrze się ułożyło - jak jest praca to już nie jest le. Czekam na następne odcinki pamiętnika i mam nadzieję, że na zlot wpadniesz do kraju aby się spotkać z Knopflerowš Braciš Long Goodbyes, Make Me So Sad... - jambore - 13.01.2007 Pisz, pisz przyjemnie się czyta.
|