29.04.2006, 19:19
Po informacji, że Mark wydaje nowš płytę w duecie z ...kobietš, (chyba po raz pierwszy !
byłem doć sceptyczny. Jak chyba większoć tu piszšcych, obawiałem się, że Mark stanie się tylko słabo brzmišcym tłem dla piewnych improwizacji i wysokich tonów muzycznej partnerki.
Oczywicie płytę kupiłem pierwszego dnia kiedy pokazała się na rynku. I mimo, że znałem już dzięki Wam parę kawałków oczarowała mnie dopiero jako całoć. To jakby pejzaże wszystkie malowane pastelowymi kolorami a mimo to każdy z nich - dzięki rozpoznawalnej grze Marka - tworzy swój odrębny klimat.
I nawet mnie nie zmartwiło, że jedna z moich ulubionych kompozycji - LOVE AND HAPPINESS nie jest autorstwa Marka! W jego wykonaniu kapitalnie wpisuje się w tę płytę. Jednym słowem solo czy w duecie Mark pozostaje sobš, i chwała mu za to!
Wiem, po tej opini mam przechlapane o Mencina, ale cóż...
byłem doć sceptyczny. Jak chyba większoć tu piszšcych, obawiałem się, że Mark stanie się tylko słabo brzmišcym tłem dla piewnych improwizacji i wysokich tonów muzycznej partnerki. Oczywicie płytę kupiłem pierwszego dnia kiedy pokazała się na rynku. I mimo, że znałem już dzięki Wam parę kawałków oczarowała mnie dopiero jako całoć. To jakby pejzaże wszystkie malowane pastelowymi kolorami a mimo to każdy z nich - dzięki rozpoznawalnej grze Marka - tworzy swój odrębny klimat.
I nawet mnie nie zmartwiło, że jedna z moich ulubionych kompozycji - LOVE AND HAPPINESS nie jest autorstwa Marka! W jego wykonaniu kapitalnie wpisuje się w tę płytę. Jednym słowem solo czy w duecie Mark pozostaje sobš, i chwała mu za to!
Wiem, po tej opini mam przechlapane o Mencina, ale cóż...

