05.06.2006, 00:59
Dobra, najpierw dupochron dla mnie :]
Dlaczego tylko te cztery albumy? Chcę się dowiedzieć, które z płyt Marka lubicie najbardziej. Nie liczę sałndtraków z czasów Dire Straits, bo wiadomo, jakiemu to projektowi Mistrz powięcał wtedy 100% siebie
Nie liczę "All the Roudrunning", bo widzę, że jeszcze nie ochłonęlicie; a poza tym interesuje mnie Mark solo - a ostatnia płyta to jednak tandem, co by nie mówić.
Założyłem ten temat także po to, by samemu rozliczyć się ze swoimi odczuciami. Każda z tych płyt to pewien okres w moim życiu. Kierujšc się li tylko odczuciami estetycznymi wybrałbym Golden Heart - za zaskoczenie, jakim wtedy była ta płyta; za odkrycie przede mnš nowych przestrzeni muzyki. Sailing to Philadelphia depcze zresztš GH po piętach - Speedway robi swoje, a słabych punktów tez tu brakuje; jest to ponadto płyta zaskakujšco odmienna tak od DS, jak i od GH.
Jeli miałbym za głosować "sercem", to naprawdę nie wiem - Sailing to Philadelphia czy GH ? Obie wišżš się z pięknymi przeżyciami. Wygrywa jednak znowu Golden Heart, za pewien wieczór w 1997 w jeleniogórskim internacie...
Ragpicker i Shangri-La jawiš się mi już tylko jako dalszy cišg Sailing... Wprawdzie piękny dalszy cišg, piękne płyty, ale nie poczułem już przy nich tego, co czułem słuchajšc dwóch "pierwszych" solowych płyt Knopflera.
Głosuję na Golden Heart. I czekam na Wasze głosy, a przede wszystkim na Wasze słowa
Dlaczego tylko te cztery albumy? Chcę się dowiedzieć, które z płyt Marka lubicie najbardziej. Nie liczę sałndtraków z czasów Dire Straits, bo wiadomo, jakiemu to projektowi Mistrz powięcał wtedy 100% siebie
Nie liczę "All the Roudrunning", bo widzę, że jeszcze nie ochłonęlicie; a poza tym interesuje mnie Mark solo - a ostatnia płyta to jednak tandem, co by nie mówić. Założyłem ten temat także po to, by samemu rozliczyć się ze swoimi odczuciami. Każda z tych płyt to pewien okres w moim życiu. Kierujšc się li tylko odczuciami estetycznymi wybrałbym Golden Heart - za zaskoczenie, jakim wtedy była ta płyta; za odkrycie przede mnš nowych przestrzeni muzyki. Sailing to Philadelphia depcze zresztš GH po piętach - Speedway robi swoje, a słabych punktów tez tu brakuje; jest to ponadto płyta zaskakujšco odmienna tak od DS, jak i od GH.
Jeli miałbym za głosować "sercem", to naprawdę nie wiem - Sailing to Philadelphia czy GH ? Obie wišżš się z pięknymi przeżyciami. Wygrywa jednak znowu Golden Heart, za pewien wieczór w 1997 w jeleniogórskim internacie...
Ragpicker i Shangri-La jawiš się mi już tylko jako dalszy cišg Sailing... Wprawdzie piękny dalszy cišg, piękne płyty, ale nie poczułem już przy nich tego, co czułem słuchajšc dwóch "pierwszych" solowych płyt Knopflera.
Głosuję na Golden Heart. I czekam na Wasze głosy, a przede wszystkim na Wasze słowa

