24.06.2006, 21:22
Ja też nie miałem biletu na tamten koncert (podobno sprzedawano je wyłšcznie w Warszawie - czy to prawda?) i też byłem skazany na koników. Kiedy usłyszałem cenę (600 zł), pomylałem sobie: no to po zabawie, wracam na tarczy...
Wtedy spostrzegłem dziwnego, rosłego faceta, który chodził od grupki do grupki ludzi i co tam zagadywał. Pomylałem: może ten będzie miał taniej. Poszedłem więc za nim. Okazało się, że goć ma na szyi identyfikator (CREW) i... rozdaje bilety! Polegało to na tym, że pytał kogo: "Jeste fanem Marka"? "Jestem" - odpowiadał człowiek. "No to wymień trzy pierwsze płyty Dire Straits". Delikwent wymieniał tytuły, po czym facet wręczał mu bilet. I tak kolejno "obsłużył" paręnacie osób. Zrozumiałem, że to moja ostatnia szansa. Wmieszałem sie w grupkę osób, do której zmierzał. "Mam ostatnie cztery bilety" - powiedział facet i pokazał palcem: "Jeden, dwa, trzy, cztery". Byłem trzeci.
Wchodzšc do Kongresowej szczypałem się po całym ciele. Mimo że również siedziałem w loży, nie wierzyłem w to co się stało. Dopóki nie zabrzmiały pierwsze dwięki "Calling Elvis". Co było potem, wszyscy wiecie...
P.S. To nie był menedżer, tylko kto z ekipy technicznej.
Wtedy spostrzegłem dziwnego, rosłego faceta, który chodził od grupki do grupki ludzi i co tam zagadywał. Pomylałem: może ten będzie miał taniej. Poszedłem więc za nim. Okazało się, że goć ma na szyi identyfikator (CREW) i... rozdaje bilety! Polegało to na tym, że pytał kogo: "Jeste fanem Marka"? "Jestem" - odpowiadał człowiek. "No to wymień trzy pierwsze płyty Dire Straits". Delikwent wymieniał tytuły, po czym facet wręczał mu bilet. I tak kolejno "obsłużył" paręnacie osób. Zrozumiałem, że to moja ostatnia szansa. Wmieszałem sie w grupkę osób, do której zmierzał. "Mam ostatnie cztery bilety" - powiedział facet i pokazał palcem: "Jeden, dwa, trzy, cztery". Byłem trzeci.
Wchodzšc do Kongresowej szczypałem się po całym ciele. Mimo że również siedziałem w loży, nie wierzyłem w to co się stało. Dopóki nie zabrzmiały pierwsze dwięki "Calling Elvis". Co było potem, wszyscy wiecie...

P.S. To nie był menedżer, tylko kto z ekipy technicznej.

