20.09.2010, 15:54
Przyznam, że ja też nie mogłem uwierzyć w słowa, które sączyły się wczoraj wieczorem z głośników mojego autka. Powrót Piotra Kaczkowskiego stał się faktem. Wprawdzie wczoraj to tylko kilkanaście, może kilkadziesiąt minut, ale cóż początki (tak to chyba należy traktować) są trudne. O ile dobrze zrozumiałem, za tydzień również P. Piotr zawita. Zapowiedział też kolejną (za ok.2 m-ce) rehabilitację, która potrwa kolejne 2-3 m-ce. Więc na pełny powrót przyjdzie nam poczekać. Ale pierwszy krok został poczyniony i to ogromnie cieszy
.
Swoją drogą Robson, zwróciłeś uwagę ile płyt w czasie nieobecności przesłuchał P. Piotr :eek: ?
.Swoją drogą Robson, zwróciłeś uwagę ile płyt w czasie nieobecności przesłuchał P. Piotr :eek: ?
always look on the bright side of life

