04.09.2006, 19:17
Z cyklu opowiastki Andrzeja - "Nasza Pani Profesor"
Co trzy lata grupka osób z mojej maturalnej klasy odwiedza naszš Paniš Profesor. Jest taka inna i nietuzinkowa. Mimo swojego już zaawansowanego wieku - figury pozazdrociła by jej nie jedna nastolatka ,do dzi czynnie jezdzi konno(bez skojarzeń proszę), pali szećdziesišt papierochów na dobę(nie mylić - dziennie), wchłoneła kilka milionów ksišżek, a potok mšdrych słów zawdzięcza swojej niesamowitej inteligencji.
Za stronę muzycznš tych wieczorów jest odpowiedzialna moja osoba, z racji tytułu nadwornego klasowego grajka. Jak zawsze i tym razem zabrałem kilka płytek DS. Pani profesor dysponuje profesionalnš wieżš Technics. Po dwóch godzinach, gdy wszyscy nagadali się już do syta, jeden z kolegów zapytał:
- SŁAWEK: Andrzeju - cóż Ty nam za pieknš muzyke zapodajesz(leciała pierwsza DS)
- PANI PROFESOR: Sławku, nie poznajesz ? to muzykš zespołu Dire Straits, ktorš Andrzej ongi grał ze swoim zespołem w auli naszej szkoły. W wyniku dużego nateżenia dzwieków podczas tego koncertu, spadł tynk z sufitu. Uff, dobrze ,że wtedy nikogo nie pozabijało.
-ANDRZEJ: A Pani Profesor bardziej zapamiętała muzykę czy fakt spadajšcego tynku.
- P.PROFESOR: - Andrzeju nie sposób zapomnieć muzyki powalšjšcej mury
- ANDRZEJ: czyli jednak spadajšcy tynk spowodował zapamiętanie tej muzyki
- P.PROFESOR: od spadajšcych tynków i murów Andrzeju jest nadzór budownictwa technicznego, ja natomiast nie zapominam muzyki,która powala mury "LUDZKICH SERC"
"powiedzcie sami - czyż ONA nie jest cudowna"
Co trzy lata grupka osób z mojej maturalnej klasy odwiedza naszš Paniš Profesor. Jest taka inna i nietuzinkowa. Mimo swojego już zaawansowanego wieku - figury pozazdrociła by jej nie jedna nastolatka ,do dzi czynnie jezdzi konno(bez skojarzeń proszę), pali szećdziesišt papierochów na dobę(nie mylić - dziennie), wchłoneła kilka milionów ksišżek, a potok mšdrych słów zawdzięcza swojej niesamowitej inteligencji.
Za stronę muzycznš tych wieczorów jest odpowiedzialna moja osoba, z racji tytułu nadwornego klasowego grajka. Jak zawsze i tym razem zabrałem kilka płytek DS. Pani profesor dysponuje profesionalnš wieżš Technics. Po dwóch godzinach, gdy wszyscy nagadali się już do syta, jeden z kolegów zapytał:
- SŁAWEK: Andrzeju - cóż Ty nam za pieknš muzyke zapodajesz(leciała pierwsza DS)
- PANI PROFESOR: Sławku, nie poznajesz ? to muzykš zespołu Dire Straits, ktorš Andrzej ongi grał ze swoim zespołem w auli naszej szkoły. W wyniku dużego nateżenia dzwieków podczas tego koncertu, spadł tynk z sufitu. Uff, dobrze ,że wtedy nikogo nie pozabijało.
-ANDRZEJ: A Pani Profesor bardziej zapamiętała muzykę czy fakt spadajšcego tynku.
- P.PROFESOR: - Andrzeju nie sposób zapomnieć muzyki powalšjšcej mury
- ANDRZEJ: czyli jednak spadajšcy tynk spowodował zapamiętanie tej muzyki
- P.PROFESOR: od spadajšcych tynków i murów Andrzeju jest nadzór budownictwa technicznego, ja natomiast nie zapominam muzyki,która powala mury "LUDZKICH SERC"
"powiedzcie sami - czyż ONA nie jest cudowna"
We are the sultans of swing...

