03.10.2006, 06:18
Bo czym innym jest ukłon w stronę Artysty, a czym innym beztroskie dokonywanie "zapożyczeń", bšd kopiowanie stylu. Poza tym w takim przypadku górę bierze we mnie fan, skrzętnie gromadzšcy tego rodzaju ciekawostki.
Tak jak napisałem wczeniej - walczš we mnie wrażliwy słuchacz i uzbrojony w mędrca szkiełko i oko analityk. Czasem zwycięża ten pierwszy, czasem ten drugi.
Odnoszšc się za do Twojej, Kuba, uwagi o "autopodobieństwach" w twórczoci DS - uprzejmie proszę o jaki przykład. Jestem bowiem odmiennego zdania. Nie od dzi stoję na stanowisku, że w czasach DS mój ulubiony Artysta był bardziej oryginalnym twórcš.
Na marginesie: czy uwierzycie, że z "The Ragpicker's Dream" - po tylukrotnym przesłuchaniu, jestem w stanie przypomnieć sobie zaledwie trzy, cztery melodie?!?! Podczas gdy na przykład całš "Sailing To Philadelphia" mogłem byłem zapiewać (gdybym nie fałszował) i zagrać (gdybym umiał grać na jakim instrumencie) od pierwszej do ostatniej nuty już po czwartym wysłuchaniu... To też jest pewien symptom.
Tak jak napisałem wczeniej - walczš we mnie wrażliwy słuchacz i uzbrojony w mędrca szkiełko i oko analityk. Czasem zwycięża ten pierwszy, czasem ten drugi.
Odnoszšc się za do Twojej, Kuba, uwagi o "autopodobieństwach" w twórczoci DS - uprzejmie proszę o jaki przykład. Jestem bowiem odmiennego zdania. Nie od dzi stoję na stanowisku, że w czasach DS mój ulubiony Artysta był bardziej oryginalnym twórcš.
Na marginesie: czy uwierzycie, że z "The Ragpicker's Dream" - po tylukrotnym przesłuchaniu, jestem w stanie przypomnieć sobie zaledwie trzy, cztery melodie?!?! Podczas gdy na przykład całš "Sailing To Philadelphia" mogłem byłem zapiewać (gdybym nie fałszował) i zagrać (gdybym umiał grać na jakim instrumencie) od pierwszej do ostatniej nuty już po czwartym wysłuchaniu... To też jest pewien symptom.

