04.10.2006, 00:35
Masz rację, Macsa. Wielkie koło. Zresztš nie tylko w muzyce odnajdujemy wyrane nawišzania do minionych dekad (wieków?). Cała kultura to twór podlegajšcy nieustannym zmianom, a jednym z aspektów tych zmian jest przywoływanie tego co najlepsze z przeszłoci. Bliższej lub dalszej. W przypadku muzyki - raczej bliższej. I to jest ten pozytywny eklektyzm, o którym wspomniał Koobaa. Ale nic nie poradzę na to, że wokół widzę/słyszę więcej dowodów na bezduszne kopiowanie niż przykładów artystycznego łšczenia starego z nowym. Używajšc jubilerskiej metafory: cišgle kto chce mi wcisnšć szklane paciorki zamiast kamieni szlachetnych.
Ja się naprawdę cieszę, że Wasze postrzeganie dzisiejszej kultury jest inne. Niestety, nie przemawia do mnie Wasz optymizm. Ja kulturę przełomu wieków widzę jako równię pochyłš. Kultura masowa - pozbawiona znamion elitarnoci, zhomogenizowana, zawirusowana przez beztalencia i pazernych wydrwigroszy - coraz bardziej przypomina zupę z brukwi. A ja chciałbym - może niekoniecznie kaczkę glazurowanš miodem i dauphinoise z pomarańczami w sosie z czerwonego wina z różowym pieprzem - ale przynajmniej uczciwego fillet mignon.
Ja się naprawdę cieszę, że Wasze postrzeganie dzisiejszej kultury jest inne. Niestety, nie przemawia do mnie Wasz optymizm. Ja kulturę przełomu wieków widzę jako równię pochyłš. Kultura masowa - pozbawiona znamion elitarnoci, zhomogenizowana, zawirusowana przez beztalencia i pazernych wydrwigroszy - coraz bardziej przypomina zupę z brukwi. A ja chciałbym - może niekoniecznie kaczkę glazurowanš miodem i dauphinoise z pomarańczami w sosie z czerwonego wina z różowym pieprzem - ale przynajmniej uczciwego fillet mignon.

