06.10.2006, 14:51
Jestem przekonany, że ta wewnętrzna walka toczy się w duszy niemal każdego z nas. Pamiętajšc, że to co najwspanialsze w sztuce rodziło się włanie poprzez cieranie się (czasem nawet skrajnych) poglšdów, osšdów i dšżeń, nie możemy tych zmagań oceniać pejoratywnie. Wzbogacajš one nie tylko twórcę, ale i - co dla nas istotniejsze, także odbiorcę.
Jak już sygnalizowałem, odbieram muzykę (nie tylko MK) na kilku płaszczyznach - analitycznej (na miarę mojej skromnej wiedzy muzycznej), estetycznej, ale także emocjonalnej (momentami, mam wrażenie, wręcz pozazmysłowej). Twórczociš MK ekscytuję się od ponad dwudziestu lat. Jestem fanem, bez wštpienia. Czy krytykiem? Wolę nazywać siebie recenzentem - na prywatny i publiczny użytek. Ale niezależnie, która postawa będzie w danej chwili brała górę, zawsze będę czekał z niecierpliwociš na nowe płyty Mistrza i chylił czoła przed jego talentem.
Jak już sygnalizowałem, odbieram muzykę (nie tylko MK) na kilku płaszczyznach - analitycznej (na miarę mojej skromnej wiedzy muzycznej), estetycznej, ale także emocjonalnej (momentami, mam wrażenie, wręcz pozazmysłowej). Twórczociš MK ekscytuję się od ponad dwudziestu lat. Jestem fanem, bez wštpienia. Czy krytykiem? Wolę nazywać siebie recenzentem - na prywatny i publiczny użytek. Ale niezależnie, która postawa będzie w danej chwili brała górę, zawsze będę czekał z niecierpliwociš na nowe płyty Mistrza i chylił czoła przed jego talentem.
Cytat:Originally posted by koobaaKuba, a co z "Four In A Row"?
nigdy nie użyję zbyt mocnych słów by go krytykować

