09.02.2007, 23:41
COMMUNIQUE - Dire Straits c.d.
Doskonale pamiętam okolicznoci zakupu tej płyty. Mój profesor od Genetyki o przeuroczym przezwisku FILUT, kazał mi zostać po lekcji. O la,la pomylałem, będš kłopoty, tym bardziej że nie należałem do tzw.orłów genetycznych. Prof.FILUT byl człowiekiem niskiego wzrostu o piszczšcym głosie i cišgle podcišgał spodnie , ktore zresztš nosił na chyba pięciu paskach. W szkole sial tzw horror, był bardzo wymagajšcy i niesamowicie inteligentny, co nieprzeszkadzało mu być człowiekiem wybitnie nerwowym.(czyt.furiat) O to nasza rozmowa,cytuję:
Pan.prof. - No....Jasiński(to ja) - Ty jako szkolny muzykant musisz mi pomóc w pewnej kluczowej sprawie. Ty wiesz ,że moja córka chodzi do Liceum w Gorzowie?
Andrzej - teraz już wiem Panie profesorze
P.prof - Ona chce kupić bardzo drogš płytę jakiego zagranicznego zespołu i chcialbym z Tobš to skonsultować , czy to czasem nie sš te "głono wyjšce rockowe wilkołaki, na których widok dostaję drgawek.(nie wiem kogo prof.miał na myli,ale...). Nie chcialbym (cišgnšł dalej), ażebym musiał jš wyrzucić z tš płytš i gramofonem przez okno(do czego zresztš był zdolny).
Andrzej - a cóż to za płyta i zespół?
(tu prof rozpoczšł poszukiwania, po wszystkich kieszeniach, skrawka papierku z nazwš zespołu. No tak !!!!!!!!!! na maleńkiej kartecce bez błędu pisało Communique Dire Straits.
Andrzej - Panie prof. może Pan być spokojny, i mam probę, czy może Pan poprosić córkę w Gorzowie o zakup płyty również dla mnie.
Na kolejnš lekcję genetyki nie poszedłem - bałem się reakcji profesora i nie mialem siana, żeby zapłacić za płytę(w domu się nie przelewało). Dopiero gdy otrzymałem swoje szkolne miesięczne stypendium transakcja z Filutem doszla do skutku.
Nigdy więcej na temat tej płyty ze mnš nie rozmawiał, dopiero gdzie dwadziecia lat póżniej, gdy spotkałem go przypadkowo na ulicy, i zapytalem o córkę - odpowiedział: "że nie mieszka z nim ,ale nie wyrzucił jej z domu przez okno, co zresztš zawdzięcza mi" - jak podkrelił. Po tylu latach pamiętał - niesamowite.....
Po zakupie płyty po południu poszedłem na próbę mojego zespołu o nazwie "Rozkład Jazdy" , a zespół ów osišgał już wyniki muzyczne na szczeblu miasta, a nawet gminy(hi,hi). Do dzi posiadam nagrania z tamtych lat i utworów ,które można tylko nazwać tworami rakowymi.
Próba się nie odbyła.Słuchalismy Communique.
Gdy o 22h portier Domu Kultury dobijał się do sali prób chcšc wygonić nas do domu - my nastawialimy płytę jeszcze głoniej i udawalimy ,że nie słyszymy jego pukania(walenia). O 1,30 w nocy portier dopadl nas w końcy przez otwarte okno(jak tam wlazł na I piętro nie wiem do dzi) i porzšdnie skopał nam d.....Nie widziałem go w kłębinach dymu,bo spalilsmy chyba z tysišc papierochów , ale za to jego krzyk pozostał mi w pamięci do dzi. Na drugi dzień dowiedziałem się od dyrektora Domu Kultury ,że wywala nas na "zbity pysk".
No cóż - DIRE STRAITS - wielkie kłopoty, tarapaty hm????.......c.d.n.
Doskonale pamiętam okolicznoci zakupu tej płyty. Mój profesor od Genetyki o przeuroczym przezwisku FILUT, kazał mi zostać po lekcji. O la,la pomylałem, będš kłopoty, tym bardziej że nie należałem do tzw.orłów genetycznych. Prof.FILUT byl człowiekiem niskiego wzrostu o piszczšcym głosie i cišgle podcišgał spodnie , ktore zresztš nosił na chyba pięciu paskach. W szkole sial tzw horror, był bardzo wymagajšcy i niesamowicie inteligentny, co nieprzeszkadzało mu być człowiekiem wybitnie nerwowym.(czyt.furiat) O to nasza rozmowa,cytuję:
Pan.prof. - No....Jasiński(to ja) - Ty jako szkolny muzykant musisz mi pomóc w pewnej kluczowej sprawie. Ty wiesz ,że moja córka chodzi do Liceum w Gorzowie?
Andrzej - teraz już wiem Panie profesorze
P.prof - Ona chce kupić bardzo drogš płytę jakiego zagranicznego zespołu i chcialbym z Tobš to skonsultować , czy to czasem nie sš te "głono wyjšce rockowe wilkołaki, na których widok dostaję drgawek.(nie wiem kogo prof.miał na myli,ale...). Nie chcialbym (cišgnšł dalej), ażebym musiał jš wyrzucić z tš płytš i gramofonem przez okno(do czego zresztš był zdolny).
Andrzej - a cóż to za płyta i zespół?
(tu prof rozpoczšł poszukiwania, po wszystkich kieszeniach, skrawka papierku z nazwš zespołu. No tak !!!!!!!!!! na maleńkiej kartecce bez błędu pisało Communique Dire Straits.
Andrzej - Panie prof. może Pan być spokojny, i mam probę, czy może Pan poprosić córkę w Gorzowie o zakup płyty również dla mnie.
Na kolejnš lekcję genetyki nie poszedłem - bałem się reakcji profesora i nie mialem siana, żeby zapłacić za płytę(w domu się nie przelewało). Dopiero gdy otrzymałem swoje szkolne miesięczne stypendium transakcja z Filutem doszla do skutku.
Nigdy więcej na temat tej płyty ze mnš nie rozmawiał, dopiero gdzie dwadziecia lat póżniej, gdy spotkałem go przypadkowo na ulicy, i zapytalem o córkę - odpowiedział: "że nie mieszka z nim ,ale nie wyrzucił jej z domu przez okno, co zresztš zawdzięcza mi" - jak podkrelił. Po tylu latach pamiętał - niesamowite.....
Po zakupie płyty po południu poszedłem na próbę mojego zespołu o nazwie "Rozkład Jazdy" , a zespół ów osišgał już wyniki muzyczne na szczeblu miasta, a nawet gminy(hi,hi). Do dzi posiadam nagrania z tamtych lat i utworów ,które można tylko nazwać tworami rakowymi.
Próba się nie odbyła.Słuchalismy Communique.
Gdy o 22h portier Domu Kultury dobijał się do sali prób chcšc wygonić nas do domu - my nastawialimy płytę jeszcze głoniej i udawalimy ,że nie słyszymy jego pukania(walenia). O 1,30 w nocy portier dopadl nas w końcy przez otwarte okno(jak tam wlazł na I piętro nie wiem do dzi) i porzšdnie skopał nam d.....Nie widziałem go w kłębinach dymu,bo spalilsmy chyba z tysišc papierochów , ale za to jego krzyk pozostał mi w pamięci do dzi. Na drugi dzień dowiedziałem się od dyrektora Domu Kultury ,że wywala nas na "zbity pysk".
No cóż - DIRE STRAITS - wielkie kłopoty, tarapaty hm????.......c.d.n.
We are the sultans of swing...

