29.03.2007, 22:36
Niestety w sprawach tlumaczeń jestem kompletnie wyeliminowany z zabawy, a to za sprawš niezanajomoci angielskiego. Wprawdzie jestem troche usprawiedliwiony z dwoch powodów, a mianowicie, że z racji sšsiedztwa z Niemcami udało mi sie opanować język moich sšsiadów, ponieważ już za młodych czasów chodzilismy podrywac dziewczyny z byłego NRD, a muszę Wam powiedzieć, że nie wszystkie przypominały mistrzynie NRD w pchęciu kulš (bywały też i ładne, ale do tego przyczyniły się geny mocno stacjonujšcych tam wojsk radzieckich). Wprawdzie wszystkie były jednakowo ubrane,i jeli nosiły okulary to wszystkie miały jednakowe ramki,ale wtedy nam to jako nie przeszkadzało. Tak chciał Honecker i tak było.Tyle historii.
Drugi powód to fakt ,że w moim małym miasteczku raczej na poczštku lat osiemdziesištych angielskim nikt nie władał. Był jeden facet(Radca prawny w UM), ale byl człowiekiem dziwnym (każde miasteczko ma swojego dziwaka). Nosił kitkę ,wielkš czarnš teczkę i robił kroki o dwa razy wieksze niż przeciętny człowiek (tym sie wyróżniał z małomiasteczkowego tłumu). Chodzilismy do niego z probami o pomoc w tłumaczeniu, ale on zawsze był nie słowny - miał swój wiat.
Ale do czego zmierzam: I my w tamtych czasach podejmowalismy próby tłumaczeń. Mam zachowane te teksty i już kiedy pisałem ,że może odważę się je opublikować. Zobaczycie w jakim bólu się rodziły. Mam jednak obawy, czy nie skompromituję siebie i moich kolegów, z którymi podejmowalismy pierwsze próby, i czy te teksty nie rozbawiš Was do białoci.
Nie da się ukryć, że autorzy tłumaczeń na tym Forum to profesionalici, no cóż zmieniła się epoka i dzi tak bardzo przywišzuję sie wagę do nauki języków(szczególnie angielskiego). Wtedy jako wpajano nam, że ważniejszy jest rosyjski(którego ze względu na znienawidzenie ówczesnej władzy ludowej też nie opanowałem - w ramach protestu).
Jeli mnie jako sprowokujecie to może je opublikuję, a tymczasem niech żółknš w archiwach domowych(na strychu oczywicie). Tam nabierajš wartoci i kolorów.
P.S. A Wasze tłumaczenia mam wydrukowane i zapewne też nabierajš wartoci czasowych. SĽ CUDOWNE.
Ach - jak ja Wam zazdroszczę.
Andrew - Translator
Andreas - Dolmetscher
Andrzej tłumacz
dodał bym jeszcze poliglota, a co tam ..... B)
Drugi powód to fakt ,że w moim małym miasteczku raczej na poczštku lat osiemdziesištych angielskim nikt nie władał. Był jeden facet(Radca prawny w UM), ale byl człowiekiem dziwnym (każde miasteczko ma swojego dziwaka). Nosił kitkę ,wielkš czarnš teczkę i robił kroki o dwa razy wieksze niż przeciętny człowiek (tym sie wyróżniał z małomiasteczkowego tłumu). Chodzilismy do niego z probami o pomoc w tłumaczeniu, ale on zawsze był nie słowny - miał swój wiat.
Ale do czego zmierzam: I my w tamtych czasach podejmowalismy próby tłumaczeń. Mam zachowane te teksty i już kiedy pisałem ,że może odważę się je opublikować. Zobaczycie w jakim bólu się rodziły. Mam jednak obawy, czy nie skompromituję siebie i moich kolegów, z którymi podejmowalismy pierwsze próby, i czy te teksty nie rozbawiš Was do białoci.
Nie da się ukryć, że autorzy tłumaczeń na tym Forum to profesionalici, no cóż zmieniła się epoka i dzi tak bardzo przywišzuję sie wagę do nauki języków(szczególnie angielskiego). Wtedy jako wpajano nam, że ważniejszy jest rosyjski(którego ze względu na znienawidzenie ówczesnej władzy ludowej też nie opanowałem - w ramach protestu).
Jeli mnie jako sprowokujecie to może je opublikuję, a tymczasem niech żółknš w archiwach domowych(na strychu oczywicie). Tam nabierajš wartoci i kolorów.
P.S. A Wasze tłumaczenia mam wydrukowane i zapewne też nabierajš wartoci czasowych. SĽ CUDOWNE.
Ach - jak ja Wam zazdroszczę.
Andrew - Translator
Andreas - Dolmetscher
Andrzej tłumacz
dodał bym jeszcze poliglota, a co tam ..... B)
We are the sultans of swing...

