08.08.2007, 21:17
Cytat:Ciekawe czy Markowi chodzi wyłšcznie o tego konkretnego malarza? I malarstwo jako sztukę? Bo przecież za tymi słowami jak dla mnie kryje się co znacznie więcej. Chociaż dowiadujemy się że Mark umiejscawia akcję tego utworu w pónych latach 30 to i tak nic się nie zmieniło po czasy współczesne. Mam na myli że w dzisiejszych czasach też bardzo często traktujemy swoje starania, pracę, pasje jako absolutny i jedyny sens życia uczestniczšc w tzw. wycigu szczurów w ogóle pomijajšc to co w życiu najważniejsze. Ciekawe czy w tych słowach ukryta jest ironia czy oskarżenie? Co szalonego czy jednak chęć zrozumienia artysty- malarza okresu wojny kiedy nic nie było takie jak dzi. Przy tym było dla mnie bardzo ważne, aby ten wštek zobaczyć w innym czasie. No włanie... A ja ten wštek widzę dzi...To ciekawa refleksja, Drogi Robsonie, sam często o tym mylałem.
Wydaje mi się, że Mark doć często odnosi się do tego tematu: rozdwięku pomiędzy powołaniem i wiernociš sobie, a po prostu - komercjš.
Już na pierwszej płycie legendarni Sułtani spotykajš się po pracy, by pograć dla własnej no i może małej widowni- przyjemnoci. Harry z In the Galery nie dopasowuje się do aktualnie lansowanej mody a talent budzšcy zachwyt to za mało, by przebić się do grupy uznanych znawców sztuki.
Z kolei na przedostaniej płycie DS Johny z Walk of life próbuje zarobić, -co chyba nie za bardzo mu się udaje - piewajšc w dole, w tunelach. Ależ ten facet potrafi grać mówi o nim z zachwytem Mark.Walk of life przetłumaczyć chyba można też chyba jako Powołanie I trochę na zasadzie kontrastu z tej samej płyty: satyra na cwaniaków z MTV...
I ostatni przykład z Our shangri la: Elvis jako symbol kariery firmowanej przez Holywood, gdzie za chęć zdobycia sławy aktorskiej płaci się każdš cenę.
Tyle o tekstach Marka.
A czy rozwišzanie machiny DS, zawrócenie kierunku w jakim mogłaby pójć, nie można też zobaczyć w tym wietle?...

