04.10.2007, 23:17
Cytat:Originally posted by koobaa@Oct 4 2007, 03:24 AM...... i własnie dlatego drogi Coobo zorganizował przedbiegowy, promocyjny koncert dla dziennikarzy, krytyków muzycznych i wiadka muzycznego wielkiego Berlina w Speisesaal. Wszystkie te osoby były na specjalne zaproszenia, a tylko 25 biletów rozdano przez rozgłosnię radiowš( w tym jeden przez porednika dla polaka
Dokładnie, Mark już dawno temu przestał przejmować się krytykami i tym co jest w przemyle muzycznym modne. Chwała mu, że pozostaje sobš a nie próbuje gonić własnej legendy.
).Po co to to wszystko Mark organizuje ??????, bo przestał przejmowac sie krytykami i ludzmi mediów????. To włanie oni swoimi rezencjami i audycjami majš zaprosić ludzi do potężnych sal koncertowych( wynajetych przez KONCERN MARK KNOPFLER), w wielu krajach wiata, w których Mark ma wystapić w roku 2008.
......,ktory artysta nie marzy o splendorze,klace i pelnych salach koncertowych.
Po to tworzy, i taka jest jego misja. Sam Mark ongis rzekł, :"Sława przyszła póżno", ale przyszła i zapewne o tym marzył i z tym się liczył.
Wiem,wiem ,że płyta odbiega od realiów tego wiata, jej dzwięki odsyłajš nas do czasow lat 50-60 tych, wprowadzajšc specyficzny, oryginalny klimat. No włanie , ale czy to nie był pomysł na zaoferowanie ludziom czego innego w dobie (jak to piszecie innej komercyjnej muzyki), w dobie totalnej gonitwy i stresu. To włanie ta muzyka(inna) ma zwolnić i wprowadzić w wiat dzwiekowej magii.
........Sam pomysł był mimo wszystko jednak bardzo ryzykowny, o czym wiadczš również i na tym Forum opinie niepochlebne i opinie rozczarowania. W historii wszystkich wydanych płyt nie spotkałem sie jeszcze z tak duzš liczba głosów nienasycenia nowym projektem Marka.
Reasumujšc - musimy jednak zejć na Ziemię. Płyta miała na celu uzyskać status komercyjnej, i jest kierowana dla ludzi, Mark nie gra w niej dla siebie, nie patrzšc i nie liczšc sie z opiniš krytyków. To był by absurd. W założeniu producentów(między innymi Guy Flecher) zapewne też miała osišgnšć sukces finansowy.
NO I CAŁE SZCZĘCIE OSIĽGA TEN ARTYSTYCZNY I WIELE INNYCH.
P.S. Drogi Coobo. Nie miej mi za złe, że po raz drugi w zyciu mam odwagę napisac zdanie odmienne do Twoich przemysleń. Wiesz , że nie należe do tzw.awanturników, wręcz przeciwnie, na wesoło nastawiony jestem do życia, co nie żadko uwidacznia sie na Forum "żenujšcymi żartami Andrzeja" i bardzo liczę sie z Twoim słowem. Bardzo często w życiu używam Twoich stwierdzeń i metafor, bo zasiedziały się gdzie głeboko w sercu. Muzyka Marka jest górnolotna i odsyła w przestworza, ale realia i codziennoć to odmienna sprawa. Nie szuflatkuj mnie jako swojego przeciwnika tylko dlatego, że Tobie ta płyta się podoba , a mi jeszcze nie.
We are the sultans of swing...

