23.01.2008, 16:24
Z całym szacunkiem: pojęcie "genialne" zostawmy Santanie. Facet kopiuje (gubišc rytm!
klasykę gitary sprzed lat - czy ci co grajš przyznajš chyba że nie jest to jako powalajšco trudna "solówka"...?
Teraz byle klezmer gra tak jak Santana!
Gra - nie komponuje czy aranżuje.
Geniusz Santany polega na tym co ja pamiętam: co i jak sie grało wtedy gdy ukazał "Abraxas". To było co niesamowitego - co co w m y l i ł Santana (specjalnie piszę wymylił bo "Black Magic Woman" to kawałek Fleetwood Mac'ów) i co przetrwało na wieki. Stworzył wręcz szkołę stylu gry na gitarze - szkołę której nie oparł sie również i Mark! I nic w tym dziwnego - naladować mistrza. I dlatego - cały "hepi" pognam na Santanę tym bardziej że z wiekiem - zyskuje! Byłem na jego koncercie w Paryżu pod koniec lat '80 - a wtedy nie był tak topowš gwiazdš! Wiadomo - gust nie podlega dyskusji ale ja jestem zachwycony jego ostatnimi nagraniami choćby z Shakirš czy Kruegerem i powrotem jego popularnoci!- uważam że po serii swoich eksperymentów (uff....to częć jego dyskografi którš mam ale nie słucham ;-) wraca do najlepszych swoich brzmień - czasów "Moonflower"; "Samba Pa Ti" czy rzeczona "Europa" . No - jest czego słuchać a z wiekiem(patrz jego ostatnie płyty) - z coraz większš przyjemnociš.
To legenda muzyki gitarowej - z szczerym uznaniem - chyba większa nawet od Marka!
I mylę że spotkam tam wielu znajomych z Forum - nie da się kochać gitary bez Santany!!!
klasykę gitary sprzed lat - czy ci co grajš przyznajš chyba że nie jest to jako powalajšco trudna "solówka"...?Teraz byle klezmer gra tak jak Santana!
Gra - nie komponuje czy aranżuje.
Geniusz Santany polega na tym co ja pamiętam: co i jak sie grało wtedy gdy ukazał "Abraxas". To było co niesamowitego - co co w m y l i ł Santana (specjalnie piszę wymylił bo "Black Magic Woman" to kawałek Fleetwood Mac'ów) i co przetrwało na wieki. Stworzył wręcz szkołę stylu gry na gitarze - szkołę której nie oparł sie również i Mark! I nic w tym dziwnego - naladować mistrza. I dlatego - cały "hepi" pognam na Santanę tym bardziej że z wiekiem - zyskuje! Byłem na jego koncercie w Paryżu pod koniec lat '80 - a wtedy nie był tak topowš gwiazdš! Wiadomo - gust nie podlega dyskusji ale ja jestem zachwycony jego ostatnimi nagraniami choćby z Shakirš czy Kruegerem i powrotem jego popularnoci!- uważam że po serii swoich eksperymentów (uff....to częć jego dyskografi którš mam ale nie słucham ;-) wraca do najlepszych swoich brzmień - czasów "Moonflower"; "Samba Pa Ti" czy rzeczona "Europa" . No - jest czego słuchać a z wiekiem(patrz jego ostatnie płyty) - z coraz większš przyjemnociš.
To legenda muzyki gitarowej - z szczerym uznaniem - chyba większa nawet od Marka!
I mylę że spotkam tam wielu znajomych z Forum - nie da się kochać gitary bez Santany!!!
Pracuję by żyć! - nie: "żyję by pracować"

