08.05.2008, 01:23
Byłem w Kopenhadze na Dire Straits.
Tam trzeba było czekać 2 godziny po kostki w wodzie, bo ułożyli na trawie folię.
Ale tego dwięku nigdy nie zapomnę. Tych przeżyć również
Jako suport występował "Was not Was".
Mnie brakowało 3 lata temu na Trowarze mistycyzmu i ta leniwa muzyka przed samym koncertem puszczana z "tamy" a wybrana pewnie przez Guya. Słabe.
Przyznaję, tym razem wolałem zostać w domu...
Może kiedy Mark przypomni sobie o możliwoci zagrania w miejscu z dobrš akustykš. Kongresowa byłaby dużo lepsza. Pamiętam recenzcję z pierwszego koncert z czasopisma "tylko Rock" - cytuję. Jeli kto mówił że akustyka w tej sali jest słaba to Knopfler udowodnił że tak nie jest...
I na to czekam !!!!
Tam trzeba było czekać 2 godziny po kostki w wodzie, bo ułożyli na trawie folię.
Ale tego dwięku nigdy nie zapomnę. Tych przeżyć również
Jako suport występował "Was not Was".
Mnie brakowało 3 lata temu na Trowarze mistycyzmu i ta leniwa muzyka przed samym koncertem puszczana z "tamy" a wybrana pewnie przez Guya. Słabe.
Przyznaję, tym razem wolałem zostać w domu...
Może kiedy Mark przypomni sobie o możliwoci zagrania w miejscu z dobrš akustykš. Kongresowa byłaby dużo lepsza. Pamiętam recenzcję z pierwszego koncert z czasopisma "tylko Rock" - cytuję. Jeli kto mówił że akustyka w tej sali jest słaba to Knopfler udowodnił że tak nie jest...
I na to czekam !!!!

