09.05.2008, 10:58
Witam Was wszystkich!
To mój pierwszy post. Jest oczywicie skutkiem Waszego banera na koncercie.
Skoro trzeba co o sobie napisać to powiem, że jestem z muzykš MK od pierwszej płyty DS. Usłyszałem Sułtanów oczywicie w Trójce i już wtedy co mi błysło, że jest to muzyka niebanalna, oryginalna i trzeba jš poznać bliżej. Ale w tamtych czasach nie było tak prosto. Zdaje się, że całš płytę usłyszałem w radiowej dwójce w takim programie, nie pamiętam nazwy, który prezentował muzykę dla nagrywaczy magnetofonowych. Pamietam, że prowadził te progamy Tomasz Szachowski. I tak zbierałem dyskografię na moim ZK140, a potem na innych wyrobach Stilon Gorzów i Zakładów Radiowych Kasprzaka.
Płyty winylowe kosztowały wtedy majštek, gdzie tam na giełdach w Hybrydach czy Stodole. Zdjęć artystów nie było. Może jakie czarno białe kiepskiej jakoci w kultowym Non-Stop Wojtka Manna.
Krótko mówišc, jestem dinozaurem
Do koncertu Marka przymierzałem się od dawna. Już wtedy w Spodku, który został odwołany i do dzi nie zwrócono mi kasy z zakupu biletów przez internet.
Na Torwarze byłem z całš rodzinš. Nie będę opisywał wrażeń, bo Tu na Tym forum nie będzie to nic oryginalnego. Może powiem tyle, rozkoszować się tš muzykš na żywo jest rzeczš wspaniałš. Za dzielić tš wspaniałoć z najbliższymi i podobnie odczuwać jest jak jej mnożenie czy też potęgowanie. To niezwykła radoć i szczęcie widzieć jak własne dzieci majš podobnš wrażliwoć muzycznš, jak zachwyca je to samo, co nas zachwyca, jak chcš z własnej woli razem z nami w misterium uczestniczyć.
Moja myl o fotografujšcych i nagrywajšcych, bo ten wštek gdzie tam burzliwie się rozwija. Ja Was podziwiam. Ja też fotografuję, ale nie potrafię jednoczenie poddać się muzyce - obcowaniu z artystami i pracować, przechodzić między innymi, cigać się z ochronš, mieć wiadomoć, że mogę innym przeszkadzać. Trzeba by dwa razy pójć na ten sam koncert, raz dla odbioru sztuki, a drugi z akredytacjš - dla próby tworzenia własnej. Ale nie da się dwa razy wejć do tej samej rzeki, stšd moich zdjęć czy nagrań z koncertów raczej nie będzie. Tym bardziej dziękuję wszystkim, dzięki którym mogę sobie te chwile przypomnieć.
I ostatnia refleksja, bo na pierwszy post może wystarczy. Wczoraj słuchałem muzyki Andreasa Vollenweidera. On gra tak samo jak Mark! To te same akordy, frazowanie, feeling. Te same trzy palce szukajšce triady harmonicznej. Ta myl była jak błyskawica. Muszę dokładniej się temu przysłuchać, lecz nie na darmo obu panów nazywa się czarodziejami dwięku, mistrzami nastroju.
To tyle na razie - pozdrawiam.
To mój pierwszy post. Jest oczywicie skutkiem Waszego banera na koncercie.
Skoro trzeba co o sobie napisać to powiem, że jestem z muzykš MK od pierwszej płyty DS. Usłyszałem Sułtanów oczywicie w Trójce i już wtedy co mi błysło, że jest to muzyka niebanalna, oryginalna i trzeba jš poznać bliżej. Ale w tamtych czasach nie było tak prosto. Zdaje się, że całš płytę usłyszałem w radiowej dwójce w takim programie, nie pamiętam nazwy, który prezentował muzykę dla nagrywaczy magnetofonowych. Pamietam, że prowadził te progamy Tomasz Szachowski. I tak zbierałem dyskografię na moim ZK140, a potem na innych wyrobach Stilon Gorzów i Zakładów Radiowych Kasprzaka.
Płyty winylowe kosztowały wtedy majštek, gdzie tam na giełdach w Hybrydach czy Stodole. Zdjęć artystów nie było. Może jakie czarno białe kiepskiej jakoci w kultowym Non-Stop Wojtka Manna.
Krótko mówišc, jestem dinozaurem

Do koncertu Marka przymierzałem się od dawna. Już wtedy w Spodku, który został odwołany i do dzi nie zwrócono mi kasy z zakupu biletów przez internet.
Na Torwarze byłem z całš rodzinš. Nie będę opisywał wrażeń, bo Tu na Tym forum nie będzie to nic oryginalnego. Może powiem tyle, rozkoszować się tš muzykš na żywo jest rzeczš wspaniałš. Za dzielić tš wspaniałoć z najbliższymi i podobnie odczuwać jest jak jej mnożenie czy też potęgowanie. To niezwykła radoć i szczęcie widzieć jak własne dzieci majš podobnš wrażliwoć muzycznš, jak zachwyca je to samo, co nas zachwyca, jak chcš z własnej woli razem z nami w misterium uczestniczyć.
Moja myl o fotografujšcych i nagrywajšcych, bo ten wštek gdzie tam burzliwie się rozwija. Ja Was podziwiam. Ja też fotografuję, ale nie potrafię jednoczenie poddać się muzyce - obcowaniu z artystami i pracować, przechodzić między innymi, cigać się z ochronš, mieć wiadomoć, że mogę innym przeszkadzać. Trzeba by dwa razy pójć na ten sam koncert, raz dla odbioru sztuki, a drugi z akredytacjš - dla próby tworzenia własnej. Ale nie da się dwa razy wejć do tej samej rzeki, stšd moich zdjęć czy nagrań z koncertów raczej nie będzie. Tym bardziej dziękuję wszystkim, dzięki którym mogę sobie te chwile przypomnieć.
I ostatnia refleksja, bo na pierwszy post może wystarczy. Wczoraj słuchałem muzyki Andreasa Vollenweidera. On gra tak samo jak Mark! To te same akordy, frazowanie, feeling. Te same trzy palce szukajšce triady harmonicznej. Ta myl była jak błyskawica. Muszę dokładniej się temu przysłuchać, lecz nie na darmo obu panów nazywa się czarodziejami dwięku, mistrzami nastroju.
To tyle na razie - pozdrawiam.

