28.06.2008, 23:02
Ja stwierdzam że ta płyta,jak wiele Marka, układa się w głowie po kilkudziesięciu przesłuchaniach.
To nie znaczy jednak że jest bardzo dobra.
Wystarczy wrócić do fantastycznej "Golden Heart" czy fenomenalnej "Sailing To Philadelphia" czy rewelacyjnej(!!!
"Our Shangri" żeby na nowo przyzwyczajać się do redniego poziomu ostatniej.
Można porównać to zjawisko do wejcia do zimnej wody, która po jakim czasie wcale nie jest taka zimna...do czasu przejcia do Jakuzzi..
PS. Największym gniotem jest według mnie "We can get wild"
I niestety za dużo grania "kostkš", dlaczego???? Mark, dlaczego zostawiasz ten miękki styl palcowy, który przecież wymyliłe....ehhh
Pozdro!!!
To nie znaczy jednak że jest bardzo dobra.
Wystarczy wrócić do fantastycznej "Golden Heart" czy fenomenalnej "Sailing To Philadelphia" czy rewelacyjnej(!!!
"Our Shangri" żeby na nowo przyzwyczajać się do redniego poziomu ostatniej.Można porównać to zjawisko do wejcia do zimnej wody, która po jakim czasie wcale nie jest taka zimna...do czasu przejcia do Jakuzzi..
PS. Największym gniotem jest według mnie "We can get wild"
I niestety za dużo grania "kostkš", dlaczego???? Mark, dlaczego zostawiasz ten miękki styl palcowy, który przecież wymyliłe....ehhh
Pozdro!!!

