06.07.2008, 09:58
Dla mnie genialny debiut, wspaniała płyta. Zaczyna się balladowo, jakimi tajemniczymi zagrywkami gitary, ale potem już uderza z typowš werwš. Down To The Waterline to wspaniały, dynamiczny i całkiem przebojowy otwieracz. Water Of Love to spokojna, gitarowa balladka, będšca pierwowzorem dla wielu póniejszych nagrań, podobnie rzecz ma się z bardzo rytmicznym i żwawym Setting Me Up. Zaskakuje funkowy puls w Southbound Again. Sultans Of Swing to również utwór bardzo żywy, ale wcale nie najlpeszy, po prostu jeden ze wietnych kawałków na płycie. Zaraz potem otrzymujemy dwie wspaniałe balladki, lekko swingujšcš In The Gallery i delikatnš Wild West End (dla mnie numer 1 na płycie). Właciwie to ta płyta stoi u mnie obok On Every Street. Gdyby przymknšć oko na smętny Six Blade Knife i raczej nieudane Lions, chyba zajęłšby u mnie pierwsze miejsce. Słychać, że debiut nagrany przez dojrzałego gocia, któy doskonale wie, co chce osišgnšć. Często bowiem jest tak, że na debiutanckim albumie grupa dopiero szlifuje lub poszukuje swojego stylu. U DS jest zupełnie inaczej - ten styl jest już tutaj ukształtowany...

