10.07.2005, 14:43
Pozwolę sobie wtrącić 3 grosze. Mark bezwzględnie pierwszy. Ale niedaleko za nim Slash (można go nie lubić za styl życia czy poglądy, ale grać facet potrafi...), David Gilmour (za płynność - coś fantastycznego), Mike Oldfield (słuch to facet ma, nie ma co!
, Andreas Vollenweider (bądź co bądź gra na harfie - więc też używa paluchów do grania, ale za to ile razy wiecej strun ma do obsłużenia...), Eric Clapton (nie zgodze się z tym rzemieślinictwem - ale ok, każdy ma swoje zdanie. Ja go bardzo lubię) Pewnie jest jeszcze wielu do omówienia (chociażby gitara solowa w Crannberies, Jeff Beck, czy Frank Zappa) ale cóż.... Ograniczę się do tych.
, Andreas Vollenweider (bądź co bądź gra na harfie - więc też używa paluchów do grania, ale za to ile razy wiecej strun ma do obsłużenia...), Eric Clapton (nie zgodze się z tym rzemieślinictwem - ale ok, każdy ma swoje zdanie. Ja go bardzo lubię) Pewnie jest jeszcze wielu do omówienia (chociażby gitara solowa w Crannberies, Jeff Beck, czy Frank Zappa) ale cóż.... Ograniczę się do tych.

