06.07.2010, 16:28
Witam!
Chciałem sie podzielić wrażeniami. To mój drugi koncert, poprzednio byłem na Torwarze dwa lata temu, jednak nadal mam go w sercu jako spełnienie marzeń i przezycie niemal metafizyczne.
Wyruszyłem wraz z żonką z domu o 13 (Tarnów). Tankowanie auta i w drogę. Ruch na drodze niesamowity - w Łapczycy mega korek więc jadę objazdem do autostrady. Na autostradzie wszystko idzie jak z płatka i pod halą jestem na 18.30.
Na koncercie siedzę sektor A2 rząd 16. Siedziałem naprzeciwko jednej z kolumn i miałem wrażenie że słyszę dźwięk tylko z tej kolumny. Obok mnie siedziała Pani z wentylatorkiem na baterie, który włączała go co chwila, co bardzo irytowało. Dopiero jak ktoś jej zwrócił uwagę to przestała sie wietrzyć.
Sam koncert powalający na kolana. Wprawdzie brakło mi dwóch piosenek które zagrał poprzednio (Our Shangri-La i True love(...)) ale szczególnie utkwiło mi w pamięci zagranie "Done With Bonaparte" - po prostu perfekcja, jaka harmonia dźwięków!!. Tyle razy słyszałem tę piosenkę a znów mnie zaskoczyła. Dużo lepiej zagrane Brothers in Arms w porównaniu z tym Torwarowym. Tak samo Marbletown. Jaka szkoda że nie zagrali Shangri-La!
Powrót do domu to walka żeby nie zasnąć za kierownicą. Wróciłem szczęśliwie o 2.45 Do następnego koncertu, pozdrawiam !
Chciałem sie podzielić wrażeniami. To mój drugi koncert, poprzednio byłem na Torwarze dwa lata temu, jednak nadal mam go w sercu jako spełnienie marzeń i przezycie niemal metafizyczne.
Wyruszyłem wraz z żonką z domu o 13 (Tarnów). Tankowanie auta i w drogę. Ruch na drodze niesamowity - w Łapczycy mega korek więc jadę objazdem do autostrady. Na autostradzie wszystko idzie jak z płatka i pod halą jestem na 18.30.
Na koncercie siedzę sektor A2 rząd 16. Siedziałem naprzeciwko jednej z kolumn i miałem wrażenie że słyszę dźwięk tylko z tej kolumny. Obok mnie siedziała Pani z wentylatorkiem na baterie, który włączała go co chwila, co bardzo irytowało. Dopiero jak ktoś jej zwrócił uwagę to przestała sie wietrzyć.
Sam koncert powalający na kolana. Wprawdzie brakło mi dwóch piosenek które zagrał poprzednio (Our Shangri-La i True love(...)) ale szczególnie utkwiło mi w pamięci zagranie "Done With Bonaparte" - po prostu perfekcja, jaka harmonia dźwięków!!. Tyle razy słyszałem tę piosenkę a znów mnie zaskoczyła. Dużo lepiej zagrane Brothers in Arms w porównaniu z tym Torwarowym. Tak samo Marbletown. Jaka szkoda że nie zagrali Shangri-La!
Powrót do domu to walka żeby nie zasnąć za kierownicą. Wróciłem szczęśliwie o 2.45 Do następnego koncertu, pozdrawiam !

