Raingod napisał(a):dzisiejsza moja playlista. Kolejnosc przypadkowa.
1. Sting - If On A Winter's Night. (3/10)
Nudne jak flaki z olejem, ciagnie sie w nieskonczonosc. Sting zdziadziały i probujacy od kilku lat odnalezc sie w swiecie muzycznym. Fanom proponuje wysluchanie The Burning Babe bo to jedyny stuprocentowy Sting. Na 15 utworow 4 do sluchania.
Nie byłbym tak radykalny w ocenie. Zapętliłem tą płytkę w swoim odtwarzaczu "na siłę", nauczony doświadczeniem, że euforyczne zachwyty przy pierwszym spotkaniu, nie zawsze skutkują miłym ciągiem dalszym, a właśnie ich brak, nie raz potrafi zaowocować przyjaźnią - tym dłuższą, im w większych bólach zrodzoną. Bez 100% gwarancji oczywiście. Jednak po kilkunastu odsłuchach, zimowemu Stingowi coraz częściej mówię "dobry wieczór".
Nie zapominając, że de gustibus... itd.
A co do ostatnich nabytków.
Pewnie nie gorące ciasteczko wydawnicze, ale kilka dni temu, z Empikowego bałaganu wygrzebałem Artura Dutkiewicza, improwizującego nt. Niemena. Ortodoksyjni jazz-fani być może obrażą się na takie... fortepianolenie, ale jako zagorzały przeciwnik różnie rozumianego szufladkowania, polecam ten krążek wszystkim spragnionym ożywczej swingowej witaminy.
Tym razem na "dobry dzień".
Choć nie tylko.

