04.01.2010, 20:15
...tak to nie żart. Kocham muzykę Dire Starits, a nie słucham Marka Knopflera (i to nie jest tylko moje zachowanie). Mam takie wrażenie, może się mylę, że solowa twórczość Knopflera znacznie odbiega od dorobku zespołu Dire Starits. Moim zdaniem Knopfler "skończył się" z rokiem 1991, kiedy to wydana została płyta "On Every Street". Już na tej płycie słychać było country'owe "ciągotki" Knopflera. Ale całość brzmiała dla ucha całkiem przyjemnie. A potem się zaczęło, niech wszyscy fani mi wybaczą, ale tych country'owych dźwięków nie da się słuchać (ja chcę bluesa i rocka!). Nikt nie zmusi mnie do słuchania country, tylko dlatego, że taką muzykę gra Knopfler. Szanuję jego wybór i dlatego nie słucham, gdybym słuchał na siłę to mógłbym się zniechęcić. A teraz podaję przykład artysty, który potrafił utrzymać poziom w karierze solowej - Phil Collins. Jego twórczość solowa jest "zbieżna", oczywiście fani zrozumieją to uproszczenie, w stosunku do tej z Genesis. A Sting (choć też eksperymentuje) i The Police...? A na koniec żarcik: a Piasek i Mafia...?

