14.03.2015, 16:41
Posłuchałem pobieżnie kilka dni temu "Trackera" z linka, który wrzucił Robson. Póki, co dawkuje sobie ten materiał tylko w wolnych chwilach, aby nie psuć odsłuchu z CD. Nie mam z tym problemu, bo delikatnie mówiąc nie są to utwory, do których chce mi się wracać, chyba będę należał do malkontentów, jeśli chodzi o to wydawnictwo. Szkoda, bo "Privateering" i "Get Lucky" oceniam bardzo wysoko.
Jak na razie wyróżnił bym "Laughs and Jokes and Drinks and Smokes", świetny wstęp i perkusja odwołująca się do "Take Five" Dave'a Brubeck'a. Niebanalne "Broken Bones" i dobry "Beryl". Jak na razie to tyle, co przykuło moją uwagę z wersji podstawowej. Z bonusów wyróżniłbym "Hod Dog" i "Oklahoma Ponies". Mam wrażenie, że Mark ma większą potrzebę rozmawiania i opowiadania a nie muzykowania, gdyż muzyka jakby stała się tylko pretekstem dla opowieści. Kiedyś było inaczej... Chcę słuchać Marka jako muzyka, gitarzystę nie samego trubadura!
Jak na razie wyróżnił bym "Laughs and Jokes and Drinks and Smokes", świetny wstęp i perkusja odwołująca się do "Take Five" Dave'a Brubeck'a. Niebanalne "Broken Bones" i dobry "Beryl". Jak na razie to tyle, co przykuło moją uwagę z wersji podstawowej. Z bonusów wyróżniłbym "Hod Dog" i "Oklahoma Ponies". Mam wrażenie, że Mark ma większą potrzebę rozmawiania i opowiadania a nie muzykowania, gdyż muzyka jakby stała się tylko pretekstem dla opowieści. Kiedyś było inaczej... Chcę słuchać Marka jako muzyka, gitarzystę nie samego trubadura!

