05.07.2010, 09:25
Trzeba cos napisac. Wlasnie wrocilem do moich "ukochanych" Niemiec.
Tyle koncertow ale, ktory byl najlepszy? Hmm nie potrafie ocenic.
Po 9- cio godzinnej przeprawie samochodowej ze wschodnich rubiezy Polski (inaczej mowiac z zachdoniej Azji) dotarlismy z kolega policjantem (dlatego tylko 9 godz a nie 10 czy 11) do Wroclawia. Zostawilismy samochod w centrum, piwo miodowe na rynku i w tranwaj. Na przystanku rozpoznaje czerwona koszulke, okazuje sie ze ten ktos (chyba Adam ale moge sie mylic) przyjechal z Gdanska na koncert wraz z Pablosanem
. Roj ludzi przed Wroclawskim Royal Albert Hall, skwar, koniki nie na biegunach,,, wchodze do WRAH klimatyzacja ustawiona na 40 stopni - o dziwo dziala, mamy przeciez pelnie lata. wchodze na sale i co widze. czerwona plame, jak na wiecach komunistycznych. Kieruje sie w jej strone. Wsrod wielu nieznajomych spotykam juz znajome twarze , usciski , powotania, poznaje coraz to nowych forumowiczow. jest swietnie. W tle leci przedkoncertowy set, znany mi bardzo dobrze...rozgladam sie po sali, wszedzie widze wojtowe koszulki (dzieki Wojtku) Ciekawy jestem jaka bedzie akustyka mam sektor A1, rzad 5 miejsce 41, lekko po lewej. Powinno byc dobrze mysle, podobnie jak w RAH, ale... Gasna swiatla, pierwsze dzwieki i... rozczarowanie to nie jest RAH, anie Köln Arena, czy Rockhall Luxemburg, to jest Wroclawska Hala Stulecia. Po pierwszym rozczarowaniu dzwiekiem, staram sie mimo wszystko koncentrowac na koncercie, mimo dudnienia z prawej strony udaje mi sie to bardzo dobrze , bo koncert mija mi bardzo szybko, nie wiem kiedy a juz mamy telegrpah Road.
Wszystkie utwory zagrane bajecznie przez Marka, bardzo dobrze, zadnego nie wyroznie, bylo przepieknie porownujac inne koncerty, ktore udalo mi sie widziec i slyszec, hmm Marek byl bardzo zadowolony i naprawde duzo z nami dialogowal (wylaczajac Londyn gdzie jezykiem urzedowym jet angielski
)
Kiedy konczy TR wyszedlem z mojego rzedu, by oddac czesc Markowi pod scena, obserwowany przez pana w zoltym kubraczku, powoli przemiescilem sie pod scene, ku mojemu zdziwieniu, znalazlem sie tam sam, juz mialem pietra, "co ja robie tu, uuuu, co ty tutaj robisz", wtedy to obrocilem sie w strachu do widowni i zaczalem przywolywac, kamien spadl mi z serca kiedy pojawili sie przy mnie macsa , robson, wacek i inni, pod scena zrobilo sie czerwono. uratowaliscie mnie, bo inaczej panowie w zoltych kubraczkach zdjecli by mnie szybko. Dziekl jeszcze raz. Kiedy podchodzilem pod scene, mialem dziwne uczucie, radosci, zachwytu ale i niepewnosci i leku, Ale sie udalo. Stalismy przed Markiem ok metra, wokalu nie bylo slychac, za to glosniki ktore lezaly na wysokosci naszych serc wpuszczaly nam muzyke markowej gitary prosto do nich, co za ukojenie dla ciala i ducha, niesamowite, ciary, czy mieliscie tak podobnie, poza tym obserwacja muzykow ich mimiki z przezywania muzyki, niesamowite...
Koncert REWELACJA
Znowu czuje niedosyt...
a po koncercie spotkanie przed Iglica, wspolne zdjecie , jest nas naprawde duzo. Szkoda ze nie wszyscy mogli dotrzec do Przekretu, bo tam rowniez bylo bajecznie, poznac ludzi ktorzy kryja sie za okreslonym nickiem np. szpilka, ktora wcale nie jest taka ostra
POznalem wspanialych ludzi i wiem ze Knopfler.pl to nie tylko muzyka Marka ale rowniez wspaniali ludzie. Dzieki Wam.
Dzieki jeszcze raz za wspaniale spotkanie, Wojtkowi za koszulki, Macsowi za "przekret" innym za atmosfere i za piwo.
Nie udalo mi sie zakupic piwa , bo zawsze ktos mi je postawil jak to mowi wczorajsza ewangelia "godzien jest robotnik zaplaty swojej"
Tyle koncertow ale, ktory byl najlepszy? Hmm nie potrafie ocenic.
Po 9- cio godzinnej przeprawie samochodowej ze wschodnich rubiezy Polski (inaczej mowiac z zachdoniej Azji) dotarlismy z kolega policjantem (dlatego tylko 9 godz a nie 10 czy 11) do Wroclawia. Zostawilismy samochod w centrum, piwo miodowe na rynku i w tranwaj. Na przystanku rozpoznaje czerwona koszulke, okazuje sie ze ten ktos (chyba Adam ale moge sie mylic) przyjechal z Gdanska na koncert wraz z Pablosanem
. Roj ludzi przed Wroclawskim Royal Albert Hall, skwar, koniki nie na biegunach,,, wchodze do WRAH klimatyzacja ustawiona na 40 stopni - o dziwo dziala, mamy przeciez pelnie lata. wchodze na sale i co widze. czerwona plame, jak na wiecach komunistycznych. Kieruje sie w jej strone. Wsrod wielu nieznajomych spotykam juz znajome twarze , usciski , powotania, poznaje coraz to nowych forumowiczow. jest swietnie. W tle leci przedkoncertowy set, znany mi bardzo dobrze...rozgladam sie po sali, wszedzie widze wojtowe koszulki (dzieki Wojtku) Ciekawy jestem jaka bedzie akustyka mam sektor A1, rzad 5 miejsce 41, lekko po lewej. Powinno byc dobrze mysle, podobnie jak w RAH, ale... Gasna swiatla, pierwsze dzwieki i... rozczarowanie to nie jest RAH, anie Köln Arena, czy Rockhall Luxemburg, to jest Wroclawska Hala Stulecia. Po pierwszym rozczarowaniu dzwiekiem, staram sie mimo wszystko koncentrowac na koncercie, mimo dudnienia z prawej strony udaje mi sie to bardzo dobrze , bo koncert mija mi bardzo szybko, nie wiem kiedy a juz mamy telegrpah Road.Wszystkie utwory zagrane bajecznie przez Marka, bardzo dobrze, zadnego nie wyroznie, bylo przepieknie porownujac inne koncerty, ktore udalo mi sie widziec i slyszec, hmm Marek byl bardzo zadowolony i naprawde duzo z nami dialogowal (wylaczajac Londyn gdzie jezykiem urzedowym jet angielski
)Kiedy konczy TR wyszedlem z mojego rzedu, by oddac czesc Markowi pod scena, obserwowany przez pana w zoltym kubraczku, powoli przemiescilem sie pod scene, ku mojemu zdziwieniu, znalazlem sie tam sam, juz mialem pietra, "co ja robie tu, uuuu, co ty tutaj robisz", wtedy to obrocilem sie w strachu do widowni i zaczalem przywolywac, kamien spadl mi z serca kiedy pojawili sie przy mnie macsa , robson, wacek i inni, pod scena zrobilo sie czerwono. uratowaliscie mnie, bo inaczej panowie w zoltych kubraczkach zdjecli by mnie szybko. Dziekl jeszcze raz. Kiedy podchodzilem pod scene, mialem dziwne uczucie, radosci, zachwytu ale i niepewnosci i leku, Ale sie udalo. Stalismy przed Markiem ok metra, wokalu nie bylo slychac, za to glosniki ktore lezaly na wysokosci naszych serc wpuszczaly nam muzyke markowej gitary prosto do nich, co za ukojenie dla ciala i ducha, niesamowite, ciary, czy mieliscie tak podobnie, poza tym obserwacja muzykow ich mimiki z przezywania muzyki, niesamowite...
Koncert REWELACJA
Znowu czuje niedosyt...
a po koncercie spotkanie przed Iglica, wspolne zdjecie , jest nas naprawde duzo. Szkoda ze nie wszyscy mogli dotrzec do Przekretu, bo tam rowniez bylo bajecznie, poznac ludzi ktorzy kryja sie za okreslonym nickiem np. szpilka, ktora wcale nie jest taka ostra

POznalem wspanialych ludzi i wiem ze Knopfler.pl to nie tylko muzyka Marka ale rowniez wspaniali ludzie. Dzieki Wam.
Dzieki jeszcze raz za wspaniale spotkanie, Wojtkowi za koszulki, Macsowi za "przekret" innym za atmosfere i za piwo.
Nie udalo mi sie zakupic piwa , bo zawsze ktos mi je postawil jak to mowi wczorajsza ewangelia "godzien jest robotnik zaplaty swojej"

