08.07.2010, 01:11
My dopiero dzisiaj (a w sumie wczoraj, bo już po północy) o 6.00 rano zawinęliśmy do Warszawy, po kilku dniach pełnych przygód i wrażeń spędzonych w województwie dolnośląskim (Wrocław-Duszniki Zdrój w wielkim skrócie - może potem opiszę dokładniej).
piątkowy wieczór...zapamiętam na długo. Koncert cudowny. Niesamowite uczucie - słyszeć Marka już po raz trzeci. Znowu ciary! Co więcej, ta akcja zapoczątkowana przez mirka, czyli rajd pod scenę - zapadnie mi w pamięci na długo! o krok od TEJ gitary.
Ten wieczór należał do wyjątkowych również z innego powodu - spotkania z Wami, już po 3 tygodniach od mojego pierwszego zlotu. Było mi bardzo, bardzo miło!
Wybaczcie, na razie tyle - chcę napisać więcej, ale muszę to wszystko przemyśleć. Ostatnie dni były bardzo intensywne (góry, góry, góry!
, nie było czasu na głębszą kontemplację. Co ciekawe, conajmniej kilka razy dziennie stwierdzaliśmy, że to niemożliwe, że to już PO!
Obciecuję, gdy wrócę do domu, (na mazurską wieś
napiszę więcej.
piątkowy wieczór...zapamiętam na długo. Koncert cudowny. Niesamowite uczucie - słyszeć Marka już po raz trzeci. Znowu ciary! Co więcej, ta akcja zapoczątkowana przez mirka, czyli rajd pod scenę - zapadnie mi w pamięci na długo! o krok od TEJ gitary.
Ten wieczór należał do wyjątkowych również z innego powodu - spotkania z Wami, już po 3 tygodniach od mojego pierwszego zlotu. Było mi bardzo, bardzo miło!
Wybaczcie, na razie tyle - chcę napisać więcej, ale muszę to wszystko przemyśleć. Ostatnie dni były bardzo intensywne (góry, góry, góry!

, nie było czasu na głębszą kontemplację. Co ciekawe, conajmniej kilka razy dziennie stwierdzaliśmy, że to niemożliwe, że to już PO! Obciecuję, gdy wrócę do domu, (na mazurską wieś
napiszę więcej.
"It's the end of a perfect day for all the surfer boys and girls..."

