10.07.2010, 16:05
Witam!
Wprawdzie śledzę forum od jakiegoś czasu to sie zbytnio nie udzielałem, może się to zmieni odrobinę.
Byłem pierwszy raz na koncercie MK, impulsem do zdobycia biletów było to, że moja narzeczona uwielbia jego twórczość no i ja również :-) .
Koszulkę nabyłem, ale siedzieliśmy ostatecznie w dziwnej dostawce sektoru 4. Wszystko widać, ale ciut daleko. Ale ok, dało radę i jesteśmy szczęśliwi niezmiernie :-) Mp3 przygrywa codziennie, a na youtuba wrzuciłem małe trzy filmiki ( http://www.youtube.com/profile?user=DonegansGone ).
Co tu dużo ukrywać, ciary mnie przechodziły wiele razy na tym koncercie.
Na Brothers in Arms to już miałem łzy w oczahc i w ogóle stałem przez większość czasu, bo przy tej muzyce nie można siedzieć, jakaś profanacja ;-) .
Uważam, że koncert zagrali na luzie i generalnie pięknie to wyszło. Czułem pewne braki, o których powyżej wspomniano, ale to nie przesłania tego, że koncert był udany (skoro nawet Benett sam tak napisał).
Szkoda tylko, że nie było więcej koncertów w naszym kraju. Na pewno nie opuścimy żadnego kolejnego, a jak się trafi Berlin albo Praga to też wyskoczymy.
Pozdrawiam serdecznie!
Ps. Koszulkę zanoszę na śmierć w te wakacje, taki jestem dumny ;-)
Wprawdzie śledzę forum od jakiegoś czasu to sie zbytnio nie udzielałem, może się to zmieni odrobinę.
Byłem pierwszy raz na koncercie MK, impulsem do zdobycia biletów było to, że moja narzeczona uwielbia jego twórczość no i ja również :-) .
Koszulkę nabyłem, ale siedzieliśmy ostatecznie w dziwnej dostawce sektoru 4. Wszystko widać, ale ciut daleko. Ale ok, dało radę i jesteśmy szczęśliwi niezmiernie :-) Mp3 przygrywa codziennie, a na youtuba wrzuciłem małe trzy filmiki ( http://www.youtube.com/profile?user=DonegansGone ).
Co tu dużo ukrywać, ciary mnie przechodziły wiele razy na tym koncercie.
Na Brothers in Arms to już miałem łzy w oczahc i w ogóle stałem przez większość czasu, bo przy tej muzyce nie można siedzieć, jakaś profanacja ;-) .
Uważam, że koncert zagrali na luzie i generalnie pięknie to wyszło. Czułem pewne braki, o których powyżej wspomniano, ale to nie przesłania tego, że koncert był udany (skoro nawet Benett sam tak napisał).
Szkoda tylko, że nie było więcej koncertów w naszym kraju. Na pewno nie opuścimy żadnego kolejnego, a jak się trafi Berlin albo Praga to też wyskoczymy.
Pozdrawiam serdecznie!
Ps. Koszulkę zanoszę na śmierć w te wakacje, taki jestem dumny ;-)

