14.07.2010, 17:29
Dobrze, że tak przychylnie koncert został przyjęty przez ludzi na forum. W moim jednak wypadku - ponieważ lubię się pokiwać i poruszać na rockowym koncercie - to wyłącznie siedzące miejsca upewniły mnie, że są czystym nieporozumieniem. Super, że Mirek dał impuls i kilka ostatnich utworów odbyło się na stojąco, dzięki wielkie!!
Niemniej, z czterech koncertów MK na jakich byłem ten był najmniej emocjonalny.
Muzycznie natomiast pełen profesjonalizm, muzykom niczego zarzucić nie mogę, dla mnie w pełni staranni i zaangażowani w wykonanie. Tak jak już ktoś wyżej napisał, też uważam że D.Cummings był w wyjątkowo dobrej formie. Tylko w Border... mikrofon Marka był zbyt cichy, ale na What... już został poprawiony i to była najlepsza wersja What... z tych, które słyszałem na żywo.
Mój mini-ranking to: nr 1 Torwar (2008), nr 2 Ateny (2008), nr 3 Antwerpia (2010) i nr 4 Wrocław (2010).
Niemniej, z czterech koncertów MK na jakich byłem ten był najmniej emocjonalny.
Muzycznie natomiast pełen profesjonalizm, muzykom niczego zarzucić nie mogę, dla mnie w pełni staranni i zaangażowani w wykonanie. Tak jak już ktoś wyżej napisał, też uważam że D.Cummings był w wyjątkowo dobrej formie. Tylko w Border... mikrofon Marka był zbyt cichy, ale na What... już został poprawiony i to była najlepsza wersja What... z tych, które słyszałem na żywo.
Mój mini-ranking to: nr 1 Torwar (2008), nr 2 Ateny (2008), nr 3 Antwerpia (2010) i nr 4 Wrocław (2010).

