27.07.2010, 00:55
Ta trasa jest dla mnie, najważniejsza z dotychczasowych, bo byłem jej aktywnym uczestnikiem.
Przeżyłem, lub raczej przeżywam koncert we Wrocławiu.
Śledzę poszczególne koncerty, jestem z Markiem we wszystkich tych miejscach, czytam relacje Guya.
Słucham koncertu z Wrocławia.
Zawsze jest jakiś niedosyt....
Są niespodzianki: choćby set lista była znana od dawna, ale ilość utworów z płyty GET LUCKY zaskakuje.
Odstwienie Local Hero, choć PTTE nie jest gorszy.
Siedzący Mark, siedząca publika....
Mimo to emocje WIELKIE...
Galaktyczny koncert we Wrocławiu...
Nie byłem nigdzie indziej, ale czułem, że ten występ był wyjątkowy.
Wspaniala publiczność od pierwszych chwil do momentu barbarzyńskiego zapalenia światła.
Sposób gry całego zespołu.
'Live' lepsze od nagrań studyjnych.
Wyciągnięte z zapomnienia utwory, których ukryty potencjał został wykorzystany na koncertach (vide Coyote)
Skromność zespołu a jednocześnie Wielka Muzyczna Uczta...
Skromna scenografia, zero efekciarstwa, ale Wielki perfekcyjny spektakl.
Siła wielkiego zaangażowania wszystkich muzyków.
Mark grający perfekcyjnie z wyjątkowym vocalem (czystym, dokładnym, czytelnym).
Mark Knopfler jak wino im starszy tym lepszy...
Szkoda, że tylko raz w Polsce.
Utwory Dire Straits oczywiste, konieczne, przepiękne,cudnie wykonane, ale moim zdaniem wcale nie najlepsze z całej listy ...
Wiele emocji, wspomnień i czekanie na więcej...
Przeżyłem, lub raczej przeżywam koncert we Wrocławiu.
Śledzę poszczególne koncerty, jestem z Markiem we wszystkich tych miejscach, czytam relacje Guya.
Słucham koncertu z Wrocławia.
Zawsze jest jakiś niedosyt....
Są niespodzianki: choćby set lista była znana od dawna, ale ilość utworów z płyty GET LUCKY zaskakuje.
Odstwienie Local Hero, choć PTTE nie jest gorszy.
Siedzący Mark, siedząca publika....
Mimo to emocje WIELKIE...
Galaktyczny koncert we Wrocławiu...
Nie byłem nigdzie indziej, ale czułem, że ten występ był wyjątkowy.
Wspaniala publiczność od pierwszych chwil do momentu barbarzyńskiego zapalenia światła.
Sposób gry całego zespołu.
'Live' lepsze od nagrań studyjnych.
Wyciągnięte z zapomnienia utwory, których ukryty potencjał został wykorzystany na koncertach (vide Coyote)
Skromność zespołu a jednocześnie Wielka Muzyczna Uczta...
Skromna scenografia, zero efekciarstwa, ale Wielki perfekcyjny spektakl.
Siła wielkiego zaangażowania wszystkich muzyków.
Mark grający perfekcyjnie z wyjątkowym vocalem (czystym, dokładnym, czytelnym).
Mark Knopfler jak wino im starszy tym lepszy...
Szkoda, że tylko raz w Polsce.
Utwory Dire Straits oczywiste, konieczne, przepiękne,cudnie wykonane, ale moim zdaniem wcale nie najlepsze z całej listy ...
Wiele emocji, wspomnień i czekanie na więcej...

