04.09.2010, 11:33
Wiesbaden Kurhaus - koncert Leonarda Cohena, czlowieka o bardzo niskim glosie i o pieknej barwie. Cohen pieknie ubrany i oczywiscie w kapeluszu na glowie, ktory po kazdym utworze zdejmowal i klanial sie ku publice i grajkom. Jak na staruszka przystalo, obylo sie od demolowania sceny, za to byl pelen romantyzmu koncert. Podzielony na dwie czesci trwal prawie 3 godziny. Cohnowi towarzyszyl rozbudowany zespol i kilka pieknych spiewaczek. Miejsca tylko siedzace w plenerze, dobrze ze nie padalo ale temperatura niedopieszczala. Niektorzy ktorym bilo zimno wychodzili ze swoich krzeselek na bok i tanczyli. Fajne widoki
Cohen zagral miedzy innymi . Halleluja, I´m your man, First we take manhattan, Everybody knows, Joanna d´Árc i wiele innych moze mniej znanych ale pieknych utworow.
Piekny spokojny koncert, nastrojowy glos, dobre naglosnienie choc daleko od sceny.
Bilety z tego co wiem byly bardzo drogie.
Takie male spostrzezenie Cohena; chyba lepiej sluchac Leonarda w jakiejs hali , w zamknietym pomieszczeniu ze wzgeldu na glos i charakter piosenek i piesniarza. W wypadku Wiesbaden bylo fajnie ale wielkosc dziedzinca i zimno odebralo troche charakteru i romantycznosci temu koncertowi.
Zalaczam kilka fotek z komorki. Niestety aparatu nie mozna bylo wniesc.
Cohen zagral miedzy innymi . Halleluja, I´m your man, First we take manhattan, Everybody knows, Joanna d´Árc i wiele innych moze mniej znanych ale pieknych utworow.Piekny spokojny koncert, nastrojowy glos, dobre naglosnienie choc daleko od sceny.
Bilety z tego co wiem byly bardzo drogie.
Takie male spostrzezenie Cohena; chyba lepiej sluchac Leonarda w jakiejs hali , w zamknietym pomieszczeniu ze wzgeldu na glos i charakter piosenek i piesniarza. W wypadku Wiesbaden bylo fajnie ale wielkosc dziedzinca i zimno odebralo troche charakteru i romantycznosci temu koncertowi.
Zalaczam kilka fotek z komorki. Niestety aparatu nie mozna bylo wniesc.

