26.10.2010, 22:31
Rok 1989. Wpadam do kolegi na chate, to taki 18-latek, ktorem mama zostawila mieszkanie samopas. Jak zwykle u Kulfona porozwalane na mieszkaniu miliony kaset, jakies czesci elektroniczne, na stole wino marki "Urok Teściowej". Siedzi kilku metali - Sperman, Okres (coz za analogia!) Smalec. Przyblakal sie jakis metal. Generalnie "załoga". Rozmawiamy o muzyce - bo o czymze innym. Dzierze w dloni przepiekna czerwona gitare produkcji polskiej - ASTER. Struny odstaja na 2cm, palce bola, ale jest klimat. Kulfon bebni jak oszalaly na perkusji POLMUZ, rozwalajac paleczki co 2 numer. W koncu ktos rzuca haslo: zagraj solo! Wiec jade na jednej strunie plim, plim, plim.... Lekka zenada, ale sie podoba. W koncu Okres pyta: Czemu nie wlaczyles przesteru? Masz przeciez FUZZa! A ja mu na to ze tak mi sie bardziej podoba, bo tak gra Knopfler. Okres sie skrzywil i mowi: Knopfler? Dire Straits. Przestan!!! To przeciez wyrafinowana komercja!!!!!!
Historia jest autentyczna i duzo mowi co bylo pop-em w tamtych czasach... Co wcale mi nie przeszkadza byc przedstawicielem lubiacych TEN POP
Historia jest autentyczna i duzo mowi co bylo pop-em w tamtych czasach... Co wcale mi nie przeszkadza byc przedstawicielem lubiacych TEN POP

