Obiecanki cacanki a ... brak czasu.
Wczoraj wrocilem z ojczyzny Knopflerow, znaczy ze Szkocji, jesli bedziecie mieli okazje koniecznie trzeba sie tam wybrac, oprocz codziennego deszczu wiatru i lewoskretnych drog wszystko inne i piekne
Ale to nie na temat. W zeszly piatek mialem mozliwosc posluchac i zobaczyc z bardzo bliska Davida. Koncert w niewielkim klubie w Siegburgu ( szacuje ze bylo ok 250 sluchaczy) Koncert rozpoczal sie dosyc pozno ok 21.00.
Mala scena czterech muzykow. David gral przewaznie wlasne utwory jak 4U, King of Ashes, Southside tenements..., Juz na poczatku, drugim utworem byl Wild West end co wywlolalo aplauz widowni, w wiekszosci po 50. Kiedy David gral na gitarach bylo bardzo ciekawie, kiedy siadal za kaybord robilo sie troche nudnawo, za spokojnie. David zagral ku zadowoloeniu widowni Bernadette i What´s the Metter. Koncert bardzo akustycnyi spokojny. Jadac spodziewalem sie ze bedzie bardziej rockowo a tu... Wystep nie powalil mnie na kolana, bylo czasami nudnawo, malo perkusji, jaiegos zaciecia. Koncert trwal ponad dwie godziny z 15 minutowa przerwa na piwo i wursta. Milym akcentem pokoncertowym byla mozliwosc spotknia z Davidem, zdobycia autografu i uscisnienia jego prawicy. Bylo milo ale troszke za nudnie. Kiedy David mowi trudno spostrzec ze to David, ale kiedy spiewa sprawa jest jasna - to nie Mark.
Wczoraj wrocilem z ojczyzny Knopflerow, znaczy ze Szkocji, jesli bedziecie mieli okazje koniecznie trzeba sie tam wybrac, oprocz codziennego deszczu wiatru i lewoskretnych drog wszystko inne i piekne
Ale to nie na temat. W zeszly piatek mialem mozliwosc posluchac i zobaczyc z bardzo bliska Davida. Koncert w niewielkim klubie w Siegburgu ( szacuje ze bylo ok 250 sluchaczy) Koncert rozpoczal sie dosyc pozno ok 21.00.Mala scena czterech muzykow. David gral przewaznie wlasne utwory jak 4U, King of Ashes, Southside tenements..., Juz na poczatku, drugim utworem byl Wild West end co wywlolalo aplauz widowni, w wiekszosci po 50. Kiedy David gral na gitarach bylo bardzo ciekawie, kiedy siadal za kaybord robilo sie troche nudnawo, za spokojnie. David zagral ku zadowoloeniu widowni Bernadette i What´s the Metter. Koncert bardzo akustycnyi spokojny. Jadac spodziewalem sie ze bedzie bardziej rockowo a tu... Wystep nie powalil mnie na kolana, bylo czasami nudnawo, malo perkusji, jaiegos zaciecia. Koncert trwal ponad dwie godziny z 15 minutowa przerwa na piwo i wursta. Milym akcentem pokoncertowym byla mozliwosc spotknia z Davidem, zdobycia autografu i uscisnienia jego prawicy. Bylo milo ale troszke za nudnie. Kiedy David mowi trudno spostrzec ze to David, ale kiedy spiewa sprawa jest jasna - to nie Mark.

