20.06.2011, 00:46
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.06.2011, 01:02 przez schnitzell.)
Bet, emotki mnie zbuntowały pozytywnie 
Ok, to jak przyjedziesz do Krakowa - robimy test,
tylko ja jeszcze w kompresor się zaopatrzę
Z tym, co nagrałem chodzi mi tylko o to, czy słuchając kapnąłbyś się
że są tam ósemki, zamiast dziewiątek, czy dziesiątek.
Do 10-52 może nie trzeba może być fizolem
(jakim był SRV
), już bycie farmerem będzie bardzo pomocne.
Takim z CMT
Zgadzam się, że to kwestia indywidualna. Ja też lubię grubszy strun
pod palcami czuć, kiedy gram na akustyku, ale nie do bendowania, bo wtedy znika już przyjemność, a zaczyna się little pain i fizolstwo.
Mam kumpla, który gra na 13tkach na Gibsonie i napiernicza jak w bęben.
Mówi, że tylko wtedy mu gitara brzmi i czuje, że gra. Ale prawie nie gra bendów. Kiedy bierze moją gitarę do rąk, to wszystko mu trzeszczy i wyje.
To chyba jak ze wszystkim innym: jedni pisząc walą w klawiaturę kompa a kran dokręcają jak zawór, inni osiągają to samo mniejszą siłą.
Kiedyś widziałem fajny koncert z Johnem Mayerem i różnymi gitarzystami do kupy.
Grał tam też taki dziadek Murzyn i naprzemiennie dialogowali.
Zaczęli bendować i Mayer coraz wyższe interwały podbijał.
Wydawało się, że dziadka przebije, aż tu nagle dziadek zrobił takiego benda,
że Mayer odpuścił swoją kolej i tylko uśmiechnął się pokazując gestem, że ma dość.
Dziadek pokazał niezły zapas. Pełne zaskoczenie.

Ok, to jak przyjedziesz do Krakowa - robimy test,
tylko ja jeszcze w kompresor się zaopatrzę

Z tym, co nagrałem chodzi mi tylko o to, czy słuchając kapnąłbyś się
że są tam ósemki, zamiast dziewiątek, czy dziesiątek.
Do 10-52 może nie trzeba może być fizolem
(jakim był SRV
), już bycie farmerem będzie bardzo pomocne.Takim z CMT

Zgadzam się, że to kwestia indywidualna. Ja też lubię grubszy strun
pod palcami czuć, kiedy gram na akustyku, ale nie do bendowania, bo wtedy znika już przyjemność, a zaczyna się little pain i fizolstwo.
Mam kumpla, który gra na 13tkach na Gibsonie i napiernicza jak w bęben.
Mówi, że tylko wtedy mu gitara brzmi i czuje, że gra. Ale prawie nie gra bendów. Kiedy bierze moją gitarę do rąk, to wszystko mu trzeszczy i wyje.
To chyba jak ze wszystkim innym: jedni pisząc walą w klawiaturę kompa a kran dokręcają jak zawór, inni osiągają to samo mniejszą siłą.
Kiedyś widziałem fajny koncert z Johnem Mayerem i różnymi gitarzystami do kupy.
Grał tam też taki dziadek Murzyn i naprzemiennie dialogowali.
Zaczęli bendować i Mayer coraz wyższe interwały podbijał.
Wydawało się, że dziadka przebije, aż tu nagle dziadek zrobił takiego benda,
że Mayer odpuścił swoją kolej i tylko uśmiechnął się pokazując gestem, że ma dość.
Dziadek pokazał niezły zapas. Pełne zaskoczenie.

