20.08.2005, 23:30
Z pięknego i słonecznego Sopotu powiało "wielką muzą na kraj ????????".
O ile chodzi o pierwszy dzień to MANN-owskie prezentacje mogły się podobać.Muzyka lat 80 -dziesiątych jakby nie patrzeć stała się kultowa.Mi szczególnie utkwiła w pamięci formacja TSA i Turbo.Gwiazda wieczoru CRAIG DAVID(znany mi od roku dzięki mojej córce) nie dziwota, że podoba się, nie tylko Stingowi.... vocal rzeczywiście wyśmienity.
Za to drugi dzień - to już swoista "perełka".Przebój Lata jedynki - tak nazwano sprytnie tą prezentację polskich megagwiazd.Już sam początek poruszyl mnie z fotela na widok, tudzież słuch człowieczka o nazwie Bartek Wrona(JUST 5).
Łzy, nie wiem czy śmiechu czy płaczu polały się po występie zespołu ŁZY.
Całe szczęście na otarcie łez pojawił się na trzy minutki Mietek Szczęśniak i młody Cugowski co wyrażnie podciągnęło poziom, szczególnie wokalny.
Znów ORZECH(czyt.prezenter) miał trudny Orzech do zgryzienia, ale ON cholera jakoś ogólnie ma szczęście do mocnych festiwali - jak choćby Eurowizja.
No cóż i ON musi z czegoś żyć.
Nie dawno gościłem w Sopocie na urodzinach MK i te chwile zostawię w pamięci.
O ile chodzi o pierwszy dzień to MANN-owskie prezentacje mogły się podobać.Muzyka lat 80 -dziesiątych jakby nie patrzeć stała się kultowa.Mi szczególnie utkwiła w pamięci formacja TSA i Turbo.Gwiazda wieczoru CRAIG DAVID(znany mi od roku dzięki mojej córce) nie dziwota, że podoba się, nie tylko Stingowi.... vocal rzeczywiście wyśmienity.
Za to drugi dzień - to już swoista "perełka".Przebój Lata jedynki - tak nazwano sprytnie tą prezentację polskich megagwiazd.Już sam początek poruszyl mnie z fotela na widok, tudzież słuch człowieczka o nazwie Bartek Wrona(JUST 5).
Łzy, nie wiem czy śmiechu czy płaczu polały się po występie zespołu ŁZY.
Całe szczęście na otarcie łez pojawił się na trzy minutki Mietek Szczęśniak i młody Cugowski co wyrażnie podciągnęło poziom, szczególnie wokalny.
Znów ORZECH(czyt.prezenter) miał trudny Orzech do zgryzienia, ale ON cholera jakoś ogólnie ma szczęście do mocnych festiwali - jak choćby Eurowizja.
No cóż i ON musi z czegoś żyć.
Nie dawno gościłem w Sopocie na urodzinach MK i te chwile zostawię w pamięci.
We are the sultans of swing...

