18.10.2011, 16:25
Cześć.
ja Knopflera zaczełam słuchać właściwie trochę od "środka", bo od "On every street".
Potem natykałam się na pojedyncze kawałki z różnych płyt (nawet nie wiedziałam jakich), słuchałam je w różnej, przypadkowej kolejności, zupelnie nie chronologicznie ani nie "płytowo" i każdy po kolei robił wrażenie i popychał żeby szukać następnych.. Dopiero później zaczęłam to sobie wszystko systematyzowac, układać.
Dlatego np ja nie rozumiem co to znaczy że KTGC jest "potworkiem", albo że "RD" jest taka jakaś, nijaka taka... Ogarniam, staram się przynajmniej ogarnąć, całośc, a nie siekać twórczość MK na kolejne płyty... czy nie daj Boże kawałki...
DS zaczęłam przerabiać na końcu i szczerze powiem znalazłam tam również calkiem sporo kawałków które wymagały wielokrotnego przesłuchania żeby je polubić.. In the gallery, The Lions, Skateway np.. itd.
Z tego względu uważam że jestem całkowicie wolna od jakichkolwiek oczekiwań względem nowej płyty.
Przerobiwszy tyle genialnych kawałków, mam do MK zaufanie na tyle silne, że do glowy by mi nawet nie przyszlo że kolejne kawalki moga być na jakimś katastrofalnym poziomie.. To mi się wydaje wręcz niemożliwe. Ja się po prostu ciesze że będzie kolejna porcja muzyki.
Poza tym mam do niego też ogromne pokłady zwykłego ludzkiego szacunku, ponieważ nie znam takiego fenomenu, nigdy mi się to nie zdarzyło i pewnie juz nie zdarzy, że od ponad roku jego muzyka dostarcza mi wszystkiego czego w muzyce szukam.. Poza kilkoma zespołami nie słucham niczego więcej, bo po prostu.. nie potrzebuję..
Więc nawet jeśli trafi się jakiś słabszy kawałek, to z szacunkiem dla wykonanej roboty odkładam ostrożnie na bok.. Niech sobie będzie.
A historie tego forum uczą że nawet to coś z wild w tytule może się z czasem okazać fajne.
ja Knopflera zaczełam słuchać właściwie trochę od "środka", bo od "On every street".
Potem natykałam się na pojedyncze kawałki z różnych płyt (nawet nie wiedziałam jakich), słuchałam je w różnej, przypadkowej kolejności, zupelnie nie chronologicznie ani nie "płytowo" i każdy po kolei robił wrażenie i popychał żeby szukać następnych.. Dopiero później zaczęłam to sobie wszystko systematyzowac, układać.
Dlatego np ja nie rozumiem co to znaczy że KTGC jest "potworkiem", albo że "RD" jest taka jakaś, nijaka taka... Ogarniam, staram się przynajmniej ogarnąć, całośc, a nie siekać twórczość MK na kolejne płyty... czy nie daj Boże kawałki...
DS zaczęłam przerabiać na końcu i szczerze powiem znalazłam tam również calkiem sporo kawałków które wymagały wielokrotnego przesłuchania żeby je polubić.. In the gallery, The Lions, Skateway np.. itd.
Z tego względu uważam że jestem całkowicie wolna od jakichkolwiek oczekiwań względem nowej płyty.
Przerobiwszy tyle genialnych kawałków, mam do MK zaufanie na tyle silne, że do glowy by mi nawet nie przyszlo że kolejne kawalki moga być na jakimś katastrofalnym poziomie.. To mi się wydaje wręcz niemożliwe. Ja się po prostu ciesze że będzie kolejna porcja muzyki.
Poza tym mam do niego też ogromne pokłady zwykłego ludzkiego szacunku, ponieważ nie znam takiego fenomenu, nigdy mi się to nie zdarzyło i pewnie juz nie zdarzy, że od ponad roku jego muzyka dostarcza mi wszystkiego czego w muzyce szukam.. Poza kilkoma zespołami nie słucham niczego więcej, bo po prostu.. nie potrzebuję..
Więc nawet jeśli trafi się jakiś słabszy kawałek, to z szacunkiem dla wykonanej roboty odkładam ostrożnie na bok.. Niech sobie będzie.
A historie tego forum uczą że nawet to coś z wild w tytule może się z czasem okazać fajne.

