03.11.2011, 20:21
ode mnie parę słów na temat Sailing.
słucham i oglądam na youtube i potwierdza się moje wrażenie z 02: wykonanie jest .. niezwykle ..zmienione, nie slyszałam takiego jeszcze chyba
jakby wysubtelnione do granic możłiwości, (chwilami z akcentami jazzowymi,) ale jest tak wydelikatnione, efemeryczne w zamyśle, zamienione dosłownie w mgłę, że chwilami Mark - mam takie wrażenie- boi się to "psuć" dźwiękiem gitary.. czasem długo sie namysla zanim wejdzie z solo, szuka po gryfie, gdzie byłoby najdelikatniej, najmniej inwazyjnie, a czasem kompletnie rezygnuje, i daje melodii płynąć w spokojnym, jakby rozlanym kształcie...
wklejam filmik, poddaje pod refleksję
http://www.youtube.com/watch?v=MCCArqSEwrE
od 5.08 do ok 5.20 - wyraźnie przepuszcza przodem flet i klawisze
ok 5.50 - moment, który mnie osobiście rozwala, zatrzymuje się w pół kroku, kompletnie rezygnuje z dotykania strun, melodia ma płynąć niezmącona, - no i te bujanki w rytm melodii. ech...
dopiero od 6:10 można usłyszeć dość śmiałe wejścia i śmielsze podjęcie dialogu z intrumentami
poza tym dla mnie to jest niesamowite to jego ciągle zwracanie się frontalne do muzyków, nie stoi do nich plecami, są cały czas w kontakcie, patrzy na nich, obserwuje, widać współpracę, chęć zespolowości, nie wiem, no, kurcze, widzę że się wszyscy niesamowcie "czują" nawzajem, a przede wszystkim bardzo chcą i próbują...
tego nie było kompletnie u Dylana, np
słucham i oglądam na youtube i potwierdza się moje wrażenie z 02: wykonanie jest .. niezwykle ..zmienione, nie slyszałam takiego jeszcze chyba
jakby wysubtelnione do granic możłiwości, (chwilami z akcentami jazzowymi,) ale jest tak wydelikatnione, efemeryczne w zamyśle, zamienione dosłownie w mgłę, że chwilami Mark - mam takie wrażenie- boi się to "psuć" dźwiękiem gitary.. czasem długo sie namysla zanim wejdzie z solo, szuka po gryfie, gdzie byłoby najdelikatniej, najmniej inwazyjnie, a czasem kompletnie rezygnuje, i daje melodii płynąć w spokojnym, jakby rozlanym kształcie...
wklejam filmik, poddaje pod refleksję
http://www.youtube.com/watch?v=MCCArqSEwrE
od 5.08 do ok 5.20 - wyraźnie przepuszcza przodem flet i klawisze
ok 5.50 - moment, który mnie osobiście rozwala, zatrzymuje się w pół kroku, kompletnie rezygnuje z dotykania strun, melodia ma płynąć niezmącona, - no i te bujanki w rytm melodii. ech...

dopiero od 6:10 można usłyszeć dość śmiałe wejścia i śmielsze podjęcie dialogu z intrumentami
poza tym dla mnie to jest niesamowite to jego ciągle zwracanie się frontalne do muzyków, nie stoi do nich plecami, są cały czas w kontakcie, patrzy na nich, obserwuje, widać współpracę, chęć zespolowości, nie wiem, no, kurcze, widzę że się wszyscy niesamowcie "czują" nawzajem, a przede wszystkim bardzo chcą i próbują...
tego nie było kompletnie u Dylana, np

