nie moge się opędzić od natrętnej wizji szarżującego kooby i Robsona...
a tak w ogóle to czy on pomachał TYLKO do kooby i Robsona, czy były tam równiez inne wygłodniałe kontaktu jednostki...?
************
Aniu,
nie wiem - może upór i cwaniactwo o których wspomniałaś mają coś tam wspólnego ze spełniającymi się marzeniami, ale powiem szczerze,dla mnie niewiele...
wszystko najpiękniejsze co mi się spełniło spadło mi jakby z nieba ( patrz: koncert w Berlinie)
i chociaż twierdzę że wszystko jest teoretycznie możliwe, to nie mogę całkowicie pozbawić się realistycznego myślenia- a to podpowiada mi że na spotkanie z MK nie mam specjalnie szans...
zresztą - na samą myśl odczuwam takie onieśmielenie, że zastanawiam się za Mikołajem czy ja bym to w ogóle umiała sensownie i z klasą przeżyć...
a poza tym boję się że coś takiego mogłoby tylko rozjątrzyć głód, a nie go zaspokoić...
a tak w ogóle to czy on pomachał TYLKO do kooby i Robsona, czy były tam równiez inne wygłodniałe kontaktu jednostki...?
************
Aniu,
nie wiem - może upór i cwaniactwo o których wspomniałaś mają coś tam wspólnego ze spełniającymi się marzeniami, ale powiem szczerze,dla mnie niewiele...
wszystko najpiękniejsze co mi się spełniło spadło mi jakby z nieba ( patrz: koncert w Berlinie)
i chociaż twierdzę że wszystko jest teoretycznie możliwe, to nie mogę całkowicie pozbawić się realistycznego myślenia- a to podpowiada mi że na spotkanie z MK nie mam specjalnie szans...
zresztą - na samą myśl odczuwam takie onieśmielenie, że zastanawiam się za Mikołajem czy ja bym to w ogóle umiała sensownie i z klasą przeżyć...

a poza tym boję się że coś takiego mogłoby tylko rozjątrzyć głód, a nie go zaspokoić...

