02.02.2012, 19:42
szczerze powiem że chodzi mi po głowie trochę skojarzenie z Dzemem, gdzie ja akurat nigdy nie zaakceptowałam do końca dzisiejszej wersji zespolu
byłam w zasadzie tylko na jednym koncercie Z Riedlem, to musiały być lata 80, młoda siksa byłam, roku nie pamiętam ale pamietam wszystko inne
to że jak zaczynali grać to było już ciemno a jak kończyli to już było jasno ( mówię rzecz jasna o Jarocinie)- skończyli chyba o 4 nad ranem, w każdym razie pamiętam widok twarzy ludzi stojących pod sceną w mdłym świetle wschodzącego słońca, i rosę na trawie.. i chłód.. i to że nikomu się nie chciało iść do domu.. a Riedel śpiewał i spiewał, choć musiał już dawno nie być w formie....)
i to jest takie wspomnienie którego nic nie jest w stanie dogonić
w zeszlym roku Dżem grał również jako ostatni , zeszli ze sceny co do minuty, 24:00, było poprawnie jak dla mnie - ale to, a tamto - to kosmos.... chociaż tak naprawdę nic im nie można zarzucić
i nawet jeśli grają stare przeboje przy których się kiedyś dusza wydzierała - to już nie jest to.. to już nie ma prawa być to samo.
to samo jest dla mnie jeśli chodzi o TS
mogą sobie grac co chcą, mogą to nawet robić dobrze
jeśli nie ma tam Marka, dla mnie to jest pozbawione duszy, i już
nie umiałabym się wzruszyć, ani podziwiać, ani się oddać tej muzyce
po prostu nie i koniec.
stałabym z boku, i tyle.
to trochę jakby chcieć oddzielić seks od miłości...
( porówanie luźno zainspirowane porównaniem Raingoda
)
byłam w zasadzie tylko na jednym koncercie Z Riedlem, to musiały być lata 80, młoda siksa byłam, roku nie pamiętam ale pamietam wszystko inne
to że jak zaczynali grać to było już ciemno a jak kończyli to już było jasno ( mówię rzecz jasna o Jarocinie)- skończyli chyba o 4 nad ranem, w każdym razie pamiętam widok twarzy ludzi stojących pod sceną w mdłym świetle wschodzącego słońca, i rosę na trawie.. i chłód.. i to że nikomu się nie chciało iść do domu.. a Riedel śpiewał i spiewał, choć musiał już dawno nie być w formie....)
i to jest takie wspomnienie którego nic nie jest w stanie dogonić
w zeszlym roku Dżem grał również jako ostatni , zeszli ze sceny co do minuty, 24:00, było poprawnie jak dla mnie - ale to, a tamto - to kosmos.... chociaż tak naprawdę nic im nie można zarzucić
i nawet jeśli grają stare przeboje przy których się kiedyś dusza wydzierała - to już nie jest to.. to już nie ma prawa być to samo.
to samo jest dla mnie jeśli chodzi o TS
mogą sobie grac co chcą, mogą to nawet robić dobrze
jeśli nie ma tam Marka, dla mnie to jest pozbawione duszy, i już
nie umiałabym się wzruszyć, ani podziwiać, ani się oddać tej muzyce
po prostu nie i koniec.
stałabym z boku, i tyle.
to trochę jakby chcieć oddzielić seks od miłości...
( porówanie luźno zainspirowane porównaniem Raingoda
)

