07.05.2012, 09:15
mikołaj napisał(a):oj pamiętny był to koncert
może nienajlepszy od strony jakosci dźwięku ale przy przedłuzonej koncowce Sailing musiałem sięgac do kieszeni po...niewazne
a przy Brothers in arms po raz pierwszy w zyciu miałem Marka na wyciagniecie ręki - po 20 latach wsłuchiwania się, wczytywania i czego tam jeszcze
wogóle scena we wrocławiu była chyba nizsza niz zazwyczaj i mialo sie takie fajne wrazenie że niejako siedzi sobie razem z nami i gra
Ja nie miałem chusteczek, ale w oczach się kręciły ... była też "gęsia skórka", posiniaczone dłonie, zachrypnięte gardło. Wstyd się przyznać, że to był mój pierwszy raz z Markiem. Dzięki Macsa!!


