17.02.2015, 09:33
Zgadzam się z Tobą Robson jeśli chodzi o niepowtarzalność tego albumu.
Moje podejście do K2GC było podobne jak początkowe Ani_M, z tym, że jej uległo zmianie po 2 tygodniach, moje zaś przekonanie się do tych dźwięków trwa(ło) znacznie dłużej. Zdaje mi się, że z czasem doceniam tę płytę coraz bardziej, niemniej nie będzie ona dla mnie numerem 1.
I mimo całej tej odmienności, inności, klimatyczności, dla mnie K2GC pozostanie pewnym - wielce urokliwym, aczkolwiek jednak - odstępstwem od Markowego kanonu, jaki wyznaczają w mojej wielce subiektywnej ocenie pozostałe albumy.
Moje podejście do K2GC było podobne jak początkowe Ani_M, z tym, że jej uległo zmianie po 2 tygodniach, moje zaś przekonanie się do tych dźwięków trwa(ło) znacznie dłużej. Zdaje mi się, że z czasem doceniam tę płytę coraz bardziej, niemniej nie będzie ona dla mnie numerem 1.
I mimo całej tej odmienności, inności, klimatyczności, dla mnie K2GC pozostanie pewnym - wielce urokliwym, aczkolwiek jednak - odstępstwem od Markowego kanonu, jaki wyznaczają w mojej wielce subiektywnej ocenie pozostałe albumy.
always look on the bright side of life

