09.05.2013, 20:02
Efekt posesyjnego odpoczynku. Zainspirowało mnie i dało do myślenia tłumaczenie, które znaleźć można na Tekstowie:
"Po dwutysięcznym nadszedł dwutysięczny pierwszy
“By zostać nowym mistrzem”, żyliśmy dla wyścigów
Od lata w Arizonie, po jesień w Monterey
Tory były polami bitew, a my walczyliśmy bez wytchnienia
To było w Phoenix o poranku, twarde przebudzenie
Wóz wymknął się spod kontroli, wgniotło nas w ścianę
Na Long Beach w Kalifornii prowadziłem z trzema pękniętymi kręgami
A potem wybyliśmy na Indianapolis, do Indiany – to był maj
Tor Brickyard karze tam tych, którzy nie okazują szacunku
Dałem z siebie wszystko podczas kwalifikacji, płasko ciąłem zakręty
Lecz wszystko pozostało w sferze domysłów, gdy nasz stary, dobry kumpel
zginął
Wtedy siadłem w Gasoline Alley i płakałem jak bóbr
Wróciliśmy do gry dopiero na Milwauke Mile
I w czerwcu, w Michigan, zwycięstwo przeszło koło nosa na Belle Isle
A potem w Portland, w Oregonie wygrał G.I. Joe
Rozniósł bym ich wszystkich, gdyby tylko silnik pozwolił
W Nowej Anglii, w Ontario – wycieczka w piach
Ściany od środkowego Ohio do Toronto bolały, to fakt
W końcu przybyliśmy na Road America – tam wóz spłonął przy jeziorze
Lecz na torze w Nazareth nie popełniłem błędu."
Swoją drogą, ważny szczegół - Mark nie śpiewa tu o NASCAR. Jego znakomicie napisana biografia dała mi do myślenia - tu chodzi o zawody z serii CART (open-wheel). Wtedy nawiązanie do śmierci Dale'a Earnhardt'a Seniora jest jeszcze bardziej wyraźne...
"Po dwutysięcznym nadszedł dwutysięczny pierwszy
“By zostać nowym mistrzem”, żyliśmy dla wyścigów
Od lata w Arizonie, po jesień w Monterey
Tory były polami bitew, a my walczyliśmy bez wytchnienia
To było w Phoenix o poranku, twarde przebudzenie
Wóz wymknął się spod kontroli, wgniotło nas w ścianę
Na Long Beach w Kalifornii prowadziłem z trzema pękniętymi kręgami
A potem wybyliśmy na Indianapolis, do Indiany – to był maj
Tor Brickyard karze tam tych, którzy nie okazują szacunku
Dałem z siebie wszystko podczas kwalifikacji, płasko ciąłem zakręty
Lecz wszystko pozostało w sferze domysłów, gdy nasz stary, dobry kumpel
zginął
Wtedy siadłem w Gasoline Alley i płakałem jak bóbr
Wróciliśmy do gry dopiero na Milwauke Mile
I w czerwcu, w Michigan, zwycięstwo przeszło koło nosa na Belle Isle
A potem w Portland, w Oregonie wygrał G.I. Joe
Rozniósł bym ich wszystkich, gdyby tylko silnik pozwolił
W Nowej Anglii, w Ontario – wycieczka w piach
Ściany od środkowego Ohio do Toronto bolały, to fakt
W końcu przybyliśmy na Road America – tam wóz spłonął przy jeziorze
Lecz na torze w Nazareth nie popełniłem błędu."
Swoją drogą, ważny szczegół - Mark nie śpiewa tu o NASCAR. Jego znakomicie napisana biografia dała mi do myślenia - tu chodzi o zawody z serii CART (open-wheel). Wtedy nawiązanie do śmierci Dale'a Earnhardt'a Seniora jest jeszcze bardziej wyraźne...

