17.07.2013, 13:40
Mnie chyba najbardziej wkurzyl fakt, że autor nie będąc fanem Marka opiniuje utwory i mówi czytelnikowi co jest dobre a co złe. osoba, kupująca niniejsze wydawnictwo jest na 100% fanem Marka i ma swoją subiektywną opinię na ten temat. A tu się dowiadujemy na przykład że Planet of New Orleans jest do kitu. Nie zgadzam się z tym. Lepiej było to napisać na zasadzie: płyta została przyjęta przez fanów w TAKI sposób a przez krytyków w TAKI. To by miało sens. Mało mnie obchodzi co sie panu Halińskiemu podoba a co nie. Dla mnie Planet jest utworem pięknym i ważnym. A nie lubię na przykład Heavy Fuel. I nikogo to nei obchodzi
and it's your face I'm looking for on every street...

