Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skydiver
#7
Robson napisał(a):Przeczytałem po raz kolejny. Cała ta historia z Lucianem F. to się nadaje na scenariusz do dobrego filmu nie sądzisz recon?

A Beryl Bainbridge chyba też nie znał osobiście a mimo to wskazał na nią bardzo jednoznacznie. Kurcze fascynująca ta postać Luciana F.

W przypadku Beryl trudno nie wymienić nazwiska jeśli umieszcza się mało popularne imię obok nazwy nagrody, którą akurat pośmiertnie przyznano pewnej znanej, noszącej je pisarce. Zresztą tu Mark otwarcie chce napiętnować niesprawiedliwość wyrządzoną przez establishment osobie spoza układu. Prostym tekstem nawiązuje do oszczędnego stylu autorki, więc nadrabiać musi opowiadając na jej temat w wywiadach promujących płytę.

Skydiver jest natomiast jedną z tych piosenek, które Mark określa mianem „character songs”, czyli piosenek o typach ludzkich. Ostatecznie nie ma znaczenia kogo autor miał na myśli pisząc tekst, ważny jest nakreślony charakter, pewna postawa wobec życia.

Mnie jednak rusztowanie interesuje. „Dopasowanie” Freuda pozwala wyjaśnić obecność wszystkich elementów. Niepewność, pędzle i nóż, alkohol i seks, nawet „old bell” jako synonim serca (w podeszłym wieku Freud wciąż poszukiwał wrażeń w towarzystwie znacznie młodszych kobiet), zakaz wstępu na wyścigi, Bentley oraz to dlaczego bohater zawsze „idzie na całość”, nie przejmuje się stratą i uważa, że nie obowiązują go żadne zasady (jeszcze jeden fragment z pierwszego artykułu:
[indent]I don't think he ever articulated it, but the usual social rules that we apply to ourselves I don't think he ever thought they applied to him. There were no rules really.
Wprost chyba nigdy tego nie powiedział, ale uważał, że zwyczajowe zasady życia społecznego, które sobie narzucamy, jego nie obowiązują. Dla niego one nie istniały.[/indent]
), ostatecznie zaś sam tytuł - wszystko staje się zrozumiałe w kontekście tej postaci.

Nie będę powtarzał spekulacji, dlaczego Mark nie wskazuje bezpośrednio na Luciana Freuda, natomiast chciałbym poruszyć temat tego, czy odczuwa on jakąś głębszą więź ze swoim bohaterem, czy tylko jest to przelotne zainteresowanie nie wykraczające poza jeden temat – zamiłowanie do hazardu. Początkowo skłaniałem się ku tej drugiej tezie. Mark nie wygląda w końcu na konesera sztuki współczesnej i myślę, że na tę wystawę do galerii Tate zaciągnęła go wówczas żona, Kitty Aldridge (aktorka i pisarka, 3-cia żona swojego 2-go męża). Teraz jednak, po obejrzeniu filmu dokumentalnego BBC Lucian Freud: Painted Life z 2012 r. (subtitles) wydaje mi się, że, pomijając odmienny czynny stosunek do hazardu i rozwiązłości, w malarzu gitarzysta mógł odnaleźć pewien stopień pokrewieństwa dusz.

Ojcowie obydwu byli żydowskimi architektami, którzy w Wielkiej Brytanii schronili się przed nazistowskimi prześladowaniami. Obaj artyści zdecydowali się na wybór ryzykownej drogi życiowej i szli pod prąd obowiązujących nurtów; gdy współczesne malarstwo zmierzało ku abstrakcji, Freud konsekwentnie malował naturalistyczne portrety i akty, a i o Knopflerze chyba trudno powiedzieć, że poddaje się modom. Obaj ostatecznie osiągnęli sukces, międzynarodowe uznanie i ogromny majątek wyłącznie dzięki własnemu uporowi (Knopfler: "Luck has nothing to do with it"). Obaj przejawiali podobny etos systematycznej pracy: Freud do ostatnich dni życia codziennie spędzał w studiu wiele godzin, natomiast Knopfler powiedział kiedyś z przesadną dozą skromności:
[indent]
I think I've learnt to respect what little bit of talent I've got now and respect it a little bit more, so I address it a bit more than I used to. Just keep having a look at the songs, keep getting behind the plough, showing up
Nauczyłem się doceniać tę swoją odrobinę talentu, podchodzić do niej z większym szacunkiem i poświęcać jej więcej, tj. nieustannie pracować nad piosenkami, „stawać do pługa”, dotrzymywać terminów.
[/indent]
Wreszcie w zakończeniu filmu podają takie słowa opisujące reakcję Freuda na wynik aukcji, podczas której jeden z jego obrazów zmienił właściciela za kwotę 30 milionów dolarów:
[indent]
He, naturally, wanted to know the result but I don't think it really mattered to him. For him, when paintings left the studio they had a life to live on their own.
Naturalnie chciał poznać wylicytowaną kwotę, ale nie sądzę, by miała ona dla niego jakieś znaczenie. Dla niego obrazy opuszczające studio, rozpoczynały swoje własne, samodzielne życie.
[/indent]
Brzmi znajomo, prawda?
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Skydiver - przez recon - 07.05.2015, 16:30
Skydiver - przez Robson - 07.05.2015, 16:37
Skydiver - przez Raingod - 07.05.2015, 16:51
Skydiver - przez mirek - 07.05.2015, 19:21
Skydiver - przez Jeżozwierz - 07.05.2015, 20:46
Skydiver - przez Robson - 07.05.2015, 22:03
Skydiver - przez recon - 12.05.2015, 19:31
Skydiver - przez Robson - 12.05.2015, 20:22

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości