03.12.2005, 14:20
<Robson>
Pisales o Twoim spotkaniu z ksišzkš Sułtani Swingu Mika Oldfielda w letnie popołudnie w ogrodzie.
A mi się marzy: też w letnie popołudnie, i też w ogrodzie spotkanie z ksišzkš Sułtani Swingu autorstwa Roberta Paciorka(Robson).
Marzenia ponoć się spełniajš. Tak na serio jestem przekonany że zrobiłby to wietnie - od serca - Synteza Twojej wiedzy i uwielbienia muzyki MK dała by genialny rezultat. Wiem jednak jak wielkie jest to przedsięwzięcie.
......."Dziękuję za inspirację i mobilizację wszystkim forumowiczom MK z Krakowa......." to jedno z ostatnich zdań Twojej ksišzki.
P.S. W trakcie czytania ksišzki zniknę z Forum na kilka dni i mylę że moja nieobecnosć będzie usprawiedliwiona.
Pisales o Twoim spotkaniu z ksišzkš Sułtani Swingu Mika Oldfielda w letnie popołudnie w ogrodzie.
A mi się marzy: też w letnie popołudnie, i też w ogrodzie spotkanie z ksišzkš Sułtani Swingu autorstwa Roberta Paciorka(Robson).
Marzenia ponoć się spełniajš. Tak na serio jestem przekonany że zrobiłby to wietnie - od serca - Synteza Twojej wiedzy i uwielbienia muzyki MK dała by genialny rezultat. Wiem jednak jak wielkie jest to przedsięwzięcie.
......."Dziękuję za inspirację i mobilizację wszystkim forumowiczom MK z Krakowa......." to jedno z ostatnich zdań Twojej ksišzki.
P.S. W trakcie czytania ksišzki zniknę z Forum na kilka dni i mylę że moja nieobecnosć będzie usprawiedliwiona.
We are the sultans of swing...

