11.07.2009, 07:16
Teraz się jeszcze może nie zgodzę, ale już nie mam żadnych zarzutów
Szacuneczek dla Patique za przyznanie się do potknięcia - takie gesty odróżniają ludzi z marmuru od tych zbudowanych z ... czego innego 
Całą medialną hecę ładnie podsumował Jon Lajoie:
Michael Jackson is dead
Don't pretend you give a shit
You motherfucking hypocrites
Remember what you said he did
Michael Jackson is dead
No, you never gave a shit
So why are you pretending
you motherfucking hypocrites
U nas podobały mi się w zasadzie tylko artykuły w Prekroju i w Newsweeku (no, jeszcze GW i RzePa zachowały umiar). Przekrój nie omieszkał przy tym wytknąć zapłakanemu Dziennikowi, że ten jeszcze parę miesięcy wcześniej złośliwie pisał o odpadającym nosie "Majkela".
Co do muzyki MJ - uwielbiam ją
Nie "po całości", ale mam na każdej płycie kilka faworytów i perełek. Być czy nie być artystą to sprawa względna (pamiętacie Harry'ego?
), ale nawet bycie genialnym rzemieślnikiem to też nie w kij dmuchał. Muzyka pop wiele mu zawdzięcza, co widać do dziś w aranżacjach, kompozycjach i teledyskach.
Jeśli chodzi o życie osobiste, pewności mieć nie można. Ja widzę tu raczej skrzywdzonego człowieka, próbującego odzyskać odebrane dzieciństwo (od 6-go roku życia był maszynką do zarabiania pieniędzy dla swojego ojca). Nie był pewnie tytanem intelektu, nie miał też najwyraźniej nikogo, kto by go uchronił przed staczaniem się po tej równi pochyłej, jaką stało się jego życie. Pierwsza taka ofiara show businessu, przeżuta i wypluta. Ostatnio spotkało to Britney Spears - rozmaite hieny tylko czekały dzień w dzień na nowego newsa o jej kolejnych wybrykach, całkiem otwarcie zastanawiano się kiedy umrze przedawkowując jakieś prochy czy popełniając samobójstwo. Być może dziewczyna się z tego wygrzebie, trzymam kciuki...
Sprawa MJ dała światu rozrywki coś jeszcze: wskazówkę, że sława może być destrukcyjna. Coraz częściej w wywiadach z gwiazdami popu czy rocka słyszy się, że są oni zwyczajnymi ludźmi, odżegnującymi się od całego gwiazdorskiego blichtru. Podobnie w latach '70 seria muzycznych śmierci pomogła obalić mit nieszkodliwych narkotyków.
Znam dwa znamienne teksty JM, które dziś jawią mi się jako swego rodzaju wołanie o pomoc. Pierwszy powstał jeszcze w latach '80-tych. Może to nadinterpretacja, gdyż tekst wydaje się dotyczyć kobiety, ale w teledysku Michael leci czy płynie jakimś bolidem, w tle przewijają się okładki brukowców, a w dali złowieszczo kłapie wielka szczęka chcąca przemielić naszego bohatera na papkę.
Leave Me Alone-Stop It!
Just Stop Doggin' Me Around
Drugi kawałek to nagrany z siostrą Scream, w którym od krzyku rodzeństwa Jackson pękają szyby.
Tired of injustice
Tired of the schemes
The lies are disgusting
So what does it mean
Kicking me down
I got to get up
As jacked as it sounds
The whole system sucks
Stop pressurin me
Make you just wanna scream
Tired of you telling the story your way
Its causin confusion
You think its okay
You keep changin the rules
While I keep playin the game
I cant take it much longer
I think I might go insane
No to się Bart rozpisał
Poranna wena
Szacuneczek dla Patique za przyznanie się do potknięcia - takie gesty odróżniają ludzi z marmuru od tych zbudowanych z ... czego innego 
Całą medialną hecę ładnie podsumował Jon Lajoie:
Michael Jackson is dead
Don't pretend you give a shit
You motherfucking hypocrites
Remember what you said he did
Michael Jackson is dead
No, you never gave a shit
So why are you pretending
you motherfucking hypocrites
U nas podobały mi się w zasadzie tylko artykuły w Prekroju i w Newsweeku (no, jeszcze GW i RzePa zachowały umiar). Przekrój nie omieszkał przy tym wytknąć zapłakanemu Dziennikowi, że ten jeszcze parę miesięcy wcześniej złośliwie pisał o odpadającym nosie "Majkela".
Co do muzyki MJ - uwielbiam ją
Nie "po całości", ale mam na każdej płycie kilka faworytów i perełek. Być czy nie być artystą to sprawa względna (pamiętacie Harry'ego?
), ale nawet bycie genialnym rzemieślnikiem to też nie w kij dmuchał. Muzyka pop wiele mu zawdzięcza, co widać do dziś w aranżacjach, kompozycjach i teledyskach.Jeśli chodzi o życie osobiste, pewności mieć nie można. Ja widzę tu raczej skrzywdzonego człowieka, próbującego odzyskać odebrane dzieciństwo (od 6-go roku życia był maszynką do zarabiania pieniędzy dla swojego ojca). Nie był pewnie tytanem intelektu, nie miał też najwyraźniej nikogo, kto by go uchronił przed staczaniem się po tej równi pochyłej, jaką stało się jego życie. Pierwsza taka ofiara show businessu, przeżuta i wypluta. Ostatnio spotkało to Britney Spears - rozmaite hieny tylko czekały dzień w dzień na nowego newsa o jej kolejnych wybrykach, całkiem otwarcie zastanawiano się kiedy umrze przedawkowując jakieś prochy czy popełniając samobójstwo. Być może dziewczyna się z tego wygrzebie, trzymam kciuki...
Sprawa MJ dała światu rozrywki coś jeszcze: wskazówkę, że sława może być destrukcyjna. Coraz częściej w wywiadach z gwiazdami popu czy rocka słyszy się, że są oni zwyczajnymi ludźmi, odżegnującymi się od całego gwiazdorskiego blichtru. Podobnie w latach '70 seria muzycznych śmierci pomogła obalić mit nieszkodliwych narkotyków.
Znam dwa znamienne teksty JM, które dziś jawią mi się jako swego rodzaju wołanie o pomoc. Pierwszy powstał jeszcze w latach '80-tych. Może to nadinterpretacja, gdyż tekst wydaje się dotyczyć kobiety, ale w teledysku Michael leci czy płynie jakimś bolidem, w tle przewijają się okładki brukowców, a w dali złowieszczo kłapie wielka szczęka chcąca przemielić naszego bohatera na papkę.
Leave Me Alone-Stop It!
Just Stop Doggin' Me Around
Drugi kawałek to nagrany z siostrą Scream, w którym od krzyku rodzeństwa Jackson pękają szyby.
Tired of injustice
Tired of the schemes
The lies are disgusting
So what does it mean
Kicking me down
I got to get up
As jacked as it sounds
The whole system sucks
Stop pressurin me
Make you just wanna scream
Tired of you telling the story your way
Its causin confusion
You think its okay
You keep changin the rules
While I keep playin the game
I cant take it much longer
I think I might go insane
No to się Bart rozpisał
Poranna wena

