Liczba postów: 1,537
Liczba wątków: 210
Dołączył: 05.2004
moze dlatego ze w koncu przecietnego kowalskiego stac na markowy music
I've got a right to go to work but there's no work here to be found
------------------------
szefu
Liczba postów: 578
Liczba wątków: 6
Dołączył: 01.2005
Cytat:"Heart full of holes" było by cudowne gdyby nie ta "polka" od połowy utworu
nie wiem, co masz na myli Mikołaju, mówišc o polce, bo jeli masz na myli to tzw wzmocnienie przytaktu walcowego, to jak dla mnie genialne... tak naprawdę, to własnie tego typu zabiegi wiadczš o klasie walca, więc ja to odbieram w kategorii dbałoci o szczegóły i większej... jak by to nazwać... hmmm... salonowoci i arystokracji utworowi... tak, jest to niespotykane w muzyce rozrywkowej szeroko pojętej, ale takie połšczenie dla mnie jest niezwykle nowatorskie i wiadczšce o bogatej wiedzy muzycznej autora. A przy okazji jak brzmi...
Sometimes you`re the windshield...
Sometimes you`re the bug...
Liczba postów: 275
Liczba wątków: 14
Dołączył: 03.2005
Oj brzmi... mi zawsze żal troszkę, że to tylko takie krótkie momenty sš...
Tymczasem Marek debiutuje na Billboardzie na miejscu 26-tym. Nie orientuję się, jak mu szło z poprzednimi płytami, ale to chyba niezły wynik
A na UK Top 40 na miejscu 9-tym. Też ładnie
<span style=\'color:blue\'><span style=\'font-size:9pt;line-height:100%\'>Słucham tylko MARKOWEJ muzyki!</span></span>
Liczba postów: 786
Liczba wątków: 22
Dołączył: 11.2004
Będę i ja mógł w końcu zabrać głos w sprawie nowej płyty, bo w końcu udało się mi jš kupić - co prawda jeszcze ze 3 dni wypatrywać będę listonosza, ale za to cena bardzo fajna 55 zł za wersję z dvd!
Liczba postów: 474
Liczba wątków: 22
Dołączył: 03.2006
Dudusiu 
Chodzi mi o ten fragment po "start playing their polkas to me"...
Mark tak ładnie, subtelnie zaczšł budować tę opowieć, rozpoczšł od licznych i słodkich dwięków na jakiej małej gitarce, póniej delikatnie perkusyjka a tu nagle to wielkie BUM. Strasznie podoba mi się ten fragment od 4-tej minuty gdzie bardzo wyranie słychać małš gitarkę, a w około 5.30 znowu spada ten grom z jasnego nieba  Ja doceniam klasę pomysłów Marka, jego talent i umiejętnosć wplatania tradycyjnych motywów ale...wolał bym żeby ta opowieć pozostała taka...hmmm...niepieszna i lekko niedopowiedziana do końca.
Chyba napiszę do Marka w tej sprawie 
PS. Jeżeli Wam się podoba to już więcej nic nie powiem. Szacunek
Liczba postów: 1,651
Liczba wątków: 16
Dołączył: 01.2005
Cytat:Originally posted by mikołaj@Sep 29 2007, 06:07 PM
Mark tak ładnie, subtelnie zaczšł budować tę opowieć, rozpoczšł od licznych i słodkich dwięków na jakiej małej gitarce, póniej delikatnie perkusyjka a tu nagle to wielkie BUM. Strasznie podoba mi się ten fragment od 4-tej minuty gdzie bardzo wyranie słychać małš gitarkę, a w około 5.30 znowu spada ten grom z jasnego nieba Ja doceniam klasę pomysłów Marka, jego talent i umiejętnosć wplatania tradycyjnych motywów ale...wolał bym żeby ta opowieć pozostała taka...hmmm...niepieszna i lekko niedopowiedziana do końca.
Ta mała gitarka to National Steel  , srebrne cudeńko. Wystarczy, że nałoży się kapodaster i od razu brzmienie jest zupełnie oryginalne. W tym utworze w ogóle słychać całe mnóstwo instrumentów. Według mnie ta historia jest włanie nie do końca dopowiedziana, głównie ze względu na ciekawe zakończenie - jakby zacinajšca się płyta, albo echo uciekajšce w dal... no i te tajemnicze głosy lub krzyki...
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Włanie! Tajemnicze głosy, szepty czy okrzyki. I nie tak jak mylałem po raz pierwszy kiedy usłyszałem Heart Full Of Holes że to gdzie za oknem. Ma to na pewno jakie ukryte znaczenie i sens. Jeszcze nie wiem do końca jakie ale będę o tym pamietał
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,537
Liczba wątków: 210
Dołączył: 05.2004
aadam w ktorym zamawiales i ile przesylka ?
ps
krzysiek dal mi dzis linka do nowosci bruce springsteena
mozna bedzie juz w poniedzialek porownac nowa plytke ( na dole strony jest teledysk ) http://www.infomuzyka.pl/Muzyka/1,83570,4525610.html
I've got a right to go to work but there's no work here to be found
------------------------
szefu
Liczba postów: 1,354
Liczba wątków: 57
Dołączył: 05.2004
To może i ja się wypowiem na temat najnowszego dzieła Marka.
Minęło już jakie dziesięć dni odkšd posiadaczem szczęliwym albumu się stałem. Muszę przyznać, że chyba nie było od tamtej pory dnia, w którym nie słuchałbym tej płyty, albo chociażby jej fragmentów.
Słucham jej na przykład teraz. I czuję, że jest to płyta niezwykle spójna całociowo, idealnie pasujšca na tę pogodę, którš mamy, a to też ważne. Przypomina mi się TRD, i wiem, że to ma niemałe znaczenie w odbiorze płyty.
Wszystkie kawałki uważam za dobre, lub bardzo dobre (**** | *****), i nie będę w tym momencie rozgraniczał i oceniał szczególnie, i charakteryzował.
Do płyty wracam. Bo jš lubię.
Na pewno stawiam jš wyżej niż ATRR. Przynajmniej mam takie odczucia.
Te pięć utworów, o których wspomniałem przy okazji ankiety w innym temacie powoduje we mnie drżenie i szybsze bicie serca, jak to się mówi.
Klimat. To jest to co, co ma ta płyta.
Między słowami. Między słowami...
Liczba postów: 786
Liczba wątków: 22
Dołączył: 11.2004
Cytat:Originally posted by MARTINEZ@Oct 2 2007, 05:27 PM
aadam w ktorym zamawiales i ile przesylka ?
zamawiałem na allegro i za przesyłkę płacę 5 zł
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
4 gwiazdki dla Kill To Get Crimson od Łukasza Wewióra w "Teraz Rock" a więc w ocenie: 'trzeba posłuchać' - dobra nota
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 359
Liczba wątków: 25
Dołączył: 10.2005
Strasznie ciekawie czyta się zamieszczone tu wszystkie Wasze opinie o nowej płycie.
Chciałbym też i ja napisać co o nowym dziele Marka. Nie będzie to muzyczna recenzja, a raczej subiektywne spojrzenie.
Do momentu ukazania się płyty w sprzedaży, nie słyszałem ani jednego jej dzwięku. Wieczorem przesłuchałem pierwszy raz, potem drugi. I nastšpiło.... -rozczarowanie. Nie wiedziałem, który utwór chciałbym wybrać, by posłuchać go raz jeszcze.
Po ostatnich solowych dokonaniach kwalifikowanych często jako relax-rock w mojej wyobrani ta oczekiwana płyta winna wystrzelić erupcjš nieco już zastygłego wulkanu z wyspy Dire Straits, podbić pierwsze miejsca listy przebojów, udowodnić ponad wszelkš wštpliwoć, że Mark Knopfler najlepszym gitarzystš jest. Nic takiego jednak nie usłyszałem.
Następnego dnia wyjechałem na urlop: wystawiony na działanie muzyki płynšcej z najróżniejszych głoników, niewiedzšc czemu zaczšłem niemiało próbować zanucić jakiej sekwencje pochodzšce z kill to get crimson. I nagle włanie tych dzwięków zaczęło mi brakować. Pomylałem, że muzyka proponowana przez Marka jest przecież zupełnym przeciwieństwem tego, co serwowane jest powszechnie dookoła. Czy paradoksalnie, parę zwykłych piosenek w spokojnym klimacie to nie sposób, by pokazać swojš niezgodę na obowišzujšcš modę kreowanš przez przemysł tzw. muzyczny. Przecież ambicjš Marka nigdy nie było być na topie, nigdy nie starał się błyszczeć na firmamencie gwiazd.
Trafnie wyraził to Robert w jednym ze swoich programów: to muzyka nie na ten czas .
Parę dni po powrocie z urlopu, czakała mnie parogodzinna jazda samochodem. I prawie przez całš tę podróż towarzyszyła mi już kill to get crimson Płyta, o której teraz powiem, że jest delikatna i dojrzała, urzekajšca ciepłym, jakby przyjacielskim wokalem, bogactwem dzwięków, i kolorów , klimatem wpisujšcym się nie tylko na poczštek jesieni, płyta zapraszajšca stale do odkrycia.
Liczba postów: 2,816
Liczba wątków: 59
Dołączył: 09.2004
Pięknie napisane Marku - to jak dla mnie jedna z najlepszych recenzji przeczytanych na tym forum !
Włanie subiektywnoć i własne odczucia sš najważniejsze !
Dla mnie ta płyta jest bardzo uzależniajšca - nie mogę bez niej wytrzymać już nawet kilku dni...
Liczba postów: 82
Liczba wątków: 0
Dołączył: 02.2004
Witam
Tradycyjnie płytę mistrza kupiłem w ciemno. Tym razem nie zdecydowałem się na wersję z DVD. Nie żałuję. Po pierwsze nie żałuję, że zakupiłem wersję bez DVD. Moim skromnym zdaniem wersja "limitowana", czy jak to zwał powinna przycišgać czym więcej niż wywiadem, którego na dodatek nikomu nie chciało się przetłumaczyć i dodać napisów.
Nie żałuję, że w ogóle kupiłem płytę. Jako osoba uzależniona od twórczoci pana Marka nie wyobrażam sobie nie mieć jego płyty. Tym bardziej, że zawartoć muzyczna raczej odpowiada moim gustom. Włanie, raczej - czyli jest dobrze ale bez zachwytów. Szczerze mówišc spodziewałem się czego "specjalizowanego", albo w kierunku country, do czego mistrz powoli zaczšł przyzwyczajać (już od On Every Street) albo bliżej bluesa czy rocka. Tymczasem, po kilku przesłuchaniach odnoszę wrażenie, że kilka utworów na wyczekiwanej płycie to pozycje, które nie zmieciły się na Shangri-la, a reszta, co prawda pisane na nowy album ale z pomysłem nie różnišcym się od poprzedniego.
Nie powiem, że jestem zawiedziony, co to to nie. Mógłbym natomiast być bardziej oczarowany. Brakuje mi na tej płycie odrobiny szaleństwa, humoru i może aranżacyjnego geniuszu pana Marka. Jednak mimo to jest to twór na współczesne czasy niemal wyjštkowy. Niemal, ponieważ jak się okazuje sš artyci, którzy podobnie jak starszy z braci Knopflerów starajš się osišgnšć sukces nie krzykiem, a treciš i dopasowanš do niej formš.
Nie żałowałem 29 zł. na M. Knopflera i nie będę żałował blisko 60-ciu na nowš płytę Katie Melua. Co prawda tej drugiej nie kupię w ciemno (znam już zawartoć) ale nie wiem czy nie będę pod większym wrażeniem niż w przypadku "Kill to Get Crimson".
Knopfler solo kontra Dire Straits - dla jasnoci przyznam się, że dla mnie ten temat nie istnieje. To dwa różne wiaty i nawet nie próbuję ich porównywać.
Pozdrawiam
Liczba postów: 1,651
Liczba wątków: 16
Dołączył: 01.2005
Cytat:Originally posted by dziadek@Oct 3 2007, 11:47 AM
Czy paradoksalnie, parę zwykłych piosenek w spokojnym klimacie to nie sposób, by pokazać swojš niezgodę na obowišzujšcš modę kreowanš przez przemysł tzw. muzyczny. Przecież ambicjš Marka nigdy nie było być na topie, nigdy nie starał się błyszczeć na firmamencie gwiazd.
Dokładnie, Mark już dawno temu przestał przejmować się krytykami i tym co jest w przemyle muzycznym modne. Chwała mu, że pozostaje sobš a nie próbuje gonić własnej legendy.
Bo przecież nie chodzi o to co możesz robić, tylko o to co MUSISZ.
Mark Knopfler
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
Liczba postów: 3,395
Liczba wątków: 219
Dołączył: 07.2006
Korzystajšc z okazji że w szpitalu odbywajš się wolne lekcje informatyki  , to i ja napiszę parę słów o tej płycie.
Po pierwszym przesłuchaniu byłam rozczarowana, że Mark zwolnił tempo aż tak bardzo. Ale po przesłuchaniu drugim, trzecim, czwartym.... jestem zachwycona  Nie mogę obej się bez tej płyty i chwała rodzicom ze jak tylko paczka przyszła do domu to mi tę płytę powieli do szpitala  Mamie jeszcze KTGC do gustu nie przypadła, tata się w niej zakochał  /i to zarowno a mamie jak i w plycie  /
Nie warto oceniac po pierwszym przesluchaniu. Gdybym napisala recenzje po pierwszym przesluchaniu to chyba wyrzucilibyscie mnie z Forum 
W zasadzie cala plyta jest cudowna, ale najmniej mnie urzeklo In the sky, Let it all go a najbardziej chyba Punish the monkey i Serduczko 
Pozdrawiam ze szpitala. 
A nie jestem w stanie nic konkretniejszego napisac bo mimo ze dzis jest tydzien po operacji, t jeszcze calkiem do siebie nie doszlam i mnie boli, wiec za bardzo sie skupic nie moge...
We talked of looking just out of town
Now it's looking like a dream shot down
I still believe that there's somewhere for us
But now it's something that we don't discuss
And you're the best thing I ever knew
Stay with me, baby, and we'll make it to
We'll make it to
Tu można kupić moją książkę
Księgarnia Wydawnictwa Radwan - Aparatka
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
"Mark Knopfler to artysta pierwszoligowy, majšcy na koncie wiele fantastycznych piosenek zarówno z Dire Straits, jak i solo. Ostatnio jednak miłonicy jego nieco bardziej rockowej strony mieli powody do narzekań. Współpraca z Emmylou Harris przyniosa dwie płyty o charakterze raczej folkowo-balladowym. Na nowy album artysty czekałem z nadziejš, że przypomni sobie, że stworzył tak genialne rzeczy jak 'Sultans Of Swing'. Niestety zawiodłem się. Owszem, płyta zaczyna się obiecujšco, dobrš piosenkš 'True Love Will Never Fade' ale potem sporo jest marudzenia. Mruczane pioseneczki nie majš siły przebicia, folkowe echa współpracy z Emmylou też nie podnoszš temperatury. Owszem, wszystko na tej płycie jest na wysokim poziomie, tylko brak jakiegokolwiek kopa. A taki mistrz slowa, melodii, rytmu i gitary mógłby postarać się o co żywszego"
Wojciech Mann
Panie Wojtku, Panie Wojtku  Ciekawe dlaczego tak się uczepił All The Roadrunning? Tak jakby wczeniej Mark nie flirtowal z muzykš folk. Wcale nie jestem pewien że ta najnowsza płyta jest jakš logicznš kontynuacjš poprzedniego albumu z Emmylou. A poniekšd co takiego może wynikać z tej recenzji. Mylę, że gdyby Mark nie zdecydowal się na wspólny album z Divš Country  to i tak otrzymalibymy album o takim samym kształcie i brzmieniu.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,761
Liczba wątków: 71
Dołączył: 11.2004
Cytat:Originally posted by koobaa@Oct 4 2007, 03:24 AM
Dokładnie, Mark już dawno temu przestał przejmować się krytykami i tym co jest w przemyle muzycznym modne. Chwała mu, że pozostaje sobš a nie próbuje gonić własnej legendy.
...... i własnie dlatego drogi Coobo zorganizował przedbiegowy, promocyjny koncert dla dziennikarzy, krytyków muzycznych i wiadka muzycznego wielkiego Berlina w Speisesaal. Wszystkie te osoby były na specjalne zaproszenia, a tylko 25 biletów rozdano przez rozgłosnię radiowš( w tym jeden przez porednika dla polaka  ).
Po co to to wszystko Mark organizuje ??????, bo przestał przejmowac sie krytykami i ludzmi mediów????. To włanie oni swoimi rezencjami i audycjami majš zaprosić ludzi do potężnych sal koncertowych( wynajetych przez KONCERN MARK KNOPFLER), w wielu krajach wiata, w których Mark ma wystapić w roku 2008.
......,ktory artysta nie marzy o splendorze,klace i pelnych salach koncertowych.
Po to tworzy, i taka jest jego misja. Sam Mark ongis rzekł, :"Sława przyszła póżno", ale przyszła i zapewne o tym marzył i z tym się liczył.
Wiem,wiem ,że płyta odbiega od realiów tego wiata, jej dzwięki odsyłajš nas do czasow lat 50-60 tych, wprowadzajšc specyficzny, oryginalny klimat. No włanie , ale czy to nie był pomysł na zaoferowanie ludziom czego innego w dobie (jak to piszecie innej komercyjnej muzyki), w dobie totalnej gonitwy i stresu. To włanie ta muzyka(inna) ma zwolnić i wprowadzić w wiat dzwiekowej magii.
........Sam pomysł był mimo wszystko jednak bardzo ryzykowny, o czym wiadczš również i na tym Forum opinie niepochlebne i opinie rozczarowania. W historii wszystkich wydanych płyt nie spotkałem sie jeszcze z tak duzš liczba głosów nienasycenia nowym projektem Marka.
Reasumujšc - musimy jednak zejć na Ziemię. Płyta miała na celu uzyskać status komercyjnej, i jest kierowana dla ludzi, Mark nie gra w niej dla siebie, nie patrzšc i nie liczšc sie z opiniš krytyków. To był by absurd. W założeniu producentów(między innymi Guy Flecher) zapewne też miała osišgnšć sukces finansowy.
NO I CAŁE SZCZĘCIE OSIĽGA TEN ARTYSTYCZNY I WIELE INNYCH.
P.S. Drogi Coobo. Nie miej mi za złe, że po raz drugi w zyciu mam odwagę napisac zdanie odmienne do Twoich przemysleń. Wiesz , że nie należe do tzw.awanturników, wręcz przeciwnie, na wesoło nastawiony jestem do życia, co nie żadko uwidacznia sie na Forum "żenujšcymi żartami Andrzeja" i bardzo liczę sie z Twoim słowem. Bardzo często w życiu używam Twoich stwierdzeń i metafor, bo zasiedziały się gdzie głeboko w sercu. Muzyka Marka jest górnolotna i odsyła w przestworza, ale realia i codziennoć to odmienna sprawa. Nie szuflatkuj mnie jako swojego przeciwnika tylko dlatego, że Tobie ta płyta się podoba , a mi jeszcze nie.
We are the sultans of swing...
Liczba postów: 1,651
Liczba wątków: 16
Dołączył: 01.2005
Drogi Andrzeju 
Nawet przez myl mi nie przeszło i nie przejdzie aby uważać Cię za mojego przeciwnika. Nikt tutaj nie jest nikogo przeciwnikiem. Bardzo się cieszę, że zdania sš odmienne i potrafimy o tym rozmawiać i powiem więcej - absolutnie nie zamierzam nikogo (w tym także Ciebie) przekonywać do nowego projektu Marka Knopflera. To czy nam się co podoba czy nie, to zawsze jest kwestia gustu, intuicji a często też czasu. Także żeby było jasne - nie mam do nikogo pretensji, żalu etc. z powodu tego, że "Kill to get crimson" nie spełnił czyich oczekiwań.
Cytat:...... i własnie dlatego drogi Coobo zorganizował przedbiegowy, promocyjny koncert dla dziennikarzy, krytyków muzycznych i wiadka muzycznego wielkiego Berlina w Speisesaal. Wszystkie te osoby były na specjalne zaproszenia, a tylko 25 biletów rozdano przez rozgłosnię radiowš( w tym jeden przez porednika dla polaka ).
Po co to to wszystko Mark organizuje ??????, bo przestał przejmowac sie krytykami i ludzmi mediów????. To włanie oni swoimi rezencjami i audycjami majš zaprosić ludzi do potężnych sal koncertowych( wynajetych przez KONCERN MARK KNOPFLER), w wielu krajach wiata, w których Mark ma wystapić w roku 2008.
Andrzeju, jak zapewne wiesz - to nie był jedyny tego typu koncert. Oprócz Berlina, Mark zagrał jeszcze w Amsterdamie, Madrycie a w pištek (czyli dzisiaj) zagra w Londynie. Po co on to wszystko organizuje? Ano jest to froma promocji nowego materiału. Wprawdzie grono słuchaczy jest znikome, ale to zrozumiałe przy założeniu, że majš to być kameralne, niskobudżetowe występy bez wielkich przygotowań. Większoć z tych koncertów - m.in. Berlin - została nagrana, sfilmowana i nawet (jak wspomniany Berlin) wyemitowana przez TV. Wszystko to po to by wiat dowiedział się, że MK nagrał co nowego, co na pewno warto sprawdzić. Takie kameralne występy (filmowane i emitowane - powtarzam) to forma zastępcza działalnoci promocyjnej, którš Mark zazwyczaj robił, czyli udziału w Talk-Shows, programach TV różnego rodzaju, wywiadach radiowych w krajach Europy i wiata. To zostało mocno ograniczone i zastšpione koncertami, do których dostęp mieli głównie ludzie z branży, w tym dziennikarze.
Gdyby Mark przejmował się krytykami-sceptykami, nagrywałby dalej to co mu każe wytwórnia płytowa (czyli to co się wietnie sprzedawało pod nazwiskiem "Knopfler"), lub to czego brakuje dzisiejszym malkontentom, a nie to co nagrał. Taka jest prawda. A więc będę się upierać, że ma głęboko krytyków, którzy oczekujš od niego brzmienia DS i rockowego pazura, ponieważ to nie jest to co mu w duszy obecnie gra. Dla mnie (i dla wielu odbiorców, których KTGC oczarował) cenne jest włanie to, że Mark nagrał muzykę prosto z serca - nie dbajšc o to czy się ona będzie podobać dziennikarzom. Dobra muzyka sama się obroni i NA PEWNO znajdzie adoratorów i fanów (także wród krytyków!  , nieważne czy będzie mieć pazur, wykop czy będzie mruczandem. Takie jest moje zdanie, z resztš nie tylko moje. Ta płyta naprawdę zbiera bardzo dobre opinie. To, że zdania sš podzielone nie znaczy, że płyta ma więcej przeciwników niż zwolenników. Wręcz przeciwnie, czytajšc komentarze i recenzje z całego wiata, widzę że album generalnie jest bardzo wysoko oceniany.
Cytat:......,ktory artysta nie marzy o splendorze,klace i pelnych salach koncertowych.
Po to tworzy, i taka jest jego misja. Sam Mark ongis rzekł, :"Sława przyszła póżno", ale przyszła i zapewne o tym marzył i z tym się liczył.
Andrzej, to że MK zyskał sławę grajšc SOS na czystym stratocasterze nie oznacza, że ma tak grać do końca życia, prawda? Gdyby tak było, nigdy bymy nie usłyszeli Telegraph Road, Private Investigations ani Brothers In Arms czy w końcu Let It All Go... To prawda, że wiat go pokochał za tamte brzmienia, ale on stworzył je nie dlatego, że tak mu kazali krytycy, lecz dlatego, że akurat TO włanie mu w duszy grało. Był przede wszystkim sobš, a żeby nim nadal pozostał - MUSI słuchac siebie a nie innych, w przeciwnym razie nie będzie autentyczny. Teraz Mark również gra to co mu w duszy gra i jestem więcej niż pewny, że sale koncertowe będš pękać w szwach na następnej trasie. Owszem, wielu ludzi pójdzie posłuchać tylko SOS, BIA, R&J a resztę "przeczeka", ale drugie tyle (jak nie więcej) pójdzie posłuchać Behind With The Rent, Sailing to Philadelphia czy The Fish And The Bird. I choćby dla nich - warto robić to co serce dyktuje, a nie to co krytycy. Gdyby Mark miał się kierować podobnš filozofiš (graniem według oczekiwań) 30 lat temu, debiutancki album DS byłby albumem punkowym, bo tego wtedy oczekiwano po nowych zespołach. A jednak poszedł za głosem, który był głeboko w sercu, a nie tym za rogiem.
Cytat:Reasumujšc - musimy jednak zejć na Ziemię. Płyta miała na celu uzyskać status komercyjnej, i jest kierowana dla ludzi, Mark nie gra w niej dla siebie, nie patrzšc i nie liczšc sie z opiniš krytyków. To był by absurd. W założeniu producentów(między innymi Guy Flecher) zapewne też miała osišgnšć sukces finansowy.
Z Twojej wypowiedzi wynika, jakby znał wszystkie dotychaczasowe notowania ostatniej płyty Marka. Skšd wiesz, że płyta nie odniesie sukcesu kasowego? Może troszkę Cie uaktualnię  :
UK - #9
Norwegia - #1
Polska - #11
amazon.com - #3
Niemcy - #2
Holandia - #4
To tylko kilka notowań z list sprzedaży z niektórych krajów (nie chce mi się szukać teraz dalej). Mylę, że wyniki nie najgorsze jak na razie.
Jeszcze jedna ważna sprawa - Mark nie gra oczywicie dla siebie. Gra dla odbiorców do których jego muzyka trafia. Będšc Artystš tej klasy, zapewniam Cię, że trafia w miliony gustów na całym wiecie. To, że nie spełnił oczekiwań Twoich i wielu osób nam wspólnie znajomych  , nie oznacza że cały wiat go przekrelił i stwierdził: "co to za smęcenie". Czytam na bieżšco komentarze na oficjalnym forum MK jak i listy przysyłane do Guya Fletchera i moge spokojnie stwierdzić, że entuzjastów KTGC jest zdecydowanie więcej niż sceptyków. Być może sceptycy nie zabierajš tak często głosu, ale w końcu nikt im nie broni.
Dziękuję że wytrwałe do końca mojej odpowiedzi  .
Pozdrawiam
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
Liczba postów: 359
Liczba wątków: 25
Dołączył: 10.2005
Pozwólcie wtršcić moje trzy grosze.
W jednym z wywiadów, już po oszałamiajšcych wskanikach sprzedaży płyty BiA postawiono Markowi pytanie: co chciałby jeszcze osišgnšć. Odpowiedz- "nagrać jednš (czy jakš) dobrš płytę"(cytuję z pamięci). Czy wyznacznikiem tego miałyby być iloć
zakupionych egzemplarzy na wiecie? Nie wiem.
|