Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Ale medialnie o koncercie MK to totalna klapa i cisza> Nawet pocziwa Trójka ogólnie jakoś słabo> Pewnie przez ten Opener> A tutaj podsyłam ciekawą relację na jednym z moich ulubionych portali:
http://www.progrock.org.pl/content/view/6561/62/
Wryła mi sie w pamieć też taka chwila kiedy byliśmy już pod sceną i obok mnie piekna dziewczyna na wózku inwalidzkim ktore bardzo zależało zobaczyć MK> Szybko zrbiliśmy miejsce aby mogla być najbliżej> Mark też ją dostrzegł>
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,537
Liczba wątków: 210
Dołączył: 05.2004
wlasnie slucham koncertu... zauwazyliscie ze sultani brzmia tak staro ? tak przyjemnie staro ?  na takim.. nie wiem.. luzie
a do tego solowki w Hill Farmers i Coyote tez tak Dajerowo brzmia
I've got a right to go to work but there's no work here to be found
------------------------
szefu
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Mam podobne odczucia Marti> Właśnie tak na luzie jakby trochę od niechcenia zaśpiewane> Staro? To też jest trafne stwierdzenie>
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 38
Liczba wątków: 0
Dołączył: 09.2009
No to, że nawet trójka nic nie mówi to chyba dobrze. Tak serio to już chyba nie ma o czym mówić. Knopfler przestaje mi się podobać. Te bzdury z krzesełkiem na każdym koncercie. To samo zachowanie, to samo piwo. To już przerabaliśmy. No i te same granie. A ponadto chamski zwyczaj odwracania się tyłem do publiczności. Może typowy dla fajfokloka. W porównaniu z Londynem Wrocław moim zdaniem był bardziej udany, ale mimo wszystko pozostały braki.Niedograne solówki, niedbałe wykonania. Siedziałem w 1 rzędzie i widziałem jak udawał, że gra (zamknięty Volume pedal). Nie wiem, ale spodziewałem się czegoś innego. Szkoda...
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Co to znaczy zamkniety volume pedal? I co to znaczy że udawał że grał?
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,537
Liczba wątków: 210
Dołączył: 05.2004
Robson chyba mowa o tym, ze pedal glosnosci byl na 0 i cos tam brzdakal bez dzwieku, tez mozliwe - jak sie nie ma co grac lub nie ma pomyslu to zeby nie zepsuc nic - sam tak robie tylko ja po prostu nie dotykam strun zbytnio wtedy
Fakt, ze mnie to zachowanie troszke tez nudzi - te same teksty i t p - oczywiscie gorsze dla kogos kto widzi to poraz kolejny
Co do niedbalstwa - moze tez byc spowodowane tym, ze palce juz nie te...
Swoja droga liczylem na jakies solowki w Border Reiver i generalnie koncert nie byl dla mnie specjalnie porywajacy, nie mowiac o naglosnieniu
ale....
Pierre... sciagnij sobie ten koncert w mp3 - swietna jakosc i hmm... zupelnie inne wrazenia mam niz na koncercie... duzo lepsze
No i jednak slychac, ze gra, aranzacje fajne i niezly wokal.
I mimo, ze nie moge juz sluchac Sultans of swing... na tym nagraniu brzmia niesamowicie staro a przez to swiezo  tak ozywczo jakbym sluchal pierwszej plyty albo pierwszego koncertu
.
I've got a right to go to work but there's no work here to be found
------------------------
szefu
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
NIe wiem nie jestem gitarzystą ale nie rozumiem tego. Nigdy bym nie pomyślał że Mark może dawać jakąś ściemę. Dla mnie to 100% artysta i na koncercie daje z siebie wszystko>
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,537
Liczba wątków: 210
Dołączył: 05.2004
moze czasami tylko po prostu ... zeby nie burczala gitara ?
I've got a right to go to work but there's no work here to be found
------------------------
szefu
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Pierre?
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 786
Liczba wątków: 22
Dołączył: 11.2004
Niestety trochę się zgadzam z Pierre. Mnie irytuje, że Mark połowę rzeczy w Telegrafach, które jeszcze na Torwarze w 2005 roku grał sam teraz oddała dla Bennetta. Teksty powtarzane na każdym koncercie dla słuchacza nie są nudne, ale zastanawiam się co sądzi o nich zespół, który przecież słyszy to co wieczór. Oczywiście nie przesłani mi to wielkości artysty ale mąci moje pełne zaufanie, bo widzę, że troszkę pogrywa z fanami.
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Troche to dziwne bo chyba się trochę czepiamy> Jeśli pewne sytacje i teksty widzimy i słyszymy raz jedyny na koncercie to co ma sie wydać nudne? Chyba tylko zespołowi mogłoby sie to wydać nudne ale ja tego nie widzialem> Wspaniale sie bawili i maja przede wszystkim do siebie szacunek> Myślicie że udają? Zreszta przerabialismy to przy okazji Shangri La tour (sławna herbatka)  I podoba mi sie to że Mark pozwala pograć swoim muzykom< daje im dużo wolnego miejsca> Nie zawsze tak bylo>
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 136
Liczba wątków: 0
Dołączył: 05.2005
MARTINEZ napisał(a):Pierre... sciagnij sobie ten koncert w mp3 - swietna jakosc i hmm... zupelnie inne wrazenia mam niz na koncercie... duzo lepsze
No i jednak slychac, ze gra, aranzacje fajne i niezly wokal.
.
Otóż to! Podpisuje się obydwoma rękami. Ale pozostaje pytanie, czy nie po to idziemy na koncert, żeby to przeżywać bezpośrednio, od razu podczas występu? Co by było, gdyby nikt nie nagrał tej mp3-ki. Albo, jakie wrażenie pozostawi ten koncert dla kogoś, kto nie ma dostępu do tego materiału. Ale, jak już pisałem - to chyba nie wina artystów. Oni swoją robotę odrobili w 100%. Słychać to na nagraniu. Ale i tak szkoda...
A argument z powtarzanymi teksatmi, utworami, itd. - poruszałem go kiedyś w wywiadzie z Fletcher'em (przeprowadzanego za pośrednictwem tego Forum  ). Guy odpisał, że im to w ogóle nie przeszkadza. A ja przyznam, ze mnie by cholernie to wkurzało, jak codzień słyszałbym tę samą gadkę, wyucozne na pamięć gesty. Troszkę więcej nieszablonowości, Mark!  Ale może się czepiamy. Nie od tego jest na tej scenie.
I jeszcze jedno: zgadzam się z autorem recencji poleconej przez Robsona: pozostaje wrażenie, jakby Mark przygnieciony ciężarem piękna twórczości DS nieco wstydził się utworów z najnowszej płyty. A przecież nie ma czego. Ale 2 utwory na koncercie promujacym płytę... Chyba nie tak. Małe przegięcie. Choć dla mnie może zawsze grać tylko DS i będę go i tak słuchał z otwartą buzią.
Liczba postów: 1,651
Liczba wątków: 16
Dołączył: 01.2005
Steeven napisał(a):A argument z powtarzanymi teksatmi, utworami, itd. - poruszałem go kiedyś w wywiadzie z Fletcher'em (przeprowadzanego za pośrednictwem tego Forum ). Guy odpisał, że im to w ogóle nie przeszkadza. A ja przyznam, ze mnie by cholernie to wkurzało, jak codzień słyszałbym tę samą gadkę, wyucozne na pamięć gesty. Troszkę więcej nieszablonowości, Mark! Ale może się czepiamy. Nie od tego jest na tej scenie. Koncert MK jest jak przedstawienie teatralne. Nawet on sam twierdzi, że przed rozpoczęciem muzycy - jak aktorzy - powinni oznajmić widzom: "a teraz spróbujemy wykonać (np.) Makbeta". Mark traktuje publiczność na całym świecie równo i nie rozumiem zarzutu, że się powtarza albo że jest w tym nudny. Przecież właśnie o to chodzi by publika w każdym kraju miała możliwość zobaczyć ten sam koncert! Poza tym, jestem ciekaw jak spontanicznie by się co niektórzy wypowiadali po 60 koncertach  . Spontaniczność przejawia się w muzyce. Każdego wieczoru jest ciut inaczej, ale wrażenie koncertu ma byc takie samo w ramach całej trasy.
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
"I jeszcze jedno: zgadzam się z autorem recencji poleconej przez Robsona: pozostaje wrażenie, jakby Mark przygnieciony ciężarem piękna twórczości DS nieco wstydził się utworów z najnowszej płyty..."
Ale ja niczego podobnego nigdy nie napisałem
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 578
Liczba wątków: 6
Dołączył: 01.2005
ale napisał to człowiek w recenzji na stronce, którą poleciłeś
Sometimes you`re the windshield...
Sometimes you`re the bug...
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Ach tak nie zrozumiałem
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,389
Liczba wątków: 26
Dołączył: 05.2008
Co do wyciszenia, końcówka Piper To The End była grana Przez MK CAŁY CZAS, to na mp3 zostały wycięte jego (momentami koślawo zagrane) przygrywki. Jednak Czasami miał pedał faktycznie ściszony, ale nie całkowicie. Niektórych subtelności przody nie przekazują, więc nie jest to wina artysty. Ale to Telegraph Road faktycznie zostało olane. Pierwsze solo wycięte? wolne żarty! Hańba!
Love, Peace & Dire Straits
Liczba postów: 38
Liczba wątków: 0
Dołączył: 09.2009
Więc z tym Volume pedałem to jest tak, że miał zamknięty, ale szarpał struny jakby grał, robił głośniej tylko wtedy gdy grał solówki. Ma prawo, w końcu to on decyduje co robi na scenie. Nie jestem z epoki MP3 i nie przeżywam koncertów po, lecz w czasie. Po to zresztą idę na koncert. Trudno też abym oceniał Knopflera za całość jego twórczości i nawet nie śmiem tego robić. Jedynie twierdzę, że smuci od jakiegoś czasu i nic nowego nie wymyśla. To prawda, że jest rozpoznawalny od pierwszego dźwięku. Może następna płyta będzie inna i tego mu życzę. Dla mnie najlepszą solową płytą jak dotąd pozostanie Golden Heart.
Liczba postów: 786
Liczba wątków: 22
Dołączył: 11.2004
Pierre, zgadzam się Tobą w 100% za wyjątkiem najlepszej płyty, bo to przecież STP!!!!!!
Liczba postów: 423
Liczba wątków: 10
Dołączył: 05.2007
"Poszedłbym na ten koncert jeszcze raz, ba!, kilka razy, bo Mark i jego kompani potrafią wytworzyć prawdziwą muzyczną magię, ale po co zamykać się we własnym muzeum, w dodatku pozbawionym części najwartościowszych eksponatów?"
A co sądzicie o tym? Czyżby solowe dokonania Marka nie traktowane były jak eksponaty godne polecenia? Znowu odwieczne pytanie: Mark solo czy Dire Straits
|